czwartek, 15 sierpnia 2019

Informacje o książce "Wspomnienia, sny, myśli" C. G. Junga

Utworzyłem osobną  stronę - blog, gdzie będą publikowane informacje o książce oraz jak i gdzie ją można nabyć - polecam :)
"WSPOMNIENIA, SNY, MYŚLI" ...

(książka ukaże się na początku września 2019)

kliknij w link:
wspomnieniasnymyslijung.blogspot.com

wtorek, 13 sierpnia 2019

WSPOMNIENIA SNY MYŚLI - C. G. Jung. Nowe wydanie !

Na początku września wydawnictwo Jungpress opublikuje wznowienie książki C. G. Junga - "Wspomnienia, sny, myśli" w nowej okładce i oprawie graficznej.

Ciesze się niezmiernie - ponieważ książka ta czekała na wznowienie 22 lata !

Tak wygląda okładka:

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

środa, 7 sierpnia 2019

Nowa - stara książka i logo

Nie wiem, czy wiecie, że utworzyłem wydawnictwo o nazwie Jungpress.
Będzie wydawać wybrane przeze mnie książki analityków jungowskich oraz dobre pozycje inspirowane myślą Junga.

oto logo wydawnictwa:

Dzisiaj wysłałem do drukarni wznowione po ponad 20 latach nieobecności na rynku
"WSPOMNIENIA SNY MYŚLI"

(książka ukaże się na początku września 2019)
ważą się jeszcze losy okładki (gdyż jest szereg propozycji) i trwają wahania, którą wybrać :) .

a tutaj 4 z proponowanych okładek:

niedziela, 4 sierpnia 2019

Trzygodzinny wywiad z Jungiem

Polecam gorąco ten wywiad.
Jest to nagranie wywiadu z  dr Carlem Jungiem z 1957 r. w ramach serii "Wielkie umysły XX w.". W tym czasie Jung był w wieku 82 lat.
Rozmowę prowadzi Dr Richard Evans z University of Houston. Film pierwotnie wydany przez Penn State University.
Życze miłych trzech godzin - niestety po angielsku.
Może kiedyś ktoś zrobi napisy po polsku kiedyś - MAM NADZIEJĘ !
przy okazji: wkrótce wznowienie "WSPOMNIENIA, SNY, MYŚLI" ...
(książka ukaże się na początku września 2019)




sobota, 3 sierpnia 2019

Jung z Indianami Pueblo - Taos, Nowy Meksyk, USA

Znalezione obrazy dla zapytania pueblo people Jung
Domy z gliny adobe - niektóre z nich liczą setki lat i wyglądają tak, jak w 1925 roku ...
C. G. Junga wspomnienie o relacjach z Indianami Pueblo - z podróży po Ameryce - Taos, Nowy Meksyk, styczeń 1925 w: "Wspomnienia, sny, myśli" 
(książka ukaże się na początku września 2019)

