wtorek, 26 maja 2026

Jeszcze o Cieniu i jego włączaniu, niższej, trudno dostępnej funkcji psychicznej, która także leży "w cieniu" oraz o Animie/Animusie dziś :)

 Witajcie,


dziś specjalnie dla WAS (moich nielicznych czytelników czytelniczek) :)  fragment z książki oraz filmik będzie /na koniec / !

Polecam.






Opowiadam i piszę tu (i tam) dużo o Cieniu (dlatego napisałem o "Nim" książkę - którą polecam nieustannie), ale było też o niższej, trudno dostępnej funkcji psychicznej, która także leży "w cieniu" oraz o Animie/Animusie - o których nie można ani zapomnieć, ani ich chirurgicznie oddzielać. Te trzy zawsze są splątane i wpływają na "świadomość", o czym warto pamiętać przy pracy z cieniem !
Marie Louise von Franz o tym opowiada w swoich wykładach.
Np.:

To, co mamy na myśli, mówiąc o cieniu, może się bardzo różnić i wcale nie jest tak proste, jak zwykle zakładamy. W psychologii jungowskiej cień definiujemy zazwyczaj jako ucieleśnienie pewnych aspektów nieświadomości, które mogłyby zostać włączone do ego, ale z różnych powodów nie zostały. Można więc powiedzieć, że cień to ciemna, nieprzeżyta i wypartej strona kompleksu ego, ale to tylko częściowo prawda.

Jung nie znosił sytuacji, gdy jego uczniowie byli zbyt dosłowni, przywiązywali się do pojęć i zamieniali je w system, a potem cytowali go, nie do końca rozumiejąc, co mówią, podczas dyskusji powiedział kiedyś wszystkim obecnym: „To wszystko bzdury. Cień to po prostu cała nieświadomość.” Mówił, że zapomnieliśmy, jak te kwestie były omawiane i jak przeżywane przez daną osobę, oraz że zawsze trzeba brać pod uwagę stan analizowanego w danym momencie.

Jeśli ktoś, kto nic nie wie o psychologii, przychodzi na sesję analityczną i  dowiaduje się, że gdzieś  w tyle części umysłu istnieją pewne procesy, których ludzie nie są świadomi, to właśnie jest dla niego cień. Zatem na pierwszym etapie zbliżania się do nieświadomości cień jest właściwie jedynie metodologiczną nazwą dla wszystkiego we mnie, o czym nie mogę bezpośrednio wiedzieć.

Dopiero gdy rozpoczynamy zagłębianie się w sferę cienia osobowości i badamy jej różne aspekty, zaczyna się pojawiać w snach personifikacja nieświadomości o tej samej płci co śniący (czy śniąca). Ale wówczas taka osoba odkrywa, że w tym nieznanym obszarze istnieje jeszcze inny kompleks reakcji, zwany animą albo animusem, który reprezentuje uczucia, nastroje, idee itd. Mówimy też o pojęciu Self, czyli Jaźni.

Dla celów praktycznych Jung uznał, że nie ma potrzeby iść dalej niż przez te trzy etapy. Kiedy więc mówimy o cieniu, musimy brać pod uwagę sytuację osobistą oraz konkretny etap świadomości i wewnętrznej samoświadomości danej osoby. Na początkowym etapie możemy więc powiedzieć, że cień to wszystko to, co w tobie jest, a czego nie znasz.

Ogólnie rzecz biorąc, badając Cień, odkrywamy, że składa się on częściowo z elementów osobistych, a częściowo ze zbiorowych. W praktyce, gdy po raz pierwszy spotykamy się z cieniem, jest on po prostu zbiorem cech, w których nie potrafimy odróżnić, co jest osobiste, a co zbiorowe.

Jako przykład można powiedzieć, że ktoś ma rodziców o bardzo różnych charakterach i dziedziczy po obojgu pewne cechy, które — można by rzec — nie mieszają się lub nie łączą ze sobą zbyt dobrze. Na przykład prowadziłam kiedyś  analizę z osobą, która odziedziczyła po ojcu gwałtowny i brutalny temperament, a po matce nadmiarową drażliwość. Jak mogła być tymi dwiema osobami jednocześnie? Jeśli ktoś ją zdenerwował, ogarniały ją dwie przeciwstawne reakcje. ...

