Blog Roberta Palusińskiego - psychoterapeuty, facylitatora, coach'a pracującego metodami Psychologii Zorientowanej na Proces z jednostkami, parami, rodzinami i grupami oraz szkolenia i konsulting z zarządzania projektami metodą "Dragon Dreaming" ( www.dragondreaming.pl ) !
piątek, 13 sierpnia 2010
Jak radzić sobie z krytykiem i transformować jego energię...
No cóż, żeby zachować pełnię uczciwości, książka powinna zawierać rozdział poświęcony wyłącznie krytykom, nieprzerwanym wrednym głosom, rozmaitym postaciom, które wykazują chęć do krytyki i zatrzymywania naszej twórczej pracy, nie wspominając o blokadach oraz impasach, które mogą doprowadzić do prawdziwej rozpaczy! Nie sądzę , żebym kiedykolwiek spotkała kogoś, kto przynajmniej od czasu do czasu nie miał kontaktu z powątpiewającym głosem, który przedostał się do wnętrza jego czy jej ucha. Czy nie chcielibyście, żeby ten głos po prostu poszedł sobie i zostawił was w spokoju? Czyż życie nie byłoby wówczas lepsze? Ale z drugiej strony – czy na tym właśnie polega demokracja? Może lepiej zaprosić te głosy i zobaczyć co one mogą nam zaoferować.
Dzięki ogromnej liczbie niepowodzeń i eksperymentów odkryłam, że również i te kłopotliwe stworzenia noszą w sobie nasiona Pola Intencjonalnego. We wnętrzach nawet najwredniejszych krytyków mieści się niezmierna ilość energii. Muszę przyznać, że wielu moich krytyków okazało być źródłem niektórych z moich najciekawszych i postrzelonych wytworów. Pomyślcie tylko o całej władzy, jaką oni mają nad tobą i co moglibyście zrobić, gdybyście mieli możliwość zaczerpnąć ze źródła energii krytyka wykorzystując ją do wykatapultowania się w inne obszary imaginacji.
piątek, 30 lipca 2010
ENERGIA SEKSUALNA A ENERGIA ŻYCIA
[cytat z ulotki reklamowej]:
"Co oznacza dla mnie bycie wolnym w swojej seksualności? To szacunek, akceptacja i umiłowanie swojego nagiego ciała takie jakie jest. To wyrażanie swojej ekspresji seksualnej w zdrowy sposób bez zażenowania i wstydu. To nadawanie jej kierunku i formy: twórczości, zainicjowania nowego życia, pożycia intymnego, rozwoju duchowego czy chłonięcia w pełni codzienności wszystkimi zmysłami.
Energia seksualna to energia życia, która tworzy Wszystko Co Jest. Poddanie się jej, to poddanie się Bogu. Przyjęcie i zintegrowanie tej energii owocuje życiem w wolności, radości, swobodzie, niekończącym się akcie twórczym, w przepływie. Oznacza otworzenie serca bezgranicznie i akceptowanie Wszystkiego Co Jest jako doskonałe. To największa siła tego wszechświata. "
Na początku wspomnę, że bardzo ważne jest, aby nie zawężać rozumienia użytego w cytacie sformułowania "Energia Seksualna" do samego seksu. Czasem (a nawet dość często), wskutek dość prostych, "łancuchowych" skojarzeń tak robimy.
Dla mnie wspaniałym przykładem rozwijania tak rozumienia jak i doświadczania tej Energii był niezapomniany Wilhelm Reich -- pierwszy prawdziwy Tantryk na zachodzie, który dogłębnie ją zbadał i potrafił praktycznie transformować na długo przed tym, jak wiele lat później zaczęto w różnej formie "importować" tantrę ze wschodu. Reich jako pierwszy psychoanalityk zajął się ciałem człowieka i jego energią seksualną. Opracował szereg skutecznych ćwiczeń (Lowen i Boadella je rozwijali dalej) pozwalających uruchomić zablokowany przepływ energii w ciele. Wskazywał na konkretne cielesne i oddechowe blokady jako najważniejsze trudności w swobodnym przepływie energii i uczył jak ważny w przepływie energii (także seksualnej) jest swobodny przepływ uczuć oraz ekspresji. W jego czasach, przed 80 laty było to rewolucyjne podejście i rzeczywiście to Reich właśnie jest "ojcem" rewolucji seksualnej lat 60-tych XXw.