 (...) „Spójrz” — mawiał Ochwie — „jak strasznie wyglądają biali. Mają wąskie wargi, spiczaste nosy, twarze poorane zmarszczkami i szpetne; oczy ich wpijają się, bo nieustannie czegoś szukają. Czego szukają? Biali ciągle czegoś chcą, są stale niespokojni, nie znają wytchnienia. Nie wiemy, czego chcą. Nie rozumiemy ich. Uważamy, że są szaleni”.
Zapytałem go, dlaczego uważa, że wszyscy biali są szaleni. „Bo mówią, że myślą głową” — odparł. „No, oczywiście. A czym ty myślisz?” — spytałem zdumiony. „My myślimy tym” — odrzekł, wskazując na serce. Zadumałem się. Wydawało mi się, że po raz pierwszy w życiu spotkałem kogoś, kto nakreślił mi prawdziwy obraz białego człowieka. To tak, jakbym dotąd oglądał jedynie oleodruki, sentymentalnie upiększone. Ten Indianin trafił w nasz czuły punkt — ukazał coś, na co jesteśmy ślepi. Czułem, jak powstaje we mnie coś nieznanego, co jednak w głębi ducha doskonale znałem — coś jakby bezkształtna mgła, z której wynurzał się obraz za obrazem: najpierw rzymskie legiony podbijające galijskie miasta, ostre rysy twarzy Juliusza Cezara, Scypion Afrykański, Pompejusz. Widziałem orła rzymskiego nad Morzem Północnym i na brzegach Nilu Białego. Później ujrzałem Augustyna1 niosącego Brytom chrześcijańskie credo na ostrzach rzymskich włóczni i smutnej sławy nawrócenia pogan dokonywane w chwale przez Karola Wielkiego; widziałem rabujące i mordujące zastępy krzyżowców, i jak skrycie ugodzony w serce uzmysłowiłem sobie całą próżność tradycyjnej romantyki krucjat. Później z mgły wyłonili się Kolumb, Cortez i konkwis­tadorzy, którzy ogniem, mieczem, torturami i chrześcijaństwem przerazili nawet tych dalekich Pueblosów, przyjaźnie zapatrzonych w Słońce — swego Ojca. Widziałem też ludy wysp Oceanii zdziesiątkowane przez szkarlatynę, zawleczoną tam wraz z odzieżą, wodą ognistą i syfilisem.
Miałem już dość. To, co określamy mianem kolonizacji, misji wśród pogan, krzewienia cywilizacji i tak dalej, ma też inne oblicze — twarz drapieżnego ptaka, w okrutnym skupieniu czyhającego na następną ofiarę, twarz godną łupieżców i piratów. Wszystkie orły i inne drapieżniki, zdobiące nasze tarcze herbowe, wydały mi się odpowiednim psychologicznym wyob­rażeniem naszej prawdziwej natury."

1 Chodzi o apostoła Anglii (zm. w roku 604): wysłany przez papieża Grzegorza I do Brytanii, nawrócił w roku 597 na chrześcijaństwo króla Kentu Ethelberta; był pierwszym arcybiskupem Canterbury. [Przyp. tłum.]

(...) "Wtedy pojąłem, na czym opierała się „godność” i naturalność, z jaką wszyscy członkowie plemienia przyjmowali swój los; każdy z nich jest synem Słońca, ich życie ma sens kosmologiczny, bo czyż nie pomagają oni Ojcu, który podtrzymuje wszelkie życie, w jego codziennym wschodzeniu i za­chodzeniu? Jeśli porównamy z tym to wszystko, co — jak sądzimy — nam daje tytuł do życia, stanowi jego sens sformułowany przez naszą ratio, będziemy niechybnie przytłoczeni tym, jak żałosna jest cała nasza egzysten­cja. Już z czystej zazdrości czujemy się zmuszeni wyśmiewać naiwność Indian, żeby przed sobą móc nadal udawać wyniosłych mędrców i żeby nie obnażyła się cała nędza i miałkość naszego sposobu życia. Wiedza nas nie wzbogaca — przeciwnie, coraz bardziej oddala od świata mitycznego, w którym ongiś byliśmy zadomowieni.
Kiedy porzucimy na moment cały nasz europejski racjonalizm i przeniesie­my się w czyste górskie powietrze tego samotnego płaskowyżu, z jednej strony opadającego ku rozległym preriom kontynentu, z drugiej ku wodom Oceanu Spokojnego, wyzbędziemy się przy tym naszej świadomości świata i otworzymy się na horyzont, który jawi się jako nieskończony, i na nieświadomość świata leżącego za nim, wtedy możemy podjąć próbę zrozumienia Indianina Pueblo. „Wszelkie życie pochodzi z Góry” — oto, co go przekonuje. Równie głęboko zakorzeniona jest w nim świadomość, że mieszka na dachu niezmierzonego świata, w bezpośredniej bliskości Boga. On przede wszystkim ma ucho u bóstwa, jego akt rytualny dosięgnie przed innymi dalekiego Słońca. Świętość gór, objawienie się Jahwe na Synaju, inspiracja, którą Nietzsche miał w Engadynie — wszystko to łączy wspólna nić. Myśl — dla nas czysty absurd — że jakiś akt kultowy może „wpłynąć” na słońce, jest — przy bliższym zbadaniu — wprawdzie nie mniej irracjonalna, ale z pewnością znacznie bardziej swojska, niż zrazu można by przypuszczać. Nasza religia chrześcijańska, jak zresztą każda inna, przeniknięta jest ideą, że przez szczególne akty, jakiś specjalny rodzaj działania — na przykład przez obrzędy, modlitwę lub zachowanie miłej Bogu moralności — można wywrzeć pewien wpływ na Boga.
W obliczu działania Boga na człowieka czynność kultowa człowieka jawi się jako odpowiedź i reakcja, a może nawet coś więcej — czynne „naleganie”, rodzaj magicznego przymusu. Fakt, że człowiek czuje się władny udzielić prawomocnej odpowiedzi na działanie wszechmogącego Boga i zareagować na nie w taki sposób, żeby to nie było dla Boga obojętne, rodzi poczucie dumy nadające ludzkiemu indywiduum godność czynnika metafizycznego. „Bóg i my” — nawet gdyby miało chodzić tylko o jakiś nieświadomy sous-entendu — to równoważne zestawienie leży z pewnością u podstaw jakże godnego pozazdroszczenia indiańskiego opanowania. Taki człowiek jest, w pełnym tego słowa znaczeniu, na swoim miejscu."

