Samokrytycyzm a prokrastynacja

Pracując od piętnastu lat z  licznymi osobami, które zwracają się do mnie o pomoc nieustannie natrafiamy na problem niskiego poczucia własnej wartości i samokrytyki. Czasami samokrytyka nie jest otwartym problemem widocznym na pierwszy rzut oka ponieważ może być maskowana wieloma zróżnicowanymi zachowaniami. Na przykład w przypadku prokrastynacji jednym z istotnych czynników wpływających na to zjawisko (zachowanie?)  jest perfekcjonizm.
Jednak czy rzeczywiście  ktoś, kto doskonale wypełnia swoje zadania może cierpieć z powodu  obniżonego poczucia własnej wartości? Okazuje się, że bardzo często tak.  Kiedy zadaję takiej osobie pytanie: "Co by było, gdybyś nie zrobił/a "tego"  tak dobrze, jak sobie zaplanowałaś/eś lub gdybyś wykonał/a zadanie w sposób odbiegający od ideału, albo nawet od standardu?"  obserwuję szereg emocjonalnych reakcji wskazujących na pojawienie się dyskomfortu a nawet dezorientacji.
W sytuacji, gdy docieramy do granic możliwości wypełniania zadań w sposób spełniający (często nazbyt wygórowane) określone kryteria doskonałości, jednym z nieświadomych mechanizmów obronnych   okazuje się (bardzo często) nie wypełnianie tych zadań w ogóle (co bywa związane z ukrytą depresją) bądź odwlekanie ich przez tak długi okres czasu, aby nie udawało się spełnić założonych kryteriów.
Jaki jest koszt takiego zaklętego cyklu: obietnicy wykonania zadania --  podejmowania działań -- nadmiarowego zwlekania -- i w końcu wykonania go poniżej możliwości (lub wcale)?
Z jednej strony możemy policzyć wymierne koszty - jak utrata zarobków czy marki. Jednak o wiele ważniejsze jest obniżone poczucie własnej wartości płynące z niemożności sprostania wymaganiom zarówno wewnętrznym jak i zewnętrznym. W tym miejscu zaczynają się poważne, trudne i bolesne doświadczenia.

Psychiatrzy odkryli, że  samokrytycyzm często jest związany z pojawieniem się depresji, lęku a nawet może być wskaźnikiem pozwalającym  przewidzieć pojawienie się depresji. Z moich doświadczeń pracy psychoterapeutycznej mogę to potwierdzić dodając, że - patrząc w drugą stronę - praktycznie u każdej osoby z depresją i dystymią obserwuję silną tendencję do samokrytyki.
Badania prowadzone przez kilka lat na 107 pacjentach przez  David M. Dunkley'a (i współpracowników) z Jewish General Hospital w Montrealu wykazały, że osoby u których stwierdzono największy stopień samokrytyki, po czterech latach od czasu badania były najbardziej podatne na depresję a także  miały największe trudności w związkach, nawet jeśli wcześniej (w czasie przeprowadzania pierwszych testów ) nie wykazywały tendencji do depresji (źródło: Dunkley, D. M., Sanislow, C. A., Grilo, C. M., McGlashan, T. H. (2009). Self-criticism versus neuroticism in predicting depression and psychosocial impairment for 4 years in a clinical sample. Comprehensive Psychiatry, 50(4), 335-346.)
Okazało się także, że samokrytyka jest istotnym czynnikiem wpływającym na pojawianie się zaburzeń związanych z jedzeniem (bulimia, anoreksja) ....
Borykając się z prokrastynacją warto sprawdzić, czy nie jest to skutek obniżonego nastroju charakteryzującego dystymię i (nieco w innej formie) depresję (zobacz tutaj).





Komentarze