W rozwoju człowieka zazwyczaj dokonuje się wybór między takimi możliwościami, tak że jedna strona staje się mniej lub bardziej trwała. Potem dochodzi wychowanie, a następnie przyzwyczajenia czy nawyki. Kiedy człowiek stale wybiera jedną cechę i daje jej pierwszeństwo, staje się ona jego drugą naturą, zaś druga cecha zostaje zepchnięta "pod dywan", choć nadal istnieje. Z tych wypartych cech, które nie są przyjmowane ani akceptowane, ponieważ nie pasują do wybranej postawy, tworzy się cień.

Przy pewnym stopniu wglądu oraz z pomocą snów ludziom stosunkowo łatwo jest rozpoznać te cechy — i właśnie to nazywamy uświadomieniem sobie cienia. Na tym analiza zwykle się zatrzymuje. Ale nie jest to żaden wielki sukces, bo potem pojawia się znacznie trudniejszy problem, z którym ludzie mają ogromne kłopoty.

Wiedzą już, czym jest ich cień, ale nie potrafią go wyrazić ani włączyć do swojego życia. Oczywiście najbliższe otoczenie nie lubi, gdy człowiek się zmienia, bo oznacza to, że inni także muszą się dostosować. Rodzina będzie po prostu wściekła, gdy któryś z łagodnych i potulnych członków nagle stanie się agresywny i powie: „Nie, wobec tych żądań”. Prowadzi to do wielu krytycznych uwag, a ponieważ ego tej osoby nie później z tego zadowolone, integracja cienia może się nie powieść. I cały problem zostaje zablokowany.

Zaakceptowanie w sobie cechy, której się nie lubi, a którą przez lata się tłumiło, jest aktem wielkiej odwagi. Lecz jeśli człowiek nie zaakceptuje tej cechy, to działa ona za jego plecami. Zauważenie oraz uznanie istnienia cienia, to część problemu, powiedzenie: coś się ze mną stało, coś się wymknęło — to jedno, jednak prawdziwy dylemat etyczny zaczyna się wtedy, gdy człowiek postanawia świadomie wyrazić cień. To wymaga wielkiej ostrożności i namysłu, jeśli ma nie wywołać destrukcyjnego skutku. 