niedziela, 14 lipca 2019

Carl Jung on Psychotherapy ... do przełożenia na polski ...

Carl Jung on Psychotherapy - Carl Jung Depth Psychology: Psychotherapy As therapists we are subject to the unavoidable destinies of our patients. We can smooth their sharp edges, lead them, and help them to experience their true fate. But many a tragic destiny cannot be averted. Yes, we sometimes see a patient rushing towards disaster; we should help him then to immerse himself so …

piątek, 12 lipca 2019

Różne rodzaje łez

W książce "Zraniona kobieta" (nowe wydanie: "Córki i ojcowie w analizie jungowskiej. Archetypowe uzdrawianie relacji: córka – ojciec - mężczyzna")
Linda Schierse Leonard pisze o różnych odmianach łez i o mądrości baśni "Bezręka Dziewczyna".


(...) Łzy są przypisane zranionej kobiecie. Mogą zamarzać i przybierać podobne do sztyletów formy o ostrych krawędziach. Mogą też wywoływać burze zalewające ląd, na którym stoi kobieta. Lecz łzy potrafią także padać niczym urodzajny deszcz, który pozwala wzrastać i odradzać się na wiosnę.
Kiedy łzy zamarzają stając się soplami podobnymi do sztyletów, to "zamrażają" również kobietę oraz jej związki. Zamarznięte łzy potrafią zamienić mężczyznę w głaz jak w przypadku spojrzenia Meduzy; również serce kobiety może zamienić się w kamień. W takiej formie, łzy nie są już odkupieniem, ponieważ rozwój duszy zamiera w gorzkiej urazie.
Z drugiej strony, potop łez wypłukuje ziemię spod stóp kobiety. Wówczas może ona utknąć w błocie, niezdolna do ruchu i obrony swoich racji. Potop łez potrafi zatopić kobietę w bagnie smutku, które zamienia się w użalanie się nad sobą i zalewa duszę.
Choć zamarznięte łzy, jak i potop łez nie dają ukojenia, to właśnie łzy otwierają duszę.

poniedziałek, 20 maja 2019

Teoria poliwagalna - o wpływie nerwu błędnego na zdrowie. Wywiad z jej odkrywcą i twórcą prof. S. Porges'em

Wklejam poniżej przekład wywiadu ze Stephenem Porges'em.

