Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śniące ciało. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śniące ciało. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 marca 2015

ŚMIERĆ JAKO DORADCA

Śmierć jako doradca i sprzymierzeniec

(motyw śmierci jako doradcy poruszałem niedawno w poście z 28 lutego, tym razem inspiracje z ważnej dla mnie książki Arnolda Mindell'a "The Shaman's Body" /1993/ w moim przekładzie):

Są takie chwile, kiedy chcesz umrzeć. Pewnego dnia każde z nas umrze. Oddzielanie się od starej tożsamości, systemu lub związku jest jak umieranie. Dopiero po jednej z takich separacji zorientowałem się, że umarłem. Ponieważ jestem niezmiernie uparty, zabijanie mnie trwało długo i umierałem w bólach oraz w nieświadomości. Później zastanawiałem się i uświadamiałem sobie co się wydarzyło, byłem jak duch zmarłego, do którego dopiero wówczas dociera, co się z nim dzieje, gdy już opuszcza ciało.
Są łatwiejsze sposoby. Jeżeli dasz im szansę, to fantazje o śmierci wymażą twoją historię osobistą: rodzaj wykonywanej pracy, oczekiwania żywione wobec siebie oraz przewidywalne i zużyte wzorce postępowanie względem innych. Zgodnie z buddyjskim rytuałem, każdego dnia powinieneś medytować nad śmiercią. Wielu nauczycieli zgadza się co do tego, że śmierć jest jedynym, mądrym doradcą.

piątek, 20 lutego 2015

ŚNIĄCE CIAŁO I ANIMA

Śniło mi się, że pewna z moich dawnych nauczycielek pracy z procesem będąca we śnie bardzo podobna do jednej ze znajomych mi nauczycielek/mistrzyń Zen patrzyła jak oddycham ( nie wiedziałem o tym), po czym pokazała na wybrzuszenie w górze swoich pleców (taki wałeczek/garb z jednej strony, na lewo od kręgosłupa) mówiąc: - nie oddychaj w taki sam sposób jak ja - chodziło o to, że oddychała bardziej z jednej strony - "kanałem" czy jedną z dziurek nosa.
Odczuwałem to także w tym miejscu ciała - fizycznie.
Rano obudziłem się z lekkim bólem w lewej części szyi i skręt głową w lewo sprawia mi ból.

Jakieś sugestie ? :)

Dodając małe co nieco,  oto, co czytałem  przed zaśnięciem (poniżej mój przekład z ang.):

niedziela, 24 listopada 2013

SPOTKANIE W MOSKWIE - Arnold & Amy Mindell 2013


Арни и Эми Минделл в Москве 29 04 2013

Arny Mindell opowiadając o pracy z procesem często podkreśla, że dla jego odkryć i dokonań głównymi inspiracjami są Taoizm oraz myśl Junga.

W Taoizmie powiada się, że Tao, które można (o)powiedzieć słowami nie jest prawdziwym Tao. Kiedy z kolei przychodzi do nieświadomości – domeny tak obszernie opisywanej przez Junga – to podobnie jak Tao nie można jej ani wyraźnie zobaczyć, ani wyrazić. Tym niemniej – nieświadomość jak grawitacja jest stale obecna, jest jak muzyka – można ją usłyszeć i zanucić, kiedy jednak zamkniesz ją w słownym opisie – to wówczas nie będzie to już nie-świadomość. Wraz ze słowem następuje werbalizacja a wraz z nią przeskok do innego wymiaru/obszaru świadomości.

Jung powiadał – podążaj za snami, za nieświadomością. Mindell dodaje – podążaj za procesem podając ze swej prawie 50 letniej praktyki niezliczone przykłady podążania za procesem np. z osobami w śpiączce podkreślając jak cenne jest samo podążanie, wiedząc, że nieświadomość, czy Tao dysponują mądrością przekraczającą nasze świadome zasoby – że zasadniczo nie potrzeba niczego więcej!

Psychologia to zaledwie począteczek tego, co możemy wiedzieć.

W załączonym video Arny opowiada i pokazuje jak pracował z pogrążonym od 14tu miesięcy w śpiączce pacjentem, który nawet nie otwierał oczu oraz z 3 letnim dzieckiem w śpiączce – fascynujące i niesamowite ! Ale jest O WIELE więcej niesamowitych przykładów, pytań, odpowiedzi i fragmentów superwizji w jakości HQ.

POLECAM GORĄCO !!!

Jeśli chcesz spróbować tego rodzaju wyjątkowego podejścia w pracy terapeutycznej związanym z dowolnym problemem - skontaktuj się przez formularz kontaktowy i umówmy się na 30-minutową bezpłatną konsultację wstępną przez telefon lub przez skype.

czwartek, 7 stycznia 2010

WALKA ZE SPRZYMIERZEŃCEM - NASZYM STRACHEM

Jeden z pierwszych autorów piszących horrory, H. P. Lovecraft, stwierdził na początku XX w, że najstarszą i najsilniejszą emocją człowieka jest strach. A najstarszym i najsilniejszym z lęków jest obawa przed nieznanym... .

