CZY LEKARSTWA POMAGAJĄ W DEPRESJI ?

O lekach na depresję ... garść nowych i niewygodnych (dla producentów!) wiadomości... 



Na moim blogu możecie przeczytać sporo o depresji i pochodnych (jak dystymia, anhedonia, itp.). Zamieściłem również wpisy, o metodach, które stosowane regularnie w dużym stopniu mogą poprawić samopoczucie w tych stanach (tutaj    tutaj
i
. W sumie o depresji i pochodnych jako głównym temacie lub ubocznym zamieściłem ponad 20 wpisów.
Polecam lekturę – oraz konsultacje bezpośrednio lub przez skype.
Szacuje się, że do roku 2020 depresja będzie drugą z najczęstszych przyczyn śmierci na świecie. W kontekście szkodliwości leków przeciwdepresyjnych można się zastanawiać jaki udział w tej śmiertelności potrafią mieć same leki + ich skutki uboczne. Policzcie sami – w Stanach Zjednoczonych ok. 10% populacji to ponad 32 miliony ludzi ! Można założyć, że w Europie jest podobnie...

o tym warto przeczytać w kontekście leczenia depresji lekami:

  • Niezależne badania a nawet badania producentów (niepublikowane!) wykazują, że leki przeciwdepresyjne nie działają!

  • Naukowe podstawy (nie)działania środków przeciwdepresyjnych są postawione na głowie.

  • Leki przeciwdepresyjne dobiera się drogą prób i błędów

  • Skutki uboczne !!!

  • Większość antydepresantów może przyczyniać się do nadwagi

  • Utrata pamięci, demencja, choroba Alzheimera

  • Stosowanie leków przeciwdepresyjnych w czasie ciąży zwiększa ryzyko autyzmu o 87 procent

  • Leki uznawane za bezpieczne nie działają i są przyczyną autoagresji oraz samobójstw


    Chciałem na początek wnieść zastrzeżenie, że osobiście znam osoby (w tym także są to moi klienci-pacjenci), które w stanach depresji, lękowych i podobnych uznali, że po lekoterapii ordynowanej przez psychiatrę (często po licznych nieskutecznych próbach) ich jakość życia i stan się poprawił. Tym niemniej poniższe informacje i dane są istotne oraz warte wzięcia pod uwagę.
Warto podkreślić, iż coraz więcej badań pokazuje, że najskuteczniejsza jest psychoterapia. W postępowaniu doraźnym, krótkoterminowym skuteczna zdaje się terapia poznawczo-behawioralna, zaś na dłuższą metę najskuteczniejsza jest terapia psychodynamiczna (w tym kontynuująca metodę Junga Psychologia Zorientowana na Proces, którą się posługuję w pracy z klientami). [Każdy, kto rozważa zmianę lub rezygnację z leku, powinien skonsultować to z lekarzem.]

W ostatnim czasie pojawia się coraz więcej badań wykazujących, że leki przeciwdepresyjne, nawet najnowszych generacji są gorsze (w sensie mniej pomocne) od terapii „mówionej” a nawet od homeopatii ponieważ oprócz tego, że najczęściej nie działają, to wywołują poważne efekty uboczne, co jest szczególnie widoczne w przypadku wieloletniego zażywaniu danego środka.
Niedawno natknąłem się na interesujące zestawienie licznych badań naukowych (spełniających kryteria naukowości, publikowanych w poważnych, recenzowanych i opiniotwórczych czasopismach medycznych), które powinny wprowadzić branżę medyczno-farmaceutyczną przynajmniej w poczucie wstydu.


  1. Pierwsza szokująca wiadomość:

    niezależne badania oraz same badania producentów (niepublikowane!) wykazują, że leki przeciwdepresyjne nie działają!