Warto jednak podkreślić, że gdy Reich zrozumiał Esencję energii seksualnej, gdy dotarł do jej istoty, zauważył, że jest to tylko jeden aspekt, bądź odcień wszechprzenikającej, leczniczej Energii Życia, którą nazwał Orgonem. Orgon to nazwa nadana przez Reicha życiowej sile, która przenika i otacza wszystkie żywe organizmy, nie wyłączając Ziemi (okazuje się, że Reich był głęboko demokratyczny i ekologiczny!).
Po wielu latach praktyki Reich zaczął pracować nad sposobami pozyskiwania Orgonu i wówczas (częściowo z powodu zaskakujących uzdrowień tą energią) na scenę wkroczył rząd amerykański (FDA i FBI), zaaresztował Reich'a niszcząc jego laboratorium oraz dorobek związany z ostatnimi odkryciami.
Kiedy zatem uczestniczymy w szkoleniach Tantry, to warto wiedzieć i pamiętać o niezwykle cennym wkładzie i dorobku Reich'a, który już ponad 80 lat temu uczył Tantry Europejczyków i Amerykanów.
Wracając do cytowanego fragmentu. W pełni przychylam się do wniosków, do jakich po latach doszedł W. Reich. To prawda, że Energia seksualna jest potężna, ale jest to jedynie jeden z boków oszlifowanego diamentu, który możnaby nazwać Energią Życia. Dlatego nazywanie jej największą "siłą wszechświata", "tworzącą wszystko co jest" brzmi dla mnie zbyt wielkościowo czy też nadmiarowo.
Z mojej praktyki i wiedzy terapeutycznej wynika ponadto, że "szacunek, akceptacja i umiłowanie swojego nagiego ciała takie jakie jest" itd. niekoniecznie wiąże się z seksualnością (sensu largo)! Zazwyczaj trudności w tym zakresie wynikają ze zinternalizowanej krytyki /często w postaci "norm"/, jakiej doświadczaliśmy ze strony znaczących dla nas osób (rodzice, nauczyciele, wzorce kulturowe, religijne, itp.). W przypadku trudności z akceptacją własnego, nagiego ciała trzeba najpierw pracować z tym krytykiem (krytyką), a dopiero potem cieszyć się z ekspozycji i ekspresji wolnego (nagiego lub nie!) ciała. Bez gruntownej pracy nad wspomnianą krytyką efekty "wolnościowe" będą krótkotrwałe, a głos "krytyka" jedynie na jakiś czas wyparty. Jednak krytyka to też jest rodzaj energii, która nie ginie i będzie w tej czy innej formie nadal działać w nieświadomości...
Dla mnie Energia seksualna jest TYLKO JEDNĄ z ogromnej liczby form i doświadczeń energii. Często odbieramy ją jako potężną i wyjątkową, ponieważ doświadczamy jej w ciele (w kanale propriocepcji), które zazwyczaj mało znamy (kanał niezajęty) i dlatego to coś jest tak potężne!
Jednak co się dzieje, gdy zmieniamy kanał? Gdy widzisz i pokazujesz to, czego doświadczasz w ciele? Gdy wyrażasz to głosem/dźwiękiem, ruchem w relacji do świata? Czym to wówczas jest?
Np. chwilowa utrata pobudzenia albo erekcji wcale nie musi być zaburzeniem czy utratą kontaktu z tą energią, ale po prostu zmianą kanału w jakim ona płynie! (Chwilowo nie odczuwamy jej w ciele, tylko w inny sposób!). Problem powstaje wówczas, gdy nie podążamy za mianą, gdy zamrozimy się w pewnym stanie, myśleniu, opcji.
Bardzo często to, co zaczyna się jako odczucie energii seksualnej okazuje się po dokładniejszym zbadaniu (rozwinięciu w sensie "unfold") czymś całkiem innym! Owszem, energia seksualna to duża siła, ale wcale nie jest to "największa siła tego wszechświata".
Zafiksowanie się na takim poglądzie (czy stwierdzeniu) zawęża nie-seksualne postrzeganie tego co Uniwersalne, tego co jest Energią Życia planety a nawet Wszechświata i w efekcie uniemożliwia twórcze rozwinięcie tego, co początkowo jawi się jako seksualne.
Najlepiej obrazuje to praca ze snami w których mamy do czynienie z seksem. Sny w których pojawia się kontakt seksualny czy nawet sama Energia seksualna niezmiernie rzadko dotyczą seksu !!!
ODPOWIEDZI NA KOMENTARZE:
Robercie czy możesz rozwinąć wątek kontaktów seksualnych w snach (również z członkami rodziny) (30 lipca 2010 16:43)
Tu by trzeba napisać cały artykuł --> będę o tym pamiętać.