Skyrim Will Include the Ability to Summon a Dragon Ally
Producenci gier (także filmowcy czy autorzy powieści np. "Ziemiomorze" Ursuli le Guin) często korzystają z archetypowych obrazów smoków oraz wątku walki bohatera ze smokiem - ilustracja z gry "Elder Scrolls V: Skyrim"


Strach towarzyszy nam od urodzenia. Dzięki tej emocji możemy całkiem skutecznie chronić się przed licznymi niebezpieczeństwami. Jednak z biegiem lat, chociaż jesteśmy już dorosłe, bywa, że strach nadal kieruje naszymi poczynaniami tak samo, jak w dzieciństwie. W niezauważalny i subtelny sposób ta najsilniejsza z emocji może sterować całym naszym życiem i postępowaniem. Im dłużej jesteśmy pod jej wpływem, tym bardziej stajemy się zamknięte i niewrażliwe na inne, ożywcze podpowiedzi płynące z głębi duszy. Życie wielkiej liczby osób ukierunkowane jest głównie na to, żeby się nie bać. Ludzie robią to na różne sposoby: unikają sytuacji nieprzyjemnych i nie chcianych, znieczulają się lekarstwami, alkoholem, muzyką czy innymi rodzajami głośnej rozrywki lub "przerzuca" ich na drugą stronę, po czym wykazują nierozsądną brawurę „przełamując” strach.

Innym rodzajem strachu - najczęściej powiązanym ze wstydem - jest niemożność przyznania się do tego, że coś większego, wspanialszego chce się przejawić poprzez nas w świecie! Że celem życia nie jest „szczęście” opisywane przez popularne tygodniki, ale odkrycie znaczenia i sensu życia - własnej najgłębszej realizacji, w tym tego, co zwie się "po-wołaniem".
Strach często wiąże się z Cieniem i podobnie jak sam Cień ma dwa oblicza:
 -- to co się wydaje nam najgorsze, najpotworniejsze oraz to,
--  co najwspanialsze ...

O tym, że jesteśmy czymś więcej niż nam się wydaje, choć boimy się do tego przyznać, pisała Marianne Williamson w książce „A Return to Love” (Pierwsze wydanie1992):


„Nasz najgłębiej zakorzeniony strach nie rodzi się z poczucia, że coś z nami jest „nie w porządku”. Najbardziej boimy się własnej, niezmierzonej siły. Najbardziej lękamy się własnego światła, a nie ciemności. Zadajemy sobie pytania: czy to możliwe, żebym był/a tak błyskotliwa/y, piękna, utalentowana i bajeczna?
A przecież taki/a właśnie jesteś!
Jesteś 
dzieckiem Bożym.
 Pomniejszanie siebie, w żaden sposób nie służy światu. Nie ma nic cudownego w tym, że kurczymy się, aby inni w naszym otoczeniu nie czuli się zaniepokojeni. 
Urodziliśmy się, aby manifestować obecną w nas bożą chwałę. 
Ta jakość nie jest własnością wybrańców; jest częścią każdej (i każdego) z nas.
 Kiedy pozwalamy na to, żeby rozbłysło nasze wewnętrzne światło, to nieświadomie dajemy innym ludziom przyzwolenie, by również tak czynili.
Kiedy uwalniamy się od strachu, to sama nasza obecność automatycznie wyzwala (od strachu) innych."

wtorek, 5 stycznia 2010

MIT ŻYCIA A SYMPTOMY CHRONICZNE

Poniżej fragment wywiadu przeprowadzonego z Dr. Stephen Schuitevoerder'em - terapeutą psychologii zorientowanej na proces, mieszkającego w Stanach.


Interviewer: Can you say something about the relationship between chronic body symptoms and life myths?

S: The relationship between chronic body symptoms and life myths is quite profound for me. Some of the depth analysts in Freudian and Jungian psychology found that repetitive childhood dreams and nightmares reflect a deep psychological process which tends to run through a long period of our lives. We could describe this as a life myth process that happens in significant childhood dreams, which result in us having some issues which we work with over a long period of time. The parallel in the body is the dreaming of the body around specific chronic, long-term symptoms. When these long term symptoms are explored they often reflect this mythical process. Unfolding this is incredibly exciting and provides untold richness for so many people. The wisdom of the body is actually quite remarkable.

przekład:

(pytający): Czy możesz powiedzieć coś na temat związków pomiędzy przewlekłymi, chronicznymi objawami związanymi z ciałem (jak choroby, itp.,) a mitem życiowym?

S: Związek między przewlekłymi symptomami ciała a życiowymi mitami jest dla mnie bardzo głęboki. Niektórzy analitycy głębi wywodzący się z psychologii Freuda i Junga odkryli, że powtarzające się dziecięce sny oraz koszmary odzwierciedlają głęboki proces psychologiczny, który dąży do aktualizacji w dłuższym okresie naszego życia. Moglibyśmy to opisać jako proces mitu życiowego, który wydarza się w znaczących dziecięcych snach, co w efekcie owocuje tym, że pojawiają się problemy, nad którymi pracujemy przez dłuższy okres czasu. Jeżeli chodzi o odpowiednik na poziomie ciała, to śni ono stwarzając określone, przewlekłe, długo utrzymujące się objawy. Kiedy zaczniemy pracować z tymi symptomami, to okazuje się, że często odzwierciedlają one omawiany, mityczny proces. Rozwijanie i odkrywanie tego aspektu jest niezwykle ekscytujące i stanowi niezmierzone bogactwo dla bardzo wielu ludzi. Mądrość ciała jest w istocie bardzo imponująca.

niedziela, 3 stycznia 2010

JOGA A PSYCHOLOGIA ZORIENTOWANA NA PROCES

Ostatnio zastanawiałem się nad współpracą z pewną szkoła jogi, gdzie mógłbym włączać elementy pracy z ruchem, z propriocepcją oraz generalnie pracy nad samym/samą sobą metodami pracy z procesem i ku swemu zdziwieniu a dokładniej mówiąc miłemu zaskoczeniu znalazłem na stronach Centrum Jogi Adama Bielewicza cytaty z książki Arnolda Mindella 'Praca nad samym sobą'.