    Już w 2008 r. naukowcy relacjonowali badania, które wykazały, że skuteczność nowej generacji leków przeciwdepresyjnych SSRI takich jak Prozac czy Seroxat znalazła się „poniżej poziomu wskazujące na jakiekolwiek znaczenie kliniczne”. Co znaczy, że większość środków po prostu nie działa. Warto tutaj dodać, że np. słynny lek Prozac reklamowany jako środek niemal na wszystko i pigułka szczęścia osiągający gigantyczną sprzedaż, wzięty od krytyczną lupę niezależnych badaczy okazał się po latach gigantycznym oszustwem w większości przypadków, gdzie go stosowano (o prozacu więcej na końcu wpisu).
    We wnioskach z badań cytowanego artykułu stwierdzono, że działanie leków jest zróżnicowane w zależności od rodzaju depresji i jej natężenia.
    Tutaj oczywiście wpadamy w kłopot związany z diagnozowaniem i określaniem poziomu depresji, jednak pozostańmy przy klasyfikacji i kryteriach przyjętych przez badaczy:

    - depresja o niskim natężeniu (mild) nie została wzięta pod uwagę, ponieważ zazwyczaj nie podaje się wówczas leków, ale zaleca psychoterapię
    - w przypadku depresji o średnim natężeniu (moderate) leki przeciwdepresyjne nie wykazały efektu (a przynajmniej nie większy niż placebo)
    - przy stosowaniu w ciężkich przypadkach depresji (severe depression) leki wykazały efekt niewielki lub nieznaczący klinicznie
    - wyłącznie w najcięższych przypadkach depresji leki przeciwdepresyjne wykazywały znaczące kliniczne korzyści

    (więcej o badaniach wykazujących mniejszą od placebo lub taką samą efektywność prozacu i podobnych czyli żadną – zobacz na końcu tego wpisu/artykułu)
    Czytelnika może prawdopodobnie szokować fakt, że wiemy to od 2008 roku, teraz jest 2016, a ww leki nadal się podaje chorym na lżejsze formy depresji !!!
    (źródła: Kirsch, I., Deacon, B. J., Huedo-Medina, T. B., Scoboria, A., Moore, T. J., & Johnson, B. T. (2008). Initial severity and antidepressant benefits: a meta-analysis of data submitted to the food and drug administration, PLoS Medicine, 5(2), e45 EP

Turner, E. H., Matthews, A. M., Linardatos, E., Tell, R. A., & Rosenthal, R. (2008). Selective publication of antidepressant trials and its influence on apparent efficacy, New England Journal of Medicine, 358(3), 252-260.


    II. Skutki uboczne !!!
    W artykule opublikowanym w Psychiatry Research, gdzie głównym autorem prof. Johnem Read (Read et al., 2014) podkreśla się, że 1 na dziesięciu Amerykanów/ek stosuje leki przeciwdepresyjne.
    Okazuje się, że osoby biorące te leki doświadczają wyższego (niż średnia) poziomu emocjonalnego znieczulenia, problemów seksualnych, a nawet pojawiają się u nich myśli samobójcze związane z przyjmowaniem leków. Wyniki badań pokazały, że ponad połowa osób przyjmujących leki przeciwdepresyjne zgłaszała problemy psychologiczne związane z przyjmowaniem tych leków. Autorzy raportu wskazują na problem zbyt częstego i niepotrzebnego przepisywania tych leków.

    Na 20 zidentyfikowanych problemów związanych z przyjmowaniem leków

    62% osób powiedziało, że ma problemy natury seksualnej
    52% nie czuje się sobą
    42% zauważyło zmniejszenie doświadczania pozytywnych uczuć
    39% zauważyło, że mniej troszczą się o innych
    55% zauważyło efekty odstawieniowe (znaczny dyskomfort lub pogorszenie samopoczucia i zdrowia po przestaniu stosowania środka)
Warto jednakże dodać przy tym, że jednak 82% pacjentów stwierdziło, iż lekarstwa były przydatne w leczeniu ich depresji (na co także zwróciłem uwagę).

  1. Leki przeciwdepresyjne dobiera się drogą prób i błędów
    Okazuje się, że w przypadku około połowy pacjentów ze zdiagnozowaną depresją pierwszy z przepisanych leków nie działa. Około jedna trzecia pacjentów w ogóle nie reaguje poprawą na żaden ze stosowanych leków (chociaż psychoterapia może być pomocna).
    Obecnie lekarze przepisują leki i po jakimś czasie patrzą czy dany lek działa, a jeśli nie – to zmieniają na inny. W efekcie bardzo dużo osób cierpiących z powodu depresji musi czekać około trzech miesięcy, by sprawdzić czy są jakiekolwiek efekty.