Wywiad ukazał się w oryginale, w kwietniu 2006 r. 
https://www.sott.net/article/228410-How-your-nervous-system-sabotages-your-ability-to-relate

natomiast polski przekład  w 2011 r.
tutaj: https://www.researchgate.net/publication/304670073_Poliwagalna_teoria

pozwoliłem sobie skopiować na blog - jedynie dlatego, że czasem wartościowe treści znikają niespodziewanie, a ten wywiad uważam za znakomity, a przy tym za historyczny, gdyż ukazała się przed opublikowaniem pierwszej książki S. Porges'a (2011) o teorii poliwagalnej, ale już 11 lat po przedstawieniu teorii poliwagalnej na łamach pism naukowych (1995).

© nexuspub

przekład:  PRACowniA


"Jak układ nerwowy sabotuje twoją zdolność do kontaktu z ludźmi"

A gdyby wszystkie nasze udręki dało się wytłumaczyć automatycznymi reakcjami ciała na zachodzące wokół nas zdarzenia? A jeśli lekiem na umysłowe i emocjonalne zaburzenia, od autyzmu po ataki paniki, okazałoby się nowe podejście do funkcjonowania układu nerwowego? Dr Stephen Porges tak właśnie uważa. Porges, profesor psychiatrii na University of Illinois w Chicago i dyrektor tamtejszego Brain-Body Center, spędził wiele lat na poszukiwaniu wskazówek co do sposobu funkcjonowania mózgu, aż opracował teorię poliwagalną, jak ją sam nazwał. Skupia się ona na ewolucji układu nerwowego człowieka oraz na początkach struktur mózgowych i zakłada, że nasze społeczne zachowania i zaburzenia emocjonalne mają podłoże biologiczne – są w nas „wbudowane” – w większym stopniu, niż myślimy. W oparciu o tę teorię Porges wraz z kolegami opracowali technikę terapii, mającą ułatwić ludziom komunikację i wzajemny kontakt.
Termin „poliwagalny” jest połączeniem słów „poli-”, oznaczającego „wiele”, oraz „wagalny”, odnoszącego się do nerwu błędnego (z łac. i ang. „vagus”). Żeby zrozumieć tę teorię, przyjrzyjmy się nerwowi błędnemu – podstawowej części autonomicznego układu nerwowego. Układ ten, którego nie kontrolujemy, odpowiedzialny jest za czynności wykonywane przez nas automatycznie, jak choćby trawienie. Nerw błędny wychodzi z pnia mózgu, a jego odgałęzienia nadzorują struktury w głowie oraz w innych narządach, włącznie z sercem. Zgodnie z tą teorią, za charakterystyczne sposoby reakcji na sytuacje, które postrzegamy jako bezpieczne lub niebezpieczne, odpowiadają dwie różne gałęzie nerwu błędnego. Teoria poliwagalna odzwierciedla także trzy etapy ewolucji, jaka dokonała się na przestrzeni milionów lat, i doprowadziła do powstania naszego autonomicznego układu nerwowego.
Główna część badań Porgesa prowadzona jest obecnie w Brain-Body Center, liczącym ponad 2 tysiące metrów kwadratowych centrum badań interdyscyplinarnych przy Uniwersytecie Illinois. Wspólnie pracują tam specjaliści w dziedzinie endokrynologii, neuroanatomii, neurobiologii, psychiatrii i psychologii. Badają modele zachowań społecznych i opracowują terapie na takie zaburzenia, jak autyzm czy lęki. Teoria poliwagalna Porgesa zaczyna pojawiać się na szkoleniach masażystów, terapeutów i pedagogów. Przykładem jest ogólnokrajowa konferencja Hakomi, która odbyła się zeszłego lata na Uniwersytecie Naropy, gdzie dr Porges był głównym mówcą. (Hakomi jest zarówno systemem masaży, jak i psychoterapii opartej na pracy z ciałem.) Podczas tej konferencji Porges opisał teorię poliwagalną i jej znaczenie wydawcy magazynu Nexus, Raviemu Dykemie.
RD: Proszę opowiedzieć mi o teorii, którą pan opracował – teorii poliwagalnej. Czy nie jest to novum wobec teorii dwu układów nerwowych?
SP: Chciałbym to sprecyzować. Z historycznego punktu widzenia autonomiczny układ nerwowy został podzielony na dwie części: na układ współczulny (sympatyczny) i przywspółczulny (parasympatyczny). Taki strukturalny model powstał na przełomie XIX i XX wieku. Z biegiem lat zaczął nabierać życia, aczkolwiek obecnie wiemy na ten temat o wiele więcej. Zasadniczo model ten wiązał układ współczulny z reakcją „uciekaj albo walcz”, zaś układ przywspółczulny ze zwykłym funkcjonowaniem, kiedy człowiek jest spokojny i opanowany.
Taki model autonomicznego układu nerwowego ewoluował w różne „teorie równowagi”, jako że większość narządów ciała, takich jak serce, płuca czy jelita, posiada unerwienie zarówno współczulne, jak i przywspółczulne.
Większa część unerwienia przywspółczulnego (energii nerwowej) pochodzi od jednego nerwu, zwanego błędnym, który wychodzi z mózgu i unerwia układ pokarmowy, oddechowy, serce i narządy jamy brzusznej. Nerw błędny, przez który przechodzą szlaki nerwowe, najprościej wyobrazić sobie jako rurkę lub przewód. Taki jego obraz wymógł na naukowcach spostrzeżenie, że poszczególne włókna nerwu błędnego mają swój początek w różnych częściach pnia mózgu. Przykładowo, szlaki nerwowe biegnące przez nerw błędny do jelita grubego wychodzą z jednej części mózgu, natomiast szlaki biegnące do serca i płuc – z innej.
RD: Czy to względnie nowa wiedza?
SP: Tak. Jednak zgodnie z tą teorią układ nerwowy reaguje na wyzwania życia codziennego w sposób hierarchiczny, a nie w zrównoważony. Innymi słowy, gdy badamy ewolucyjną drogę rozwoju autonomicznego układu nerwowego u kręgowców – od pradawnych bezżuchwowców przez ryby kostnoszkieletowe, aż po pierwsze ssaki i ludzi – odkrywamy, że nie tylko rozwój kory mózgowej (zewnętrznej powłoki mózgu, będącej jego największą częścią) jest skomplikowany, ale i to, że zaszła zmiana w sposobie funkcjonowania autonomicznego układu nerwowego. To już nie jest równowaga układów współczulnego i przywspółczulnego. To układ hierarchiczny.