Książka pochodzi z 2 okresów pracy autora przedzielonych kilkoma latami. Pierwsza część to początek lat osiemdziesiątych XXw. Wówczas Arny był w związku z Barbarą Croci. Barbara jest psychoterapeutką POP ze Szwajcarii, ponadto od lat 70 XXw uczy jogi ( praktykuje również Watsu), a także bywa częstym gościem na odosobnieniach w Plum Village prowadzonych przez słynnego, wietnamskiego mistrza Zen Thich Nhat Hahna.
To właśnie Barbara uczyła Arniego jogi, prawidłowych asan, wzmacniania doznań oraz medytacji Zen. Razem doszli do wniosku, że joga powstała z powolnego Ruchu Autentycznego zorientowanego na Proces i stworzyli podwaliny koncepcji Jogi Zorientowanej na Proces, której między innymi uczy mieszkająca w Paryżu Evelyn Figuerora .


Psychologia zorientowana na proces a joga

Arnold Mindell

Typy fizycznego ciała

Podczas jednego z prowadzonych przeze mnie seminariów medytacyjnych pracowałem z pewnym mężczyzną, który bezskutecznie próbował walczyć ze swoją nadwaga. W trakcie pracy, wzmacniając ruch swojego ciała zaczął się wolno poruszać. Jego ciało wykonało asanę 'świeca' (położył się na plecach i podniósł nogi, ścisnął biodra rękami, a łokcie ułożył płasko na podłodze aż nogi ustawiły się zupełnie pionowo). Następnie przeszedł do wykonywania asany 'pług' (zob. ryc. 5a i 5b, na których sławny nauczyciel hatha-jogi BKS Iyengar demonstruje te pozycje ciała).




Żołądek przeszkadzał mu, gdy próbował przerzucić nogi za siebie na podłogę, jednak jego ciało domagało się przyjęcia takiej pozycji! Ciężar ciała powodował, że prawie nie był w stanie oddychać. Pozostał jednak w tej pozycji wzmacniając w ten sposób proprioceptywne doświadczenie aż do chwili, gdy nie mógł dłużej tak wytrzymać. W tamtym momencie pojawiła mu się wizja. Zmiana kanałów następuje automatycznie, gdy wzmacniamy nasze doznania tak bardzo, jak to jest tylko możliwe, w tym wypadku propriocepcja przeszłą w wizualizację. Mężczyzna ujrzał w swojej wizji reklamę Michelin`a - potężnego mężczyznę stojącego pod oponą. Powiedział, że opona jest miękka od zewnątrz ale w środku posiada żelazną strukturę. Waga ciała była mu wyraźnie potrzebna, aby pomóc mu w uświadomieniu sobie, że to on sam jest taką właśnie oponą Michelin`a, miękką na zewnątrz, lecz twarda w środku.
Był zadziwiony swoją wizją, gdyż wydawało mu się, że jest słaby. Wyobrażam sobie, że ten mężczyzna był zdolny do przejawienia poprzez siebie tej szczególnej części świata, tego jego aspektu, który przemawia w sposób delikatny, lecz wewnątrz siebie ma żelazna strukturę mądrości. Ciało tego mężczyzny niesie w sobie dokładnie to, czego on sam potrzebuje. Dieta, czy zaplanowane ćwiczenia fizyczne tu nie wystarczą, bowiem potrzebuje on świadomości swej wewnętrznej siły.

Podczas innego seminarium medytacyjnego bardzo wysoki mężczyzna pracował ze swoją tendencją do poruszania się w trakcie medytacji. Wzmocnił swoje ruchy i szybko odkrył, że prowadzą go one do do wyobrażenia siebie jako giganta. Kiedy zaczął podnosić się z pozycji siedzącej miał wizję, w której zobaczył siebie stojącego wysoko ponad światem, wznoszącego się ponad swoją matką. Matka, jak opowiadał dalej, nie pozwalała mu rozwijać się i powstrzymywała jego doświadczenia związane z miłością. Ten mężczyzna potrzebował wysokiego wzrostu, żeby przewyższyć swoją matkę oraz inne moce wewnętrzne i zewnętrzne wobec niego, które nie chciały dopuścić do tego, aby mógł kochać. Kiedy tak dalej poruszał się , nagle w naturalny i spontaniczny sposób przyjął pozycję ciała, która w jodze nosi nazwę 'góra' (zob. ryc.6).
Ciało każdego z nas jest czymś bardzo szczególnym, jak widzimy to na podstawie omawianych przykładów, a wzięcie swego ciała w pełne posiadanie, stawanie się tym, co w nim wyczuwamy jest zadaniem, które mamy do spełnienia na tym świecie.

Ruch

Zalecam, abyście po trwającej pół godziny medytacji bez ruchu i z zamkniętymi oczami zbadali następnie swoją kinestezję, kanał ruchowy. Ruch może być związany z doznaniami występującymi w innych kanałach lub też można go doświadczyć w sposób całkowicie samoistny. Niektórzy tancerze, osoby najbardziej uzdolnione ruchowo, często nic nie czują, nic nie widzą ani nie słyszą lecz jedynie podążają za swoim zmysłem ruchu.