  2.  Naukowe podstawy (nie)działania środków przeciwdepresyjnych są postawione na głowie.

W artykule „Is serotonin an upper or a downer? The evolution of the serotonergic system and its role in depression and the antidepressant response” opublikowanym w czasopiśmie Neuroscience & Biobehavioral Reviews, autorzy wskazują, że mózg w rzeczywistości unika efektu SSRI, zamiast korzystać z niego! (Andrews et al., 2015)

Zdaniem badaczy osoby, które biorą leki z grupy SSRI, wychodzą z depresji pomimo brania leków, a nie z dzięki nim! Przez prawie 50 lat wśród naukowców oraz w mediach panowało przekonanie, że depresja jest związana z niskim poziomem serotoniny w mózgu.
W rzeczywistości nowe badania wykazują, że ludzie cierpiący na depresję mają w rzeczywistości
wyższy poziom serotoniny, a nie niższy.
Oznacza to, że powszechnie stosowane leki przeciwdepresyjne de facto pogarszają, zamiast poprawiać sytuację. Główny autor artykułu Dr Andrews nie negując cierpienia chorych uważa, że większość odmian depresji to całkowicie normalne reakcje na sytuacje stresowe. W konkluzji badań pisze:
"Nadszedł czas, by przemyśleć to, co robimy. W stosunku do ludzi cierpiących na najczęściej spotykanych formy depresji zamiast im pomagać, najwyraźniej, stawiamy im przeszkodę na drodze do wyzdrowienia. "
Dodam, że wielu terapeutów z Jungiem i Jamesem Hillmanem na czele już 70 lat temu uznawało depresję za doświadczenie, które bardziej potrzeba zgłębić niż usunąć. Nie jest to jednak pogląd, który łatwo opakować w tabletkę i sprzedać ...
  1. Większość antydepresantów może przyczyniać się do nadwagi.

Według najnowszych badań bupropion sprzedawany pod nazwą Wellbutrin (a także Zyban i Elontril) jest jedynym środkiem przeciwdepresyjnym wykazującym związek z utratą wagi.
W przeciwieństwie do pacjentów przyjmujących fluoksetynę ( głównie Prozac ), którzy średnio przybierają na wadze 2,3 kg funtów w tym samym czasie.
Tak więc, na przestrzeni 2 lat osoby biorące Wellbutrin ważyły średnio 3,5 kg mniej od tych, którzy brali w tym samym czasie Prozac .
Badania przeprowadzono na ponad 5000 amerykańskich pacjentów, którzy byli obserwowani przez dwa lata.

Badania zostały opublikowane w Journal of Clinical Medicine (Arterburn et al., 2016).]

  1. Utrata pamięci

Starsze leki przeciwdepresyjne z grupy trójpierścieniowych mają związek z utratą pamięci. Niektóre z nich to:
  • desypramina (Norpramin),
  • imipramina (Tofranil),
  • clomipramina (Anafranil),
  • i doxepina (Sinequan).
Około połowa pacjentów zażywających te leki wykazywało problem z koncentracją, a jedna trzecia miała kłopoty z utratą pamięci.
Sytuację pogarsza fakt, że bardzo często (przynajmniej w niedalekiej przeszłości) w związku ze współwystępującymi z depresją zaburzeniami lękowymi. Najpopularniejszymi lekiem przeciwlękowym (oraz nasennym zastępującym wcześniejsze barbiturany) do niedawna (i często nadal obecnie) były leki z grupy benzodwuazepin znane pod nazwą valium, xanax, klorazepam, klonazepam czy relanium. Znam osobę, która w związku z depresją przez kilkadziesiąt lat zażywała kombinację ww leków (trójpierścieniowe + relanium) i obecnie zbliżając się do wieku 80 lat cierpi na poważną demencję. Jakkolwiek to ciężkie doświadczenie – zwłaszcza dla rodziny – to skutek wieloletniego brania tych leków był dla mnie oczywisty jeszcze zanim zapoznałem się z wynikami cytowanych badań :( .
Helene Alphonso, dyrektorka Osteopathic Medical Education w North Texas University Health Science Center i jej współpracownicy twierdzą, że ostatnie kanadyjskie badania 9000 pacjentów wykazały, iż osoby które brały benzodiazepiny przez trzy miesiące lub krócej nie wykazywały ryzyk pojawienia się demencji większej niż osoby, które nigdy nie brały tych leków.