sobota, 11 maja 2019

Wstęp do teorii poliwagalnej, o jej pochodzeniu i twórcy - Steven Porges

WItajcie,

dzisiaj nowy filmik nagrany przeze mnie w trakcie szkolenia "Polyvegal theory - clinical aplication seminar with Deb Dana".

tu króciutki filmik z sali seminaryjnej:
https://youtu.be/RHJ-DaMlqNI

a poniżej (dłuższy wykładzik):
Podstawowe informacje wstęþne o teorii poliwagalnej, jej pochodzeniu i twórcy - Steven Porges.
Jest to pierwszy z serii filmów opisujących tę teorię oraz jej zastosowanie w praktyce - zarówno w terapii jak i życiu codziennym każdego człowieka a nawet zwierzęcia (pod warunkiem że jest ssakiem :) ) zapraszam do udziału w warsztacie : "Warsztat! Zastosowanie teorii poliwagalnej w terapii i w życiu" już wkrótce, bo 15 i 16 czerwca 2019 r. w Krakowie. szczegóły tutaj: https://robertpalusinski.blogspot.com/2019/03/warsztat-zastosowanie-teorii.html


środa, 27 marca 2019

Jaka jest skala twojej odporności w kontekście ACE?

Jaka jest skala twojej odporności w kontekście ACE?

Poniższy kwestionariusz został opracowany przez specjalistów zajmujących się
okresem wczesnego dzieciństwa, pediatrów, psychologów i specjalistów służby zdrowia w Southern Kennebec Healthy Start, Augusta, Maine, w 2006 r. Zaktualizowany w lutym 2013 r.