Anonimowy pisze...
Energia seksualna jest najwiekszą siłą we wszechświecie ponieważ stwarza ŻYCIE.
Odp.: Tak to prawda, jdnak nie tylko ta energia stwarza życie. Z naszego antropocentrycznego punktu widzenia może się tak wydawać. Jednak nawet dla ludzi jest to dosyć nowy pogląd. Np. żadna z pierwotnych kultur szamańskich nie wiązała energii seksualnej ze stwarzaniem życia (w tym także przed-patriarchalne kulty/obrzędy ekstatyczne) czy narodzinami dzieci/życia. Dzieci były darem duchów, bóstw i Matki Ziemi.
Gdyby odejść od heterocentrycznego poglądu, to można zauważyć, że w związkach nie heteroseksualnych ludzie doświadczają silnie Energii Seksualnej, ale życia nie stworzą ...
Gdyby jeszcze bardziej rozszerzyć nasze postrzeganie, poza ludzi, to świat roślin i zwierząt bezustannie tworzy nowe życie, ale energia seksualna nie jest przy tym obecna (np. rozmnażanie wegetatywne)
Gdyby pójść jeszcze dalej -- do prapoczątków życia na naszej planecie, to dostrzeżemy, że materia nieorganiczna zaczęła tworzyć aminokwasy i materię organiczną a potem ŻYCIE, owszem z udziałem Siły Życia (jak wspomniany Orgon Reich'a czy Vis Viva Leibnitz'a) ale raczej bez energii seksualnej...
Co najważniejsze, CAŁE życie na naszej planecie współ-tworzone jest przez energię termonuklearną -- tę samą, co tak okrutnie zabiła życie w Nagasaki, Hiroszimie, na Bikini, Nowej Ziemi, itd. Ta sama energia -- nuklearne ciepło ze Słońca daje impuls do życia na planecie Gai i jest konieczne dla zaistnienia życia.
Tak więc; owszem: energia seksualna tworzy życie -- ale nie tylko "ona" tak czyni. Jest jednym z wielu ważnych elementów w skomplikowanej układance.
(Chyba, że ktoś założy, że każda energia jest seksualna -- co też jest możliwe, ponieważ zawsze musi wystąpić polaryzacja +/-, Yang/Yin, elektron/proton, etc -- bez tego dualizmu nie ma energii :) To jest jak najbardziej możliwe, ale utrudni porozumienie i dogadywanie się, bo nawet prąd elektryczny jest seksualny z jego plusem i minusem, planeta z biegunami pd i pn, itd., itd. )
środa, 19 maja 2010
O MEDYTACJI UWAŻNOŚCI (OBECNOŚCI) zwanej także mindfulness

W ostatnich dziesięcioleciach przeprowadzono bardzo wiele badań naukowych ukierunkowanych na odkrycie co daje praktyka medytacji. Skanowano mózgi medytujących, szczegółowo badano ich układ nerwowy, etc. i odkryto, że procedury oraz techniki medytacyjne mogą powodować znaczące zmiany w obszarach mózgu odpowiedzialnych za koncentrację.
Jednakże zazwyczaj zakładano, że takie efekty wymagają wielu lat pracy oraz medytacyjnego zaawansowania.
Tymczasem, jak donosi prasa, a konkretnie czasopismo „Consciousness and Cognition" najnowsze eksperymenty udowodniły, że umysł może wyszkolić się znacznie łatwiej niż dotychczas sądzono.
Naukowiec Fadel Zeidan przeprowadził badania w grupie 63 studentów uniwersytetu Północnej Karoliny w Charlotte. 49 dokończyło eksperyment. Cześć osób z grupy przez 4 (cztery) dni praktykowała codzienną 20 minutową medytację uważności czy raczej "obecności" (po angielsku Mindfulness) a druga część słuchała w tym czasie czytanej wersji książki Tolkiena "Hobbit".
Przed każdą sesją tak medytacji jak i słuchania lektora, poddawano uczestników badaniom przy pomocy całego zestawu testów sprawdzających nastrój, pamięć, uwag wzrokową, ogólny stan uwagi oraz czujności.
Na początku eksperymentu obie grupy miały takie same wyniki. Po jego zakończeniu u członków obu grup poprawił się nastrój, ale tylko medytujący znacząco poprawili wyniki związane z funkcjami poznawczymi!