[ten etap w Psychologii zorientowanej na proces Arnold Mindell nazywał "karmieniem potwora" - czy to w pracy z jednostką, czy z grupami RP]
Chciałabym podać  tu przykład;
Typy uczuciowe mają skłonność do okrucieństwa i zawężania percepcji, gdy oceniają swoich przyjaciół. Z jednej strony potrafią bardzo dobrze wyczuwać ludzi, ale za plecami — swoimi i cudzymi — mają radykalnie negatywne myśli i osądy na ich temat.
Niedawno byłam w hotelu z osobą o typie uczuciowym. Sama jestem typem myślącym i zdarzyło się, że kiedy spotkałyśmy się po raz pierwszy, bardzo się spieszyłem i tylko szybko ją minąłem, rzucając krótkie powitanie. W rezultacie uznała, że jej nie lubię, że jestem na nią zła, że nie chcę spędzić z nią dnia, że jestem zimna i nieprzyjemna itd. Typ uczuciowy nagle przełączył się na negatywne myślenie i wytworzył szereg negatywnych myśli wraz z całym wyjaśnieniem, dlaczego ją minąłem.
W początkowym etapie cień jest w całości nieświadomy — to napływ emocji, osądów i temu podobnych reakcji. Można powiedzieć, że moją znajomą angażowało negatywne myślenie animusa, ale w rzeczywistości był to wybuch negatywnych myśli (w jej przypadku funkcja niższa), brutalne emocje (cień) oraz pewne destrukcyjne osądy (w tym przypadku animus).
Jeśli badacie takie negatywne wybuchy, to potraficie rozróżnić między tym, co nazywamy cieniem, a funkcją osądzającą, którą u kobiety określamy mianem animus'a. Z czasem ludzie odkrywają w sobie negatywne cechy i udaje im się nie tylko je dostrzec, ale także je wyrazić — co oznacza rezygnację z pewnych ideałów i standardów oraz wymaga dużej rozwagi i przemyślenia, jeśli chcesz uniknąć destrukcji w otoczeniu.
Ponieważ w snach można odkryć także elementy, które nie wydają się osobiste, mówimy, że cień składa się częściowo z materiału osobistego, a częściowo z bezosobowego i zbiorowego.
Wszystkie cywilizacje, a zwłaszcza chrześcijańska, mają własny cień. To banalne stwierdzenie, ale jeśli przyjrzymy się innym cywilizacjom, możemy dostrzec, w czym są od nas lepsze. W Indiach na przykład są oni daleko przed nami pod względem duchowej i filozoficznej postawy, ale ich zachowania społeczne są dla nas szokujące. Jeśli przejdziesz ulicami Bengalu, zobaczysz wiele osób umierających z głodu. Są w skrajnym położeniu, a mimo to nikt nie zwraca na to uwagi, bo to ich karma. A ludzie muszą troszczyć się o siebie, o własne zbawienie; zajmowanie się innymi oznaczałoby po prostu uwikłanie w sprawy doczesne.
Dla nas, Europejczyków, taka postawa społeczna psuje pogląd na cały kraj, bo jest rzeczą oburzającą widzieć ludzi głodujących i ignorowanych. Nazwalibyśmy ten obraz cieniem cywilizacji indyjskiej. Ich ekstrawersja jest poniżej normy, a introwersja powyżej. Możliwe, że ta "jasna" strona nie jest świadoma ciemnej strony, która jest tak oczywista dla innej cywilizacji. Gdyby ktoś żył całkiem samotnie, praktycznie niemożliwe byłoby dostrzeżenie własnego cienia, ponieważ nie byłoby nikogo, kto powiedziałby, jak wyglądasz z zewnątrz. Potrzebny jest obserwator.
Jeśli weźmiemy pod uwagę reakcję obserwatora, moglibyśmy mówić o cieniach różnych cywilizacji. Na przykład ludzie Wschodu uważają, że nasza postawa zbiorowa jest całkowicie nieświadoma pewnych faktów metafizycznych i że naiwnie tkwimy w złudzeniach. Tak właśnie im się jawimy, ale sami tego nie widzimy. Musimy posiadać cień, którego jeszcze nie zasymilowaliśmy, którego nie jesteśmy świadomi. Cień zbiorowy jest szczególnie groźnyponieważ ludzie wzajemnie wspierają się w swojej ślepocie. Dopiero w słowach albo w nienawiści do innych narodów ujawnia się jakiś aspekt cienia zbiorowego.
Może zatem powiedzieć, że Europejczyk posiada pewne złe lub nieadekwatne cechy, które zostały wyparte przez jednostkę, a także że ma złe lub niższe cechy grupy, której jest częścią — cechy, których na ogół nie jest świadomy. Cień zbiorowy pojawia się również w innej formie. Niektóre cechy w nas ulegają osłabieniu, gdy jesteśmy w małej grupie lub sami, natomiast nagle się nasilają, gdy znajdujemy się w większej grupie. Widać to wyraźnie w zjawisku kompensacji, typowym dla wycofanych introwertyków, którzy mają silne pragnienie bycia błyskotliwymi i ważnymi w tłumie. Ekstrawertyk stanowi przeciwieństwo. Gdy introwertyk jest sam, informuje że nie jest ambitny i nie dba o to, nie knuje ambitnych intryg, naprawdę jest sobą i jest zadowolony ze swojej introwersji. Jednak wystarczy umieścić go w tłumie ambitnych ekstrawertyków, a natychmiast „złapie” tę atmosferę. Można to porównać do kobiety, która biegnie do sklepu, by kupić coś taniego, a za nią pędzą wszystkie inne kobiety, po czym wracają do domu i mówią: „Właściwie to dlaczego ja to kupiłam?”.
Jeśli ktoś odczuwa ambicję tylko wtedy, gdy znajduje się w grupie, można uznać, że jest to przejaw cienia zbiorowego.
w: "The Problem of the Shadow in Fairy Tales" (wykład Zurich zimą 1957)






poniedziałek, 11 maja 2026

O dwóch spolaryzowanych postawach w psychoterapii oraz w życiu. [i jak to ma się do demografii :) ]

O świecie i psychoterapii opartej na dowodach (evidence based) oraz o świecie i psychoterapii opartej na bezdowodowej niepewności i jej tolerowaniu. 

Jaki świat wybierasz?  Nowy film dla was w linku :) 

Jungowskie "dojrzałe ego" potrafi tolerować trzy rzeczy: niejednoznaczność, lęk i ambiwalencję. To zdolność do znoszenia niewiedzy, tolerowania niepewności.