System punktacji jest wzorowany na pytaniach z badania ACE. Treść pytań opierała się na szeregu badań z literatury z ostatnich 40 lat, w tym badań Emmy Werner i innych. Cel testu ogranicza się do edukacji rodziców, nauczycieli, itd. Nie został opracowany do badań czy diagnozy.
Twórcy kwestionariusza rezyliencji (odporności) Mark Rains i Kate McClinn informują, że proponowane pytania dotyczące odporności (rezyliencji) mają na celu wyłącznie zachęcenie do refleksji i rozmowy na temat doświadczeń, które mogą pomóc chronić większość ludzi (około trzy/czwarte) z wynikiem cztery (4) lub więcej doświadczeń ACE przed rozwojem negatywnych skutków. Bezpieczne wczesne dzieciństwo jest pomocne, ale nie jest konieczne. Z kolei większa liczba pozytywnych doświadczeń niekoniecznie stanowi większą ochronę.
Autorzy dodają, że pytania oparte zostały na doświadczeniach ich własnego życia i że czytelnicy mogą błędnie zinterpretować lub źle zrozumieć ich doświadczenie w zakresie ryzyka i odporności, oparte na kwestionariuszach ACE lub „Resilience" (Odporność). Aby uzyskać więcej informacji, sugeruje przeczytanie artykułu na temat zbyt wysokich ACE: Putting resilience and resilience surveys under the microscope.

Kwestionariusz RESILIENCE (odporności na dośw. ACE)

wtorek, 26 marca 2019

Jaki jest Twój wynik testu ACE

Jaki jest Twój wynik testu ACE ? 

(w kolejnym poście: jaki jest Twój wskaźnik odporności /resilience/?)

Przy okazji: widziałeś/aś już film z Dr Nadine Burke Harris, która objaśnia co to jest ACE z punktu widzenia lekarki i jak wyniki badań nad tymi doświadczeniami wpłynęły na jej praktykę pediatry?

(a kilka dni temu zamieściłem film o badaniach ACE oraz moje terapeutyczne refleksje w tym zakresie!)


Istnieje 10 rodzajów traumy dziecięcej mierzonych w badaniu ACE. 

Pięć z nich - indywidualne (dwie kolumny po lewej stronie na rysunku), są to: 

  • znęcanie się fizyczne,
  • obrażanie słowne (werbalne),
  • wykorzystywanie seksualne,
  • zaniedbanie fizyczne (np brak wizyt u lekarza, niedożywienie itp.) oraz
  • zaniedbanie emocjonalne. 


Pięć jest związanych z innymi członkami rodziny (kolumna po prawej na rys.): 

  • rodzicem, który jest alkoholikiem,
  • matką (lub inny najważniejszy opiekun/ka), która jest ofiarą przemocy domowej,
  • członek rodziny w więzieniu,
  • członek rodziny ze zdiagnozowaną z chorobą psychiczną oraz
  •  zniknięcie jednego  rodzica w wyniku rozwodu, śmierci lub porzucenia.

Każdy rodzaj traumy liczy się jako jeden. Tak więc osoba, która była fizycznie maltretowana, z jednym rodzicem alkoholikiem i pobitą matką ma wynik ACE wynoszący trzy.

Istnieje oczywiście wiele innych rodzajów traumy z dzieciństwa - rasizm, seksizm, homofobia, zastraszanie-nękanie (bullying), obserwowanie rodzeństwa nadużywającego alkoholu/środków, utrata opiekuna (babcia, matka, dziadek itd.), Bezdomność, przetrwanie i powrót do zdrowia po ciężkim wypadku, obserwowanie ojca maltretowanego przez matkę, bycie świadkiem jak babcia nadużywa (np. szydzi) z ojca, uczestniczenie w systemie opieki zastępczej (rodzina zastępcza, dom dziecka itp), zaangażowanie w system wymiaru sprawiedliwości dla nieletnich itp. ...