Jednak, gdy stosujemy jeden z leków tej grupy przez trzy do sześciu miesięcy, to wzmacniamy ryzyko rozwoju choroby Alzheimera (i lub demencji) o 32%. A biorąc benzodiazepiny przez okres dłuższy niż sześć miesięcy ryzyko wzrasta do 84%. Naukowcy stwierdzili, że podobne wyniki zaobserwowano w podobnym badaniu na grupie francuskich pacjentów w podeszłym wieku.
Najnowsze badania sugerują, że stosowanie benzodiazepin w leczeniu zaburzeń psychicznych powinno być zaniechane ponieważ liczne dane i korelacje wskazują, że te leki zwiększają ryzyko demencji, choroby Alzheimera i śmierci.

Pomimo nowych badań i zaleceń, niektórzy lekarze dalej przepisują benzodiazepiny jako podstawowe leki przy bezsenności, lęku, zespole stresu pourazowego, zaburzeniach obsesyjno-kompulsywnych i innych dolegliwościach.

  1. Stosowanie leków przeciwdepresyjnych w czasie ciąży zwiększa ryzyko autyzmu o 87 procent
Szacuje się, że do roku 2020 depresja będzie drugą z najczęstszych przyczyn śmierci na świecie. W kontekście szkodliwości leków przeciwdepresyjnych można się zastanawiać jaki udział w tej śmiertelności mogą mieć te leki...

Dodatkowo okazuje się, że dzieci matek, które używają leków przeciwdepresyjnych w czasie ciąży mogą mieć dwukrotnie większe szanse doświadczenia objawów typowych dla spektrum autyzmu.
Powyższe wnioski pochodzą z badania obejmującego 145456 ciąż i dzieci obserwowanych niemal od poczęcia do wieku 10 lat w Kanadzie.
W krajach zachodnich od 6% - 10% kobiet w ciąży stosuje leki przeciwdepresyjne, co – bardzo prawdopodobnie – ma związek z rosnącą liczbą dzieci z objawami autyzmu (i podobnymi).
Inne, niekorzystne wiadomości w tym kontekście to badania wykazujące, że leki przeciwdepresyjne (fluoksetyna, np. Prozac) stosowane podczas ciąży mogą prowadzić do otyłości dziecięcej i cukrzycy typu II. (źródło)

Źródło: https://www.sciencedaily.com/releases/2015/12/151214130227.htm


  1. Leki uznawane za bezpieczne są przyczyną samouszkodzeń i samobójstw (i nie działają :( )

Tutaj mamy do czynienia ze szczególnym przypadkiem, gdzie TE SAME badania miały różną interpretację. Producent leku paroxetine (nazwy handlowe: Paxil, Seroxat i Aropax) , koncern GlaxoSmithKline ujawnił podstawowe dane źródłowe (które zazwyczaj są niejawne) przeprowadzonych na zlecenie i za pieniądze producenta badań w 2001 roku. Po 14 latach na podstawie tych samych danych naukowcy pod przewodnictwem prof. Jureidini wzięli te dane pod lupę.
Podstawowym bodźcem do tej re-ewaluacji były przypadki samouszkodzeń i samobójstw młodych ludzi będących pod wpływem tego środka. Lek ten często podawano jako środek przeciwdepresyjny i uważano go (zgodnie z oświadczeniami producenta) za bezpieczny dla młodzieży. Okazało się, że skrupulatna analiza danych zebranych przez koncern wykazała, że lek jest w rzeczywistości nieskuteczny, a nawet ma poważne skutki uboczne.
Oto, co naukowcy podkreślili we wnioskach z badań po 14 latach:

Dopiero, gdy udostępniono dane do ponownego rozpoznania, stało się jasne, że z paroksetyną związane są poważne efekty niepożądane. 11 pacjentów przyjmujących paroksetynę miało próby samobójcze lub samookaleczali się w porównaniu do tylko jednej osoby w grupie pacjentów przyjmujących placebo.
Nasze badanie wykazało również, że paroksetyna nie była bardziej skuteczna w łagodzeniu objawów depresji, niż w grupie placebo.
To jest największy problem, ponieważ przepisywanie tego leku może narazić młodych pacjentów na niepotrzebne ryzyko wynikające z leczenia, które miało im pomóc."
Badania zostały opublikowane w
British Medical Journal (Noury et al., 2015).




Prozac, antydepresant brany przez 40 mln ludzi na świecie, nie działa.
Tak twierdzą naukowcy, którzy opublikowali właśnie wyniki najnowszych badań nad tym najlepiej sprzedającym się na świecie specyfikiem na depresję. Podobnie rzecz się ma z innymi lekami z grupy tzw. antydepresantów - pisze The Guardian.

Badania - opublikowane w piśmie PLoS (Public Library of Science) Medicine - brały pod uwagę wszystkie dostępne dane dotyczące leku, włączając w to wyniki badań klinicznych prowadzonych przez producentów fluoxetyny, związku, który kryje się pod handlową nazwą Prozac. Dane te do tej pory nie były publikowane. Badania porównywały efekt działania na pacjentach, którzy zażywali tzw. pigułkę szczęścia i na tych, którym podawano tylko placebo lub pigułki z cukrem. Kiedy zestawiono dane, okazało się, że stan pacjentów zażywających lek polepszył się, to samo jednak stało się tymi, którzy brali placebo. Wyjątkiem wydawało się działanie leku na naprawdę dotkniętych depresją. Jednak prof. Irving Kirsch z departamentu psychologii Uniwersytetu w Hull oraz jego współpracownicy, naukowcy ze Stanów Zjednoczonych i Kanady, twierdzą, że wpływ na taką sytuacje miało również placebo, a nie sam lek.

- Biorąc pod uwagę rezultat badań, przepisywanie antydepresantów wydaje się co najmniej wątpliwe. Nawet w przypadku poważnie chorych pacjentów najpierw powinno się korzystać z alternatywnych sposobów leczenia - twierdzi prof. Kirsch. - Badania pokazują też, że powinno się poddać kontroli sposób przyznawania licencji na produkcję leków, a także bardziej monitorować dane z przebiegu badań prowadzonych przez producentów - dodaje Kirsch.

Badaniom poddano nie tylko Prozac. Podobny do niego brak efektu wykazały paroxetyna (Seroxat), venlafaxyna (Effexor) oraz nefazodon (Serzone). Dotyczy to jeszcze dwóch leków, ale w ich przypadku wstrzymano się z opinią, ponieważ nie dysponowano pełnymi danymi. - Biorąc pod uwagę najnowsze badania, leki z tzw. nowej generacji antydepresantów nie spełniają kryteriów, którymi objęte są medykamenty dopuszczone do powszechnego stosowania - powiedział Kirsch.

Producenci byli w ostatnich latach pytani o uboczne efekty stosowania antydepresantów. Zanotowano przypadki, kiedy ich zażywanie prowadziło młodych użytkowników do samobójstw. Po tych doniesieniach, lekarze nie przepisywali antydepresantów pacjentom poniżej 18 roku życia. Wyjątkiem był Prozac, który wydawał się bezpieczniejszy. Od jego pojawienia się na rynku w 1988 r. blisko 40 mln ludzi przyznaje się do zażywania fluoxetyny, Dzięki temu farmaceutyczny koncern Eli Lilly zarobił dziesiątki miliardów dolarów. Patent na fluoxetynę wygasł w 2001 r., dalej jest ona obecna nie tylko w Prozacu, ale też Serafemie, leku na dolegliwości miesiączkowe.




Komentarze