Witajcie,
dziś specjalnie dla WAS (moich nielicznych czytelników czytelniczek) :) fragment z książki oraz filmik będzie /na koniec / !
Polecam.
To, co mamy na myśli, mówiąc o cieniu, może się bardzo różnić i wcale nie jest tak proste, jak zwykle zakładamy. W psychologii jungowskiej cień definiujemy zazwyczaj jako ucieleśnienie pewnych aspektów nieświadomości, które mogłyby zostać włączone do ego, ale z różnych powodów nie zostały. Można więc powiedzieć, że cień to ciemna, nieprzeżyta i wypartej strona kompleksu ego, ale to tylko częściowo prawda.
Jung nie znosił sytuacji, gdy jego uczniowie byli zbyt dosłowni, przywiązywali się do pojęć i zamieniali je w system, a potem cytowali go, nie do końca rozumiejąc, co mówią, podczas dyskusji powiedział kiedyś wszystkim obecnym: „To wszystko bzdury. Cień to po prostu cała nieświadomość.” Mówił, że zapomnieliśmy, jak te kwestie były omawiane i jak przeżywane przez daną osobę, oraz że zawsze trzeba brać pod uwagę stan analizowanego w danym momencie.
Jeśli ktoś, kto nic nie wie o psychologii, przychodzi na sesję analityczną i dowiaduje się, że gdzieś w tyle części umysłu istnieją pewne procesy, których ludzie nie są świadomi, to właśnie jest dla niego cień. Zatem na pierwszym etapie zbliżania się do nieświadomości cień jest właściwie jedynie metodologiczną nazwą dla wszystkiego we mnie, o czym nie mogę bezpośrednio wiedzieć.
Dopiero gdy rozpoczynamy zagłębianie się w sferę cienia osobowości i badamy jej różne aspekty, zaczyna się pojawiać w snach personifikacja nieświadomości o tej samej płci co śniący (czy śniąca). Ale wówczas taka osoba odkrywa, że w tym nieznanym obszarze istnieje jeszcze inny kompleks reakcji, zwany animą albo animusem, który reprezentuje uczucia, nastroje, idee itd. Mówimy też o pojęciu Self, czyli Jaźni.
Dla celów praktycznych Jung uznał, że nie ma potrzeby iść dalej niż przez te trzy etapy. Kiedy więc mówimy o cieniu, musimy brać pod uwagę sytuację osobistą oraz konkretny etap świadomości i wewnętrznej samoświadomości danej osoby. Na początkowym etapie możemy więc powiedzieć, że cień to wszystko to, co w tobie jest, a czego nie znasz.
Ogólnie rzecz biorąc, badając Cień, odkrywamy, że składa się on częściowo z elementów osobistych, a częściowo ze zbiorowych. W praktyce, gdy po raz pierwszy spotykamy się z cieniem, jest on po prostu zbiorem cech, w których nie potrafimy odróżnić, co jest osobiste, a co zbiorowe.
Jako przykład można powiedzieć, że ktoś ma rodziców o bardzo różnych charakterach i dziedziczy po obojgu pewne cechy, które — można by rzec — nie mieszają się lub nie łączą ze sobą zbyt dobrze. Na przykład prowadziłam kiedyś analizę z osobą, która odziedziczyła po ojcu gwałtowny i brutalny temperament, a po matce nadmiarową drażliwość. Jak mogła być tymi dwiema osobami jednocześnie? Jeśli ktoś ją zdenerwował, ogarniały ją dwie przeciwstawne reakcje. ...
W rozwoju człowieka zazwyczaj dokonuje się wybór między takimi możliwościami, tak że jedna strona staje się mniej lub bardziej trwała. Potem dochodzi wychowanie, a następnie przyzwyczajenia czy nawyki. Kiedy człowiek stale wybiera jedną cechę i daje jej pierwszeństwo, staje się ona jego drugą naturą, zaś druga cecha zostaje zepchnięta "pod dywan", choć nadal istnieje. Z tych wypartych cech, które nie są przyjmowane ani akceptowane, ponieważ nie pasują do wybranej postawy, tworzy się cień.
Przy pewnym stopniu wglądu oraz z pomocą snów ludziom stosunkowo łatwo jest rozpoznać te cechy — i właśnie to nazywamy uświadomieniem sobie cienia. Na tym analiza zwykle się zatrzymuje. Ale nie jest to żaden wielki sukces, bo potem pojawia się znacznie trudniejszy problem, z którym ludzie mają ogromne kłopoty.
Wiedzą już, czym jest ich cień, ale nie potrafią go wyrazić ani włączyć do swojego życia. Oczywiście najbliższe otoczenie nie lubi, gdy człowiek się zmienia, bo oznacza to, że inni także muszą się dostosować. Rodzina będzie po prostu wściekła, gdy któryś z łagodnych i potulnych członków nagle stanie się agresywny i powie: „Nie, wobec tych żądań”. Prowadzi to do wielu krytycznych uwag, a ponieważ ego tej osoby nie później z tego zadowolone, integracja cienia może się nie powieść. I cały problem zostaje zablokowany.
Zaakceptowanie w sobie cechy, której się nie lubi, a którą przez lata się tłumiło, jest aktem wielkiej odwagi. Lecz jeśli człowiek nie zaakceptuje tej cechy, to działa ona za jego plecami. Zauważenie oraz uznanie istnienia cienia, to część problemu, powiedzenie: coś się ze mną stało, coś się wymknęło — to jedno, jednak prawdziwy dylemat etyczny zaczyna się wtedy, gdy człowiek postanawia świadomie wyrazić cień. To wymaga wielkiej ostrożności i namysłu, jeśli ma nie wywołać destrukcyjnego skutku.