Badanie ACE obejmowało tylko te 10 traum z dzieciństwa, ponieważ były one wymieniane przez grupę około 300 członków badanych w ramach Kaiser Study; te traumy były również dobrze zbadane indywidualnie w literaturze naukowej.

Najważniejszą rzeczą do zapamiętania jest to, że punktacja ACE ma służyć jako wskazówka: jeśli doświadczyłeś/aś innych rodzajów toksycznego stresu przez miesiące lub lata, to prawdopodobnie zwiększyłoby to ryzyko konsekwencji zdrowotnych.

UWAGA:
jeśli twój wynik jest 4 i więcej - KONIECZNIE przeczytaj kolejny artykuł (wpis) wraz z testem twojej odporności !

Oto test i pytanie o twoje doświadczenia przed 18-tymi urodzinami:
Wpisz 1 jeśli odpowiedź brzmi "Tak"

Co to jest ACE - "Adverse Childhood Experience (traumatyczne doświadczenia z dzieciństwa) i dlaczego jest to tak piekielnie ważne.

 "Traumatyczne doświadczenia z dzieciństwa, to najbardziej zaniedbane zagrożenie zdrowia publicznego, z którym mamy do czynienia dzisiaj." I dla wielu ludzi, to przerażająca perspektywa. Zasięg i rozmiar tego problemu wydaje się tak duży, że trudno sobie wyobrazić, jak możemy się do tego zabrać.

Załączony film znakomicie objaśnia co to jest ACE i dlaczego śmiertelnie ważne jest o tym wiedzieć i pamiętać.
Szereg takich powtarzalnych doświadczeń tworzy nowo opisaną i zatwierdzoną w ICD 10 jednostkę chorobową - cPTSD - złożony (lub rozwojowy) Zespół Stresu Pourazowego (o tym będzie warsztat w czerwcu)

"Traumatyczne doświadczenia z dzieciństwa" (ACE), to badania, których wynik powinni znać wszyscy. Przeprowadzili je dr Vincent Felitti z Kaiser i dr Bob Anda z CDC. Przepytali 17 500 dorosłych o ich przeszłość, określaną mianem traumatycznych doświadczeń z dzieciństwa (ACE). Takich jak: znęcanie się fizyczne, emocjonalne i seksualne, fizyczne lub emocjonalne zaniedbanie, choroba psychiczna rodzica uzależnienie od narkotyków,  więzienie, separacja lub rozwód rodziców, czy przemoc domowa. Za pozytywną odpowiedź otrzymywało się punkt ACE. Następnie porównali wyniki wywiadu z wynikami zdrowotnymi. To, czego się dowiedzieli, było szokujące. 

1. Traumatyczne doświadczenia są niezwykle powszechne. 67% populacji miało przynajmniej jedno takie doświadczenie, a 12,6%, (jedno dziecko na osiem) miało 4 lub więcej. 

2. Ponadto badania wykazały, że istniała zależność dawka-reakcja pomiędzy traumatycznymi doświadczeniami, a skutkami zdrowotnymi. Im większa ilość negatywnych doświadczeń, tym gorsze zdrowie. Dla osoby z wynikiem ACE 4 lub więcej ryzyko zachorowania na przewlekłą chorobę płuc było 2,5 razy większe niż dla kogoś z wynikiem ACE 0. Tak samo było z żółtaczką. Depresja była 4,5 razy częstsza. Samobójstwo 12 razy bardziej prawdopodobne. Osoba z wynikiem ACE 7 lub więcej miała trzykrotnie większe ryzyko zachorowania na raka płuc i 3,5 razy większe ryzyko choroby niedokrwiennej serca, zabójcy numer jeden w USA. 

W kolejnym wpisie umieszczam skalę - test badania stopnia ACE.
a teraz film z polskimi napisami.
GORĄCO polecam!
(jeśli polskie napisy się nie wyświetlają - w dolnym prawym rogu filmu możesz wybrać wersję "polish")






Reviewed by Karolina Borowska