Aby dowiedzieć się czegoś o ruchu zacznijcie od medytacji nad swoimi uczuciami, nad tym, co widzicie i słyszycie, tak jak to czyniliście do tej pory, a potem wzmocnijcie te doznania. Spróbujcie następnie wychwycić i podążyć za drobnymi tendencjami do wykonania jakiegos ruchu. Zacznijcie ruszać się powoli. Jeżeli siedzicie w pozycji lotosu, możecie odkryć, że kiwacie się do przodu i do tyłu. Zauważcie swą potrzebę do pochylania się i odchylania się, co jest związane ze zmniejszeniem napięcia mięśni pleców. Zwróćcie uwagę na to, co dzieje się w waszej szyi, szczękach oraz wewnątrz ust. Zaobserwujcie jakie ruchy mają miejsce w waszym gardle, gdy kołyszecie się na boki. Jeżeli zorientujecie się, że macie ochotę wstać, zróbcie to, ale w taki sposób, aby stało się to najbardziej fascynującą rzeczą jaką kiedykolwiek w życiu robiliście. Zbadajcie i prześledźcie każdy swój ruch. Zauważcie jak skrzypią wam stawy, odkryjcie ich istnienie! Zbadajcie mechanikę ruchów, ścięgna, mięśnie wewnętrzne, a nawet doświadczenia wewnątrz jamy brzusznej, które pomagają w wykonaniu ruchu. Jeżeli będziecie poruszać się naprawdę wolno, zajmie wam to mnóstwo czasu i pracy, nawet gdy będzie to ruch o centymetr w jakimkolwiek kierunku. Ten typ poruszania się należy całkowicie do obszaru odmiennych stanów świadomości. Cieszcie się nim. Jeżeli wstajecie obserwujcie, co się wtedy dzieje. Wstańcie i wyprostujcie się. Spróbujcie stanąć najpierw na jednej, potem na drugiej nodze. Która z nich jest bardziej obciążona ciężarem ciała, gdy stoicie na obu nogach? Czy może wolno przestępujecie z nogi na nogę? Czy zaczynacie chodzić? Jeżeli tak właśnie się przydarza, to zauważcie, co dzieje się w waszych stopach, obserwujcie ich mięśnie i kości.

Joga i ruch

Ten rodzaj medytacji związanej z wolnym ruchem poszerza jogę, jest początkiem hatha-jogi. Pozycje ciała, od których rozpoczynacie swój ruch, do których ten ruch zmierza lub w których zamiera, są prawie zawsze klasycznymi asanami. Bardzo prawdopodobne jest, że hatha-joga rozwinęła się z medytacji związanej z wolnym ruchem. Jogini zaczęli poruszać się i odkryli, że ich ciała potrzebowały, z jakichś powodów, przyjmować określone pozycje. Nazwy asan jogi: 'kot', 'kobra', 'łuk' itp. Wskazują w jaki sposób te pozycje ciała odpowiadają określonym uczuciom i wyobrażeniom.

Wzmacnianie ruchów i odczuć cielesnych, kinestezji i propriocepcji, wytwarza pewnego rodzaju archaiczną, czy też pierwotną formę jogi, jogę zorientowaną na proces. Moglibyśmy ją również nazwać introwertywną pracą z ciałem albo też pracą z procesem. Polega ona na przyzwoleniu, aby nasze ciała 'śniły'. Wzmacniaj swoje ruchy i podążaj za nimi tak daleko, jak pragną cię poprowadzić, a także patrz, co dzieje się w tobie, gdy to robisz.


Zmiany kanałów


Na granicy, do której doprowadzą cię twoje ruchy, na fizycznym progu możliwości twojego ciała, dzieją się procesy wtórne i twoje sny, tam tez spotkasz swoje śniące ciało. Spróbuj doprowadzić swoje ruchy do ich krańca i zbadaj swoje progi, ograniczenia własnego ciała. Postępuj jednak w sposób bardzo delikatny zbliżając się do granic swoich fizycznych możliwości, ponieważ możliwe jest, że naciągniesz mięśnie, z czego zdasz sobie sprawę dopiero później. Celem tej pracy nie jest dokonanie fizycznego wyczynu, lecz odkrycie tego, kim jesteś. Medytuj, ale nie popychaj się zbyt szybko w stronę progu. Ostrożnie zbliżaj się do granicy swoich fizycznych możliwości, a następnie staraj się utrzymać ciało w tej pozycji.

W takim momencie zmiana kanału wydarzającego się doświadczenia da ci pełniejszą informację o procesie, w którym jesteś kinestetycznie pogrążony. Spróbuj wykonać następujący eksperyment. Zapytaj siebie, jaki obraz jest związany z doznaniem, które odczuwasz. Wizja, która w wyniku tego powstanie, jest twoim biologicznym snem, pozycją wyrażającą twoją moc w danej chwili.

Ruch niesie w sobie wiele procesów i informacji. Nie rób z niego niewłaściwego użytku programując go lub pozwalając, aby się jedynie wydarzał. Próbuj wychwytywać te ruchy, które przydarzają ci się spontanicznie, wzmacniaj je, doprowadzaj aż do końca, a następnie zmieniaj kanały, aby poszerzyć świadomość tego, co robi twoje ciało.