Tymczasem większość współczesnych terapii — czy to biomedyczny model diagnozy i leczenia, czy dominujące modele traumy — opiera się na dążeniu do pewności, do ustalenia jasnego związku przyczyny i skutku. Zakłada się, że taka pewność ma przynieść ulgę i zmniejszyć lęk. Ale jeśli potrafimy nauczyć się tolerować niejednoznaczność i niepewność, to prowadzi raczej do poszerzenia naszego doświadczenia niż do jego zawężenia do jednego punktu czy jednej przyczyny. A to może być wolnością.
Carl Gustav Jung mówił, że nie tyle rozwiązujemy nasze problemy — nie rozwiązujemy tajemnicy tego, dlaczego jesteśmy tacy, jacy jesteśmy — lecz raczej „przerastamy” nasze problemy. Dokonuje się to poprzez rozwijanie własnej zdolności do życia, poprzez różnorodne doświadczenia i poszerzanie doświadczenia jako takiego. [o czym obszerniej piszę w książce "Praca z cieniem ..."] Podobnie dzieje się w doświadczeniach psychedelicznych. Problem polega na tym, że nie tak opowiada się nam o ich działaniu! Słyszymy raczej, że „zmieniają mózg” albo „leczą traumę z dzieciństwa” — cokolwiek miałoby to właściwie znaczyć. ... Posłuchaj i daj znać w komentarzu co o tym sądzisz !


https://youtu.be/dKFfnJQSpIA


<iframe width="560" height="315" src="https://www.youtube.com/embed/dKFfnJQSpIA?si=mVwKpR0Ft_5DnxHz" title="YouTube video player" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture; web-share" referrerpolicy="strict-origin-when-cross-origin" allowfullscreen></iframe>


poniedziałek, 27 kwietnia 2026

Zwalczanie symptomu, czy rozumienie go jako wiadomości z nieświadomości ? - filmik :)

 Jedno podejście powiada: zdrowie to brak objawów chorobowych i chorób, cielesnych i/lub psychicznych. Wniosek? Należy usunąć lub pozbyć się symptomów i powrócić do stanu zdrowia.

W sferze psychicznej usuwa się zaburzenie oraz za pomoca tabletek domniemaną nierównowagę chemiczną wmózgu. Drugie powiada: objawy sa informacją o tym, że coś intrygującego dzieje się w organizmie. Zbadajmy jaka za tym kryje się informacja. W sferze psychiki objaw jest wyłącznie informacją z nieświadomości. Jeśli uda nam się wydobyć tę informację oraz wprowadzić do świadomości oraz w życie, to tak jakbyśmy "odzyskali duszę" i pomogli psychice w integracji tej informacji przez co objaw nie będzie już potrzebny. Trzecie podejście to SYNTEZA obu -- o tym jest pod koniec filmu :)
o tutaj:


<iframe width="560" height="315" src="https://www.youtube.com/embed/50hlLptD_L4?si=OohdeXmppfXjM_eB" title="YouTube video player" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture; web-share" referrerpolicy="strict-origin-when-cross-origin" allowfullscreen></iframe>





poniedziałek, 23 marca 2026

O psyche i nieświadomości - kilka cytatów z Junga

 Kilka cytatów - inspiracji na dziś oraz mało znane zdjęcie (C Kairos Foundation - z Wikipedii))





1. O reaktywności psychiki

„Psyche nie tylko reaguje; ona udziela własnej, specyficznej odpowiedzi na wpływy, które na nią oddziałują”.

„O pewnych ważnych punktach w psychoanalizie” (1914), DZ 4, § 665.

 

2. Między Duszą a Psyche

Dla Junga Psyche to całość, a Dusza (Soul, Seele) to kompleks (zespół funkcji) /często tożsamy z Animą/Animusem/.

W trakcie moich badań nad strukturą nieświadomości uznałem, że należy dokonać rozróżnienia między pojęciem duszy i psyché. Psyché ujmuję jako ogół wszystkich procesów psychicznych - świadomych i nieświadomych, duszę ujmuję zaś jako pewien odizolowany zespół funkcji, który najlepiej dałoby się scharakteryzować jako „,osobowość".

Typy psychologiczne (1921), DZ 6, § 799.