Medytujący mieli znacząco wyższą średnią od "słuchaczy" we wszystkich testach poznawczych a jeśli chodzi o zdolność do skupienia się z jednoczesnym zapamiętywaniem informacji przewyższyli czytelników/słuchaczy "Hobbita" dziesięciokrotnie!
Medytacja obecności (lub uważności) jaką zastosowano w tym eksperymencie to bardzo stara buddyjska technika "samatha" (tyb.: "szine") -- technika "jednoupunktowionego skupienia (koncentracji)".
Na czym polega ten rodzaj medytacji? Zasadniczo na utrzymywaniu w sposób ciągły uważności, poprzez skupienie na jakimś obiekcie. Nazwa pochodzi od słów „śam” (spokój, uspokajać) i "tha" (pozostawać) - zatem samatha to pozostawanie w spokoju umysłu poprzez skupienie się na jednym obiekcie.
Samatha nie jest wyłącznie buddyjską techniką i jak najbardziej może być stosowana bez kontekstu czy powiązania z jakąkolwiek religią. W tej praktyce obiektem koncentracji może być dosłownie wszystko. Możesz skupić uwagę na ty, co widzisz: np.: świeca, co słyszysz, np.: głos płynącej wody, na odczuciu cielesnym, zjawisku ruchu, smaku, zapachu, dotyku, itp. Jednym z najlepszych i najczęstszych obiektów skupienia/uważności jest oddech. Dzieje się tak dlatego, że dzięki oddechowi kontaktujemy się z tym, co w nas nieświadome. Oddech jest bramą, która łączy nas z ciałem i z układem nerwowym. Niezwykła właściwość oddechu polega na tym, że możemy nim świadomie sterować, a gdy nim nie sterujemy, to on sam zadba o siebie - zarówno w dzień jak i w nocy! Jedną z najstarszych technik opierających się na współpracy z oddechem jest anapanasati joga – czyli joga drogi oddechu
"Śledzenie oddechu" lub inaczej "droga oddechu" (sanskr. anapanasati) jest też, najbardziej naturalnym sposobem medytacji. Ponieważ jest to główny (czasami mówi się, że jedyny) element działania naszego organizmu, którym zawiaduje zarówno podwzgórze poprzez autonomiczny układ nerwowy (na który nie mamy wpływu!), jak i świadomość (o ile zwrócimy na oddech uwagę), to przy świadomym oddychaniu, wpływamy bezpośrednio na naszą nieświadomość.
Praktykując od ponad 25 lat zen oraz „drogę oddechu” wymyśliłem sposób przybliżający i ułatwiający skupienie się na śledzeniu oddechu będący znakomitym przykładem oraz techniką praktykowania i zastosowania „mindfulness” (uważności) w działaniu. Nie jest to przy tym nużące, a nawet bywa czasem fascynujące i ekscytujące!
Mam nadzieję, że powtarzając tę prostą medytację codziennie przez 20 minut, osiągniesz już po kilku dniach podobne efekty, jak badani studenci z cytowanego eksperymentu! A jeśli tak --- to nie przerywaj tej praktyki! Po co przestawać robić to, co przynosi korzyści?
Znajdź 20 - 30 min czasu dla siebie; wyłącz komputer, TV, ścisz telefon poproś o nie przeszkadzanie (nadmierne) :)
1. Usiądź sobie prosto i wygodnie i zacznij śledzić "wewnętrznym" okiem drogę swojego oddechu. Poczuj jak oddech - powietrze wpływa do twego wnętrza i jak z niego wypływa. Wdech to jedna strona oddechu, a wydech to jego druga strona. Jin i Jang. Białe i czarne, długie i krótkie. Nie istnieje tylko jedna strona oddechu! Zrób kolejno dziesięć pełnych oddechów, nie ingerując w ich głębokość, ani w tempo. Być może zauważysz, że oddech sam - pod wpływem skierowanej nań uwagi - się pogłębił, albo zwolnił.
UWAGA: Jeśli jest to dla ciebie na początku bardzo trudne – możesz na wstępie liczyć oddechy od 1 do 10 i z powrotem (na wdechu lub wydechu , albo cykl wdech-wydech jako jeden i dwa...). Sprawdź jak wiele razy się zapominasz bądź mylisz w liczeniu – te pomyłki są całkowicie naturalne! Dobrym, dodatkowym i pomocnym sposobem jest także symboliczne „spakowanie” codziennych problemów i spraw do pudełek lub toreb i odłożenie ich na jakiś czas na półkę – zwizualizuj to !