Moje ciało

Nie jestem bardzo elastyczny w fizycznym znaczeniu tego słowa. Ostatnio, gdy praktykowałem jogę odkryłem, że nienawidzę pozycji 'łuk', to znaczy odginania się do tyłu i chwytania się za kostki stóp w trakcie leżenia na brzuchu. Jak ja nie cierpię tej pozycji! Przytrzymywałem się za kostki stóp tak długo, jak mogłem, walcząc ze sobą wszelkimi siłami, i nagle, buch, zmienił mi się kanał na wizualny i zobaczyłem obraz. I co to było? Żelazny Jan, postać z baśni! Ujrzałem zaniedbany aspekt, cień zachodniej cywilizacji, dzikiego człowieka z lasu o prostej, szorstkiej i nieokrzesanej osobowości, archetyp pierwotnego człowieka odrzucony przez nowoczesna cywilizację. Na granicy mojego fizycznego ruchu pojawiła się wizja nieucywilizowanego faceta, żelaznego mężczyzny, który nie podda się, nie ulegnie, lecz zawzięcie będzie walczył, aby zachować siebie. Taka właśnie informacja zawarta była w moich sztywnych mięśniach, takie było znaczenie mojego braku elastyczności.



Arnold Mindell, twórca Psychologii Zorientowanej na Proces
'Praca nad samym sobą' przekład: Tomasz Teodorczyk Nuit Magiue, Warszawa 1995

środa, 23 grudnia 2009

o NLP słów kilka...

Poniżej wkleiłem fragment refleksji wywołanych pytaniem "na sieci"


mam robercie pytanie o Twoje zdanie o NLP,
(...)
"zawsze podejmujesz najlepszą możliwą decyzję" czy to bliskie tego co
rozumiesz pisząc o TAO i ustawianiu, bo w moim rozumieniu tak
powiedziałbym, każdy człowiek ma już te zasoby, wszystkie zasoby jakie
sa mu potrzebne a rolą trenera, coacha, terapeuty, szamana, mistrza jest
pomóc mu je zrealizować, wydobyć."

(...)

>>Hmm. Nie takie to proste jakby się mogło zdawać... "zawsze podejmujesz
>>najlepszą możliwą decyzję" --- jest sensowne pod warunkiem, że dodasz, :
"ze zbioru dotychczas (i mniej więcej) ci znanych na poziomie świadomym"

niedziela, 20 grudnia 2009

CZYM JEST PSYCHOLOGIA ZORIENTOWANA NA PROCES

Z Arnoldem Mindellem Londyn 2008


Główne motto podejścia do terapii (a także do wszelkich pozostałych zagadnień) w ujęciu Psychologi Zorientowanej na Proces (w skrócie POP) brzmi:

"To co się wydarza jest właściwe i powinno uzyskać wsparcie. Określone zdarzenie (problem) wygląda na złe lub na niewłaściwe tylko wówczas, gdy nie rozumiemy dostatecznie kontekstu danego zjawiska czy zdarzenia." (Joe Goodbread)

Tradycja i historia

Psychologia zorientowana na proces to twórcze rozwinięcie myśli C.G. Junga dokonane przez fizyka, psychoterapeutę i analityka jungowskiego Arnolda Mindella. Mindell, praktykując terapię w Zurichu na początku lat siedemdziesiątych XX w. zauważył, że symptomy cielesne są somatycznym odpowiednikiem snów. Dało to początek kolejnym odkryciom Mindella, które wykazały, że sen z ostatniej nocy może być obecny w ciele pod postacią symptomów cielesnych, w nieintencjonalnych ruchach, wydawanych głosach, wizjach, w relacjach z innymi ludźmi oraz w synchronicznościach.

Powyższą wielowymiarowość snów dostrzegał już Jung oraz inni analitycy jungowscy, jednak dopiero Mindell wraz z kolegami i koleżankami podjął się systematycznych badań na tym polu i sformułował teorię "śniącego ciała";. Ponieważ paradygmat myśli jungowskiej był zbyt ciasny dla odkryć Mindella, w początkach lat osiemdziesiątych zostało założone Research Society for Process Oriented Psychology z siedzibą w Zurichu. Napisane przez Mindella książki, spektakularne osiągnięcia na polu terapii oraz prowadzone na całym świecie seminaria przyniosły sławę twórcy tej dziedziny psychologii, a także spopularyzowały POP.

Dzisiaj terapeutów POP oraz ośrodki szkoleniowe tej szkoły terapeutycznej można spotkać na całym świecie. Psychologia Zorientowana na Proces jest w wielu krajach uznana oficjalnie za równoprawną dziedzinę psychologii na równi z jej "matką" analizą głębi Junga, psychoanalizą Freuda, Gestaltem, czy innymi i znajduje zastosowanie w coraz to nowych dziedzinach życia.

POP, podobnie jak psychologia analityczna Junga sięga do tradycji alchemii oraz mądrości Wschodu, a także do najnowszych odkryć fizyki kwantowej i cybernetyki, nie pomijając terapeutycznych osiągnięć licznych szkół współczesnej psychologii. Przejawianie się tego samego snu, który jest pewnym rodzajem informacji czy przekazu w zróżnicowanej formie (a przy zachowanej treści) i w różnych kanałach informacyjnych, jest naoczną realizacją alchemicznej idei Unus Mundus na którą tak często powoływał się C.G. Jung.