 

3. Niepoznawalność nieświadomości

„Nigdy nie twierdziłem, ani nie sądzę, bym wiedział, czym jest nieświadomość sama w sobie. Jest ona nieświadomym obszarem psyche. Kiedy mówię o psyche, to również nie udaję, że wiem, czym ona jest i jak daleko sięga to pojęcie. Koncepcja ta leży bowiem po prostu poza wszelkimi możliwościami poznania. Jest to jedynie konwencja nadawania jakiejś nazwy temu, co nieznane, a co jawi się  nam jako psychiczne. Ów czynnik psychiczny, jak pokazuje doświadczenie, jest czymś zgoła odmiennym od naszej świadomości”.

List do pastora Jahna, 7 września 1935, Listy, t. I, s. 196.

 

4.  Mit i Życie


„Nawet jeśli człowiek bez reszty oddał się światu zewnętrznemu, to przecież świat ten nadal istnieje jako przedmiot całkowicie odeń różny; nieświadomy świat obrazów zachowuje się też jak przedmiot całkowicie różny od podmiotu, nawet jeśli człowiek odda się mu bez reszty. Jak nieświadomy świat obrazów mitologicznych przemawia w pośredniej formie przeżywania rzeczy zewnętrznej do tego, kto cały oddaje się światu zewnętrznemu, tak też realny świat zewnętrzny i jego wymagania przemawiają w pośredniej formie do tego, kto całkiem oddał się duszy, albowiem nikt nie może ujść obu tym realnościom. Jeśli ktoś podąża tylko drogą wiodącą na zewnątrz, to musi on żyć swym mitem, jeśli jednak jego droga wiedzie go do wewnątrz, to musi on śnić swe życie zewnętrzne, czyli tak zwane życie realne.”

Typy psychologiczne (1921), DZ 6, § 280.

 

5. Doświadczanie mitu

„Prymitywny umysł nie wymyśla mitów, on ich doświadcza”.

„Psychologia archetypu dziecka” (1940), DZ 9i, § 261.

 

6. Nieświadomość to nie „worek na odpadki” - jak podświadomość u Freuda


„Nieświadomość pod żadnym względem nie jest pustym workiem, do którego wpadają odpadki świadomości, jak to się wydaje w ujęciu Freuda; jest ona drugą połową żywej psyché”.

List do dr. N., 15 lutego 1934, Listy, t. I, s. 143.

sobota, 21 marca 2026

Pani Iga Świątek czyli jak znaleźć własny mit, gdy pojawia się cień a projekcje kibiców ogromne są...

 Kilka refleksji o psychodynamicznym tle uprawiania sportu, rodzicach młodych sportowców, ekipach, działaczach, kibicach - a zwłaszcza ich oczekiwaniach oraz projekcjach i ZAWODACH, gdy projekcje i oczekiwania się nie realizują za pomocą młodej sportowczyni ...




środa, 4 lutego 2026

O pieniądzach za pracę nad indywiduacją, pracy wewnętrznej i Robercie Jo...


Postanowiłem dla moich czytelników bloga (i nie tylko) przełożyć fragmenty – zwłaszcza początek znakomitej pozycji Roberta A. Johnsona pt. „Inner Work” („Praca wewnętrzna”). Moją najgłębszą motywacją do tego przekładu jest opowieść o tym, jak Robert Johnson (czy ktoś w grupie osób) zapytał swego czasu Junga, czy ludzkość ma jeszcze szanse (na przetrwanie). Na co Jung odrzekł: „Tak, jeśli dostatecznie dużo osób będzie stosować pracę wewnętrzną”. Jeśli uda ci się prawidłowo stosować metody pracy wewnętrznej, które szanują i doceniają energie płynące z głębin oceanu nieświadomości, to z odpowiednią miarą skromności będziesz zdolny/a do samodzielnego rozwoju i będzie to zgodne z potencjałem z jakim przyszedłeś/przyszłaś na ten świat. Taki rozwój stanie się twoją DROGĄ i twoją ścieżką indywiduacji wolną od wpływów osób z zewnątrz (jak terapeuta czy guru). linki o których wspominam (jak nieświadomość "rządzi"): http://robertpalusinski.blogspot.com/... https://www.blogger.com/%20http://rob... http://robertpalusinski.blogspot.com/...

wtorek, 20 stycznia 2026

Medytacja nad obrazem bądź symptomem może być koanem Zen

czyli nowy krótki filmik :) 
O tym jak Jung medytował na obrazem (imago) czekając na wgląd, o tym jak Mindell Arnold medytował nad obszarem ciała (imago) czekając na wgląd i o tym jak czynili to "inni" :)


o czym:

 📖 Śledzenie rozwoju psychologii jungowskiej i powiązanych nurtów, gdzie autorzy odkrywają idee Junga na nowo lub czerpią inspirację z archetypów.
- [01:15] 👨‍🏫 Arnold Mindel, analityk jungowski, szkolił się w latach 60., pracował w Instytucie Junga w Zurychu jako training analist.
- [02:23]🤝 Bliska współpraca Mindela z Marie-Louise von Franz (pomoc w matematyce i fizyce przy "Number and Time") oraz Barbarą Hannah.
- [03:58] 🧠 Mindel stworzył psychologię zorientowaną na proces, rozwijając idee Junga równolegle z pracą w Instytucie.
- [04:28] 💪 Zastosował techniki Junga (analizę, amplifikację) do doświadczeń ciała, idąc dalej niż Jung w pracy z ciałem jako nośnikiem cienia.
- [05:32] 🌙 Amplifikacja obrazów ze snów (imago) – wzmocnienie bez interpretacji, wystarczy medytacja nad imago.
- [06:10] 📜 Cytat Junga (CW VII, §402, 1947): "Obraz i znaczenie są identyczne; gdy obraz nabiera kształtu, znaczenie się klaruje bez interpretacji".
- [07:14] 🧘 Medytacja nad imago ze snu jak koan zen – długie przebywanie z obrazem ujawnia jego sens, początek aktywnej imaginacji.
- [08:11] 🩹 Mindel przełożył to na ciało: "Symptom i jego znaczenie identyczne" – amplifikacja symptomu fenomenologicznie objawia przekaz.
- [09:02] 👁️ Uważna amplifikacja doświadczeń ciała (procepcja, wizja, dźwięk, ruch) – ciało ma swoje imago jak sny.

wtorek, 13 stycznia 2026

O Depresji i niewalce z depresją, czyli alternatywnie o depresji ...

Dlaczego rodzi się coraz mniej dzieci - czyli

o mądrości i wpływach nieświadomości zbiorowej na planecie Gaja

O lamentach nie_rodzenia w kontekście kapitalizmu: 




Wiele lat temu (już ze 20) w jednej z niemieckich wiosek ekologicznych zapoznałem się z ideą "degrowth movement", która polega na konsumpcji zrównoważonej i ograniczonej do faktycznych potrzeb - czyli rozważnego nabywania towarów, zwłaszcza nowych i re_nowa_cji starszych ...
Idee te, choć już długo obecne w alternatywnych mniejszościach, nie znalazły większego wsparcia "na powierzchni", że tak powiem.
Nie mniej jednak tak się realizują w undergroundzie oraz w nieświadomości zbiorowej.
Dzisiaj to do mnie dotarło i zaraz będzie o tym w jaki sposób.
Dominujący system kapitalistyczny oparty jest na iluzji ciągłego "wzrostu" wszystkiego: PKB, bogactwa, kursu akcji, liczby sprzedanych towarów i rodzonych ludzi=konsumentów! To jeden wielki balon lub nadmuchiwana bańka.
Współistniejący z nim system kapitałowy bankowo-giełdowy może istnieć jedynie w warunkach ciągłego "wzrostu" [PKB, konsumpcji itp.] [bo pożycza kasę "na procent"]
Na dłuższą metę jest to jest iluzja, bo na ograniczonej planecie niemożliwy jest nieograniczony czy nieskończony "wzrost".
Perspektywa mniejszej populacji uruchamia logiczną i nieuniknioną konsekwencję de_wzrostu, mniejszej konsumpcji, czyli zakupów/wydatków!
Mniejsze zakupy unieważniają dotychczasowy system oparty na "wzroście"!
To stąd bierze się rozpacz, płacze i jęki oraz biadolenie nad mniejszą i w konsekwencji zbyt małą liczbą przyszłych konsumentów rodzonych przez kobiety. ...
Mniej konsumentów = mniejsza konsumpcja/wydatki!
Nie będzie komu inwestować w akcje i obligacje ...
Nie będzie kredytobiorców.
Nadmiar pustych mieszkań wywoła nie tylko upadek branży budowlanej, ale i spadek cen mieszkań/nieruchomości, co dodatkowo wykończy bankom zabezpieczenia niespłaconych hipotek ...
Banki oparte na dotychczasowym (lichwiarskim) modelu biznesowym - upadną.
Idea de_wzrostu (degrowth), która de facto zakiełkowała już 60 lat temu wraz z Raportem Klubu Rzymskiego ("Granice Wzrostu") i z ruchem kontrkultury (hippisowskim) nie przedarła się do szerszej świadomości, bo jest niemedialna, a przede wszystkim jest antykapitalistyczna.
A jednak i tak się realizuje właśnie TERAZ w formie zmniejszającej się populacji! Mniej ludzi = mniejsza konsumpcja = mniejsza produkcja = ujemny wzrost.
Patrząc na to, co napisałem powyżej - zadaj sobie pytanie: komu najbardziej zaszkodzi mniejsza liczba przyszłych "konsumentów" ?
"Kto" najbardziej biadoli nad faktem niskich urodzin?
"Kto" jest przerażony ujemnym wzrostem i przyszłymi spadkami cen?
Przypomnę, że w 1900 roku Polaków było kilkanaście milionów i nikt nie płakał, że to tragedia, czy jakaś depopulacja ! Sto lat wcześniej Polaków było jeszcze o połowę mniej ...
Do tej właśnie wizji trzeba się aktywnie, a nawet wyprzedzająco dostosować i zapomnieć o dyktaturze paradygmatu nieskończonego wzrostu oraz dotychczasowego systemu kapitalistycznego.
Kiedy uświadomimy sobie obecność "degrowth movement" (który obecnie manifestuje się spadkami narodzin), zobaczymy jak uderza w podwaliny (i rację) bytu obecnego konceptu kapitalistycznego. To dlatego dominuje narracja oraz wrażenie, że "nie ma alternatyw", że "trzeba rodzić więcej" a z ludźmi (zwłaszcza z kobietami) coś jest "nie tak" - popsuli się 🤣🤣.
Przy okazji:
Wyobraź sobie, że z naszych podatków rząd NIE dotuje kupowania nowych samochodów elektrycznych (i innych sprzętów/domów) ale ich remont i odnawianie !!!
Taki "degrowth" miałby też fajne przełożenie na otoczenie zagraniczne oraz - przede wszystkim - na ekologię. Np. opłacalne byłoby naprawianie i dłuższa ekploatacja (z DOTACJAMI oczywiście !) starszych samochodów (czy podobnych sprzętów), zamiast kupowania nowych - zwłaszcza chińskich 😈 itd.


czwartek, 25 grudnia 2025

Numinosum czyli świętość na święta !

Jung potrzebował słowa, które opisywałoby intensywne, przekształcające doświadczenie psychiczne, nieobciążone konfesyjnymi konotacjami takich pojęć jak "Bóg", "duch" czy właśnie "świętość". Numinosum było idealne – wskazywało na jakość doświadczenia, a nie na jego teologiczną interpretację. W słynnym liście do P.W. Martina Jung pisze: „Zawsze wydawało mi się, że prawdziwymi kamieniami milowymi są pewne symboliczne wydarzenia o silnym wydźwięku emocjonalnym. Ma Pan całkowitą rację, głównym przedmiotem mojej pracy nie jest leczenie nerwic, lecz raczej stosunek do numinosum. Faktem jest, że podejście do numinosum jest prawdziwą terapią a w miarę jak człowiek osiąga doświadczenia numinosum, uwalnia się od przekleństwa patologii. Nawet sama choroba nabiera charakteru numinosum”. (Jung, Listy, t. 1: s. 377) [w opowieści pomyłkowo przypisałem do innego listu :( ...] Jung, szukał pojęcia opisującego fakt doświadczalny, a nie doktrynę. Odkrył, że treści wypływające z nieświadomości zbiorowej – zwłaszcza archetypy – posiadają tę właśnie numinotyczną, przejmującą moc, która "chwyta" lub bierze w possadanie jednostkę (jak czytamy w pierwszym cytacie). Pierwszy raz zastosował to pojęcie, żeby opisać właśnie ten psychologiczny fenomen: autonomię i przytłaczającą lub pochłaniającą siłę treści archetypowych. Dla Junga numinosum nie było jedynie ciekawostką religioznawczą, ale "niezbędnym warunkiem pełni i zdrowia psychicznego". Bez doświadczenia numinosum życie staje się "płaskie", zredukowane do wymiaru racjonalnego, materialnego i kontrolowanego przez ego. Jak podkreśla Jung w cytacie ze "Wspomnień, snów, myśli", człowiek pozbawiony poczucia tajemnicy, niewytłumaczalności i "nieoczekiwanego" traci coś fundamentalnego. To Numinosum wypełnia życie "czymś bezosobowym", większym od nas samych, nadając mu głębszy, transpersonalny wymiar.