Psychologia Zorientowana na Proces ma za sobą 30 lat doświadczeń, a w Polsce już ponad 15. Wyrastając z psychologii C. G. Junga oraz z amerykańskiego pragmatyzmu cechującego jej twórcę Arnolda Mindella, który -- co niezwykle istotne -- jest z wykształcenia fizykiem (ukończył MIT), analitykiem jungowskim oraz doktorem psychologii. Wykształcenie fizyka zadecydowało o tym, że zdaniem Mindella stosowana metoda psychologiczna powinna być skuteczna tak w przypadku jednostek, jak i rodzin oraz większych społeczności i organizacji. W fizyce teorie, które sprawdzają się jedynie w wybranych i nielicznych obszarach rzeczywistości zostają odłożone do lamusa. Obecnie tylko nieliczne metody psychologiczne spełniają postulat zastosowania uniwersalnego, zaś nie wypełnienie tego postulatu może obrazować niedoskonałość lub niepełną przydatność danej metody. Ogromna liczba teorii i szkół psychologicznych wskazuje na to, że większość podejść zajmuje się jedynie wydzielonym i ściśle określonym obszarem bądź zagadnieniem. Podobne zjawisko obserwujemy zresztą we współczesnej medycynie.

Dlaczego „zorientowana na proces”?

W Psychologii Zorientowanej na Proces (dalej POP) proces rozumie się jako:

"jawny i ukryty, nieustanny przepływ informacji (tak w jednostce jak i w organizacji) postrzegany przez obserwatora"

W dobie nieustannych zmian, pewności, że nic nie jest trwałe i wieczne, ujęcie procesowe, okazuje się wielokrotnie trafniejsze od podejść zorientowanych na określony, zdiagnozowany cel lub stan (nawet jeśli nazwać je sukcesem). TO co wydaje się celem i sukcesem w określonym kontekście, w innym miejscu i czasie niekoniecznie nim jest.
Kolejnym, bodaj najważniejszym elementem jest PODMIOTOWOŚĆ doświadczenia klienta. Tylko on lub ona wie co jest dla niej/niego najlepszym rozwiązaniem. Dlatego terapeut(k)a pracy z procesem (POP) nazywany jest także „facylitatorem” (od facile czyli ułatwiać) – czyli tym, kto ułatwia przepływ naturalnych procesów.

Wspaniałym cytatem jest fragment opisu A. Mindella przytaczany przez moich przyjaciół Filipa i Ewę z "Integry":


Mądrość Śniącego Ciała
Psychoterapia POP
psychoterapia psychologia zorientowana na proces

Jeżeli usunie się granice, które przerywają komunikację, i pójdzie za procesem, wówczas oddzielone od siebie części spontanicznie połączą się i zreorganizują. Dzieje się tak, dlatego że każde śniące ciało stanowi anthropos z własną, naturalną mądrością i inteligencją. Doświadczenie uczy, że jeżeli pomoże się ciału osiągnąć świadomość, zrobi ono wszystko, co niezbędne, aby się twórczo zreorganizować. Jeżeli terapeuta próbuje przejąć odpowiedzialność za to, żeby ciało miało się dobrze i było zdrowe, to identyfikuje się z magiczną, twórczą potęgą, którą dysponują wyłącznie sny. Taka pycha zrodzi jedynie przygnębienie ludźmi i naturą ludzką. Proponuję raczej, by terapeuta pokornie przyjął zadanie czynienia nieświadomego świadomym i pozwolił, tajemniczemu zjawisku, zwanemu życiem, robić swoje: tworzyć i reorganizować.

Z książki: "Śniące Ciało w Związkach"


Na moim blogu można poczytać o wielu nowatorskich zastosowaniach tej modalności terapeutycznej, a poniżej załączam wspaniały film stworzony przez AMy Mindell małżonkę Arnolda Mindella. Film obrazuje w jaki sposób pracuje się z symptomami fizycznymi w POP -- ale ten podstawowy schemat stosuje się w przypadku każdego problemu -- który niczym sen -- zawsze okazuje się swoim własnym rozwiązaniem...

piątek, 6 listopada 2009

Śniące ciało: czyli o ciele, które śni i czasem boli ...

Śniące ciało: czyli o ciele, które śni i czasem boli ...

Naukowcy zajmujący się badaniami nad snem stwierdzili, że nocą nawet kilka razy przechodzimy przez paradoksalną fazę snu i wówczas „coś” nam się śni. Nie pamiętamy snów w takiej sytuacji, gdy budzimy się po dłuższej chwili od zakończenia tej fazy snu (zwanej też fazą REM od angielskiego skrótu Rapid Eye Movement). Z upływem czasu wspomnienie o śnie blednie i zanika. Nawet, gdy obudzimy się pamiętając cały sen, to po kilku godzinach zacierają się szczegóły, a później także główny temat snu.
Nasze, powszechnie akceptowane rozumienie snu i śnienia zakłada, że to my śnimy, tak jakbyśmy tworzyli sny. Jednak wiele pierwotnych plemion uważa, że sny, to ważne wiadomości pochodzące od bóstw lub inaczej mówiąc, z „wyższych” światów. Choć psychologowie i neurolodzy stworzyli wiele teorii wyjaśniających pochodzenie snów, to tak naprawdę nikt nie wie skąd biorą się sny. Możemy zatem odwrócić nieco zwyczajne podejście i stwierdzić, że to nie my śnimy sny, ale że sny się nam przytrafiają lub nawet, że to sny śnią nas do istnienia ...
Sny, nawet te, o których zapomnieliśmy nad ranem wcale nie znikają w ciągu dnia. Jeden z najbardziej znanych, a z pewnością najbardziej twórczy ze współczesnych psychoterapeutów, Amerykanin Arnold Mindell pracując z osobami ciężko i śmiertelnie chorymi odkrył zjawisko, które nazwał „śniącym ciałem”. Wykazał też, że to, o czym mówią nasze sny, często objawia się w ciele w postaci symptomów. Na przykład sen o wulkanie może być bezpośrednio związany z rozrywającym bólem głowy lub brzucha. Bardzo często symptom pojawia się po wystąpieniu snu, który w jakiś sposób mówił o chorobie lub ją przepowiadał. Oczywiście równie często sny informują nas o innych zjawiskach i zdarzeniach jakie nas wkrótce mogą spotkać w relacjach z innymi ludźmi, światem, zdarzeniami, itd. oraz o tym, co dzieje się w głębi naszej psychiki.
Wspomniany obraz wulkanu ze snu obrazuje nasze nieuświadomione uczucia, potrzeby lub pragnienia. Może to być na przykład potrzeba „wylewnej”, „wulkanicznej” i „gorącej” aktywności albo wręcz wyrażenia gniewu jak lawa gorącego gniewu.
Odkrywanie i rozumienie snów przejawiających się poprzez ciało wymaga podejścia pełnego wyrozumiałości, współczucia oraz demokracji. Jest to zupełnie nowy i czasem zaskakujący sposób postrzegania chorób. W tym ujęciu symptom czy dolegliwość jest, podobnie jak sen, znakiem lub raczej informacją, którą należy odszyfrować i ewentualnie zastosować w życiu. Z tego punktu widzenia choroba nie jest czymś, z czym należy walczyć, natychmiast usuwać czy wyeliminować, ale jest ważnym przesłaniem. Jeśli skutecznie odczytamy to przesłanie i wprowadzimy je w codzienne życie czyli w jakimś stopniu zmienimy się postępując zgodnie z sugestiami płynącymi z dolegliwości (a zarazem ze snu i „śniącego ciała”), to często okazuje się, że symptomy „znikają” ponieważ informacja zostaje dostarczona do systemu ciało-umysł”.
W przypadku chorób chronicznych zmiany sugerowane przez symptomy bywają bardzo duże, radykalne i dotyczą przebudowy całego sposobu życia. Są związane z mitem życia, czyli głównym zadaniem, wyzwaniem (w więc i trudnościami) jakie chory ma do wykonania (oraz przeszkód do pokonania) w swoim życiu.
Nawet jeśli symptomy choroby nie znikają, to każdy wysiłek podjęty w celu poznania siebie oraz tego, o czym informuje nas choroba jest niezwykle wartościowy i zazwyczaj łagodzi objawy. Dzieje się tak dlatego, że zmieniamy podejście do naszej choroby. Przestajemy być ofiarą choroby, a zamiast tego stajemy się osobą współpracującą z energią zawartą w symptomach i wyrażaną przez nasze dolegliwości. Stajemy się badaczami własnych symptomów oraz uczniami mądrości płynącej z ciała.
Arnold Mindell w wielu swoich książkach opisuje przykłady pracy terapeutycznej z osobami cierpiącymi na poważne schorzenia. W książce „O pracy ze śniącym ciałem” podaje przykład pracy z mężczyzną chorym na stwardnienie rozsiane (sclerosis multiplex - SM).

Wspomniany mężczyzna, kołysząc się do przodu i do tyłu, wszedł o kulach do gabinetu Mindella..
- "Zauważyłem, że kołysze się pan do przodu i do tyłu" – stwierdził Mindell -- "może taki rodzaj ruchu jest dla pana właściwy".
- "Kim pan jest by mówić, że to jest właściwe?" -- odpowiedział mężczyzna. Mindell odrzekł, iż sam fakt, że tak mu się dzieje jest właściwy. Przecież on tego nie robi. Po chwili Mindell zapytał, czy nie powinni przestać zajmować się tym tematem. Jednak mężczyzna odpowiedział, że chce się dowiedzieć czegoś więcej. Mindell poprosił go o odłożenie kul. Dla człowieka, który samodzielnie nie potrafi stać, jest to naprawdę trudne doświadczenie. Po chwili wahania mężczyzna odłożył kule, zaś Mindell zasugerował, aby doświadczał wszystkiego, co dzieje się z nim w chwili, kiedy stoi bez wsparcia.
Mężczyzna oburzył się i odrzucił tę sugestię. Mindell podniósł kule, podał je mężczyźnie mówiąc: - "Zapomnijmy o tym". Jednak mężczyznę zaintrygowało niezwykłe podejście terapeuty i postanowił dowiedzieć się czegoś więcej o swojej chorobie. Po pewnym czasie faktycznie odłożył kule i zaczął poruszać się do przodu i do tyłu jak osoba pod wpływem alkoholu. Nie mógł chodzić, ponieważ jego nogi nie chciały go słuchać. Nagle upadł.
Powiedział, że poczuł jakby coś ciągnęło go na dół. Mindell zaproponował powtórzenie eksperymentu, tym razem ze szczególnym zwróceniem uwagi na to, co dokładnie ciągnie go na dół w chwili upadania. Kiedy znowu spróbował, chodzić i po ponownym upadku wstał, wyjaśnił, że było to odczucie, jakby ktoś inny miał nad nim kontrolę. Kiedy upadał, nie panował nad sobą. Mężczyzna dodał, że choć w rzeczywistości nigdy nie umiał panować nad sobą, to zawsze chciał być panem samego siebie oraz posiadać pełną kontrolę. Po chwili dodał jeszcze, że niedawno zakochał się i bezskutecznie próbował przestać kochać. Również i w tym przypadku coś – czyli niespodziewana miłość przyczyniało się do jego „upadku”. Warto tutaj wyjaśnić, że w jęz. angielskim zakochać się to: fall in love, co w dosłownym przekładzie brzmi bardzo obrazowo: upaść bądź popaść w miłość.
Mindell wyjaśnił mężczyźnie, że choć chęć sprawowania kontroli nad własnym życiem jest ważna, to jest jednak w znacznym stopniu ograniczona. Na przykład nie potrafimy panować nad zdrowiem ciała czy nad treścią snów. W przypadku opisywanego mężczyzny doświadczenie braku kontroli było ważnym procesem wskazującym na kierunek jego dalszego rozwoju. Mindell powiedział mu o tym, zaś mężczyzna zdobył się na odwagę i stanął jakby był zupełnie zdrowy, normalnie, nie trzęsąc się.
- "To zadziwiające - oświadczył - bez kontroli potrafię stać nieruchomo."
- "To prawda, lecz czy pozwolisz, żeby twoje życie uczuciowe ułożyło się w taki sam sposób?" -- zapytał Mindell.
Pomimo zrozumienia swojego problemu mężczyzna wahał się i przyznał, że nie sądzi, by mógł sobie pozwolić sobie na tak spontaniczne zachowanie. (...)