piątek, 12 grudnia 2025

Wspominając Junga rozmowa z J. Hendersonem przy okazji jego setnych urodzin


Wywiad z Dr Joseph Henderson (1903-2007) w wieku 100 lat: "Refleksje i dziedzictwo"

W wywiadzie Henderson rozważa liczne zmiany technologiczne, które zaszły na przestrzeni jego życia. Zaznacza znaczenie obrazowania symbolicznego w sztuce, snach i wzorcach kulturowych oraz opisuje, jak wyłoniła się jego koncepcja Nieświadomości Kulturowej. Stanowi to unikatowy wkład w rozwój teorii psychologii analitycznej. Zwraca uwagę na długo ukrytą w kulturze zachodniej historię wartości i symboli związanych z naturą kobiecej świadomości i duchowości, odnosząc je do niedawnych tendencji w literaturze popularnej. Podkreśla, że obrazy wyrażane w snach, sztuce i ekspresji kulturowej są niezbędne do trafnej interpretacji tego, co dzieje się w głębinach psychiki, w rozwoju świadomości w kulturze oraz w procesie indywiduacji jednostki.

Przy powstawaniu  tomu "Człowiek i jego symbole" (w moim przekładzie)  Henderson był jedną z nielicznych osób zaproszonych przez Junga do współtworzenia tego dzieła.

Ta rozmowa z dr. Thomasem Kirschem, lekarzem i analitykiem praktykującym w Palo Alto w Kalifornii, została sfilmowana we wrześniu 2003 roku w gabinecie domowym dr. Hendersona w Ross w Kalifornii.

Producent: George Wagner – Reżyser: Suzanne Wagner, Ph.D. – Redaktor/Producent liniowy: Tee Bosustow – Muzyka: John Adams.

J. Henderson   Był jednym z założycieli Instytutu C.G. Junga w San Francisco.
*   Jako młody absolwent Princeton, szukający swojej drogi, nawiązał pierwszy kontakt ze światem jungowskim przez dr. Petera Baynesa, asystenta Junga.
 Później odbył analizę z samym C.G. Jungiem w Zurychu. Swoją żonę, Helenę Cornford, poznał dzięki Peterowi i Carey Baynesom podczas studiów medycznych w Londynie.

Jego wkładem we współczesną analizę są:
1.  Nieświadomość Kulturowa (Cultural Unconscious). Koncepcja ta wykracza poza nieświadomość osobistą i zbiorową (Jung), skupiając się na historycznych i kulturowych warstwach psychiki. Henderson w wywiadzie opowiada, że sen analizuje w trzech warstwach: osobistej, kulturowej i archetypowej. kształtowanych przez daną cywilizację, jej wartości i symbole.
2. Podkreślał kluczowe znaczenie obrazów symbolicznych – czy to w sztuce, snach, czy wzorcach kulturowych – dla precyzyjnego zrozumienia:
    *   Tego, co dzieje się w głębinach psychiki jednostki.
    *   Rozwoju świadomości w obrębie kultury.
    *   Procesu indywiduacji osoby.
3.  Henderson zwracał uwagę na długo ukrytą w kulturze zachodniej historię wartości i symboli związanych z kobiecą świadomością i duchowością, dostrzegając wagę ich pojawienia się we współczesnej literaturze popularnej.

Joseph Henderson, będący pomostem między pierwszym pokoleniem uczniów Junga a współczesną psychologią analityczną, pozostawił po sobie trwałe dziedzictwo. Jego życie obejmujące cały XX wiek, bezpośrednie więzi z Jungiem oraz rozwinięcie koncepcji Nieświadomości Kulturowej czynią z niego kluczową postać dla zrozumienia, jak głęboko psychologia głębi jest zakorzeniona w historii i symbolice kulturowej. Ta rozmowa jest bezcennym zapisem refleksji jednego z ostatnich współtwórców analizy jungowskiej.




W filmie można włączyć napisy oraz (automatyczne) tłumaczenie na polski