Mężczyzna nadal pragnął posiadać kontrolę. Mindell powiedział mu, by zachowywał się w życiu tak, jak sam uzna to za stosowne. Jednak teraz posiada wiedzę, pozwalającą mu na to, żeby z chwilą, gdy choroba zacznie go irytować, miał możność dokonania wyboru. Może na przykład kierować się informacjami płynącymi z symptomów i porzucić przynajmniej na jakiś czas swoje „codzienne” ja pozwalając sobie na utratę kontroli.
W tego typu przypadkach często mamy do czynienia z paradoksem. Sama choroba może okazać się lekarstwem. Sny oraz nasze śniące ciało podpowiadają najlepsze rozwiązania. Czyż to nie zdumiewające, że z chwilą gdy pacjent porzuca potrzebę kontroli okazuje się, że potrafi stać stabilnie! Jak widać podejmowanie ryzyka często okazuje się być bardzo dobrą i zdrową metodą.
Śniące ciało (a właściwie symptom – choroba) opisanego człowieka śni o tym, że w jego przypadku zaniedbana została potrzeba rozwijania spontaniczności oraz swobodnego wyrażania uczuć. Chory nieświadomie chce zanurzyć się w świat uczuć, ale lęka się, bo wówczas utraciłby kontrolę. Jednak nad uczuciami, podobnie jak nad symptomami nie sposób zapanować ani nie można ich poddać kontroli. Tak brzmi wiadomość ukryta w symptomie tego pacjenta. Łatwo możemy sobie wyobrazić o czym będzie śnić nocą ten mężczyzna – czy już wiesz ???

TAK --> będą to na przykład sny o dzikich i nieokiełznanych dzieciakach, o namiętnych, nieopanowanych kochankach, o dzikich i swobodnie żyjących zwierzętach, o trzęsieniach ziemi, sztormach, huraganach, o wszystkim nad czym nie możemy mieć kontroli, a za czym tęskni zarówno nasza dusza jak i ciało ...
Jeśli twoje ciało wykonuje niekontrolowane ruchy, to niekoniecznie musisz je tłumić. Możesz zamiast tego pozwolić im zaistnieć i podążać za nimi, a nawet twórczo je rozwijać. Później możesz zastanowić się, o czym twoje ciało pragnęło cię poinformować, gdyby założyć, że samo wykonało rodzaj tańca pełnego znaczenia i treści.
Oczywiście na zakończenie trzeba dodać, że każde uogólnienie jest ryzykowne a nawet szkodliwe. Podobnie jest z interpretacją snów. Taki sam sen oraz podobny symptom mogą oznaczać coś bardzo różnego dla wielu osób. Nadmierna kontrola nad wszelkimi aspektami życia, a zwłaszcza nad uczuciami nie we wszystkich przypadkach jest informacją, jaką niesie taka choroba jak SM. Tę, ważną informację zawsze trzeba odkrywać samemu lub z pomocą terapeuty. Nieraz wymaga to wielkiego wysiłku oraz podjęcia ryzyka polegającego na tym, że zmieni się nasz dotychczasowy, wygodny i bezpieczny obraz „siebie”.
Kiedy pracuję z klientami nad ich symptomem, lub raczej nad informacją przesyłaną przez Śniące Ciało, to samo odkrycie „wiadomości” jest stosunkowo proste. Bardzo często ustępuje dolegliwość - nawet po pierwszej, pojedynczej sesji. Ale samo wprowadzenie w realne, konkretne życie zmian jakie proponuje sen i ciało wymaga dłuższego wysiłku, konsekwencji i uważności.


www.palusinski.strefa.pl/