2. Nie przestając śledzić drogi oddechu, skieruj uwagę na miejsca "pomiędzy" wdechem a wydechem. Nie zatrzymuj oddechu, ani nie rób w nim przerw, niech wdech łagodnie przechodzi w wydech, a wydech we wdech. Pomiędzy nimi znajduje się "pomiędzy", które nie jest ani wdechem, ani wydechem. Podobnie jak przechodzenie zimy w wiosnę, składa się ono z końcowej części wdechu (wydechu) i z początkowej części wydechu (wdechu), Stare Jin przechodzi łagodnie i płynnie w młode Jang, aby stać się starym Jang i przejść płynnie i łagodnie w młode Jin. Jest to Księga Przemian naszego oddechu. Punkt "pomiędzy" jest punktem zmiany, nie da się go zatrzymać, uchwycić, ani rozszerzyć, ale można go poczuć.
3. Nie przerywając łagodnego oddychania, staraj się jak najpełniej doświadczyć tego miejsca "pomiędzy". Doświadczaj całym/całą sobą. Spróbuj opisać, nazwać, określić lub opowiedzieć jak to jest, gdy twój umysł i oddech znajduje się w przestrzeni "pomiędzy", w punkcie zmiany. Czy z łatwością znajdujesz odpowiednie słowa? Jak one brzmią?
4. Proponowana tutaj droga oddechu (anapanasati joga), to najstarszy i najbardziej naturalny ze znanych sposobów medytacji. Jeżeli spodobał ci się ten sposób poszerzania świadomości oddechu, to po jakimś czasie zrób to samo z pojawiającymi się myślami. Jeżeli pojawi się jakaś myśl, to nie podążaj za nią, ale staraj się i tutaj, w jak najbardziej łagodny i delikatny sposób znaleźć miejsce "pomiędzy". Podobnie jak w oddechu, spróbuj odszukać miejsce powstawania myśli i jej zaniku. Jeżeli choć na mgnienie oka uda ci się znaleźć miejsce "pomiędzy" myślami, to podobnie jak w "pomiędzy" wdechem a wydechem, spróbuj jak najpełniej doświadczyć tego miejsca "pomiędzy". Opisz je lub narysuj, albo zanuć. Każda próba opisu tej przestrzeni, powiększa jej świadomość.(Taki opis jest oczywiście niemożliwy do faktycznego zrealizowania, bo jak mówią mądre księgi: "Tao, które można wyrazić słowami, nie jest (prawdziwym) niezmiennym tao".)
niedziela, 7 czerwca 2009
Warsztaty sierpniowe: W ZGODZIE Z ZIEMIĄ, NATURĄ I SOBĄ
Serdecznie zapraszam na:
W ZGODZIE Z ZIEMIĄ, NATURĄ I SOBĄ
sześciodniowe, wyjazdowe warsztaty
szamańsko – psychologiczno – rozwojowe
24-30 sierpnia 2009 w Kotlinie Kłodzkiej.
Na tych warsztatach skupimy się przede wszystkim na pracy wewnętrznej, medytacji zorientowanej na proces i na nauce współdziałania z Ziemią. Będziemy praktykować aborygeński walkabout, nauczymy się w jaki sposób nasze ciała i umysł dostosowują się do kierunków Ziemi oraz jak bardzo są z Nią związane.
Odkryjemy JAK ZIEMIA nieustannie podsuwa nam najwłaściwsze wskazówki oraz sposoby działania! W końcu – co najważniejsze – z pomocą i podpowiedziami MATKI ZIEMI (PachaMama) poszukamy sensu oraz zasadniczego kierunku indywidualnego życia, który przewija się pomiędzy pozornie chaotycznymi i przypadkowymi wydarzeniami w życiu. A dla tych, którzy już to wiedzą – będzie to okazja do ugruntowania się w już obranym kierunku.
Przeprowadzimy krótki (pół dnia i pół nocy) Vision Quest oraz Medicine Walk, które będą poprzedzone nauką odczytywania wiadomości przekazywanych przez Wszechświat.
Będziemy stosować szamańskie medytacje oraz szamańskie podróże. Zobaczymy na czym polega naturalna joga samo-powstającą z ruchu autentycznego (tak jak miało to miejsce w pradawnych czasach, gdy joga tworzyła się w wyniku szamańskich medytacji). Usłyszymy uzdrawiające pieśni i zastosujemy moc pieśni do uzdrawiania. Będziemy też uczyć się uzdrawiania ciała na poziomie kwantowym (włącznie z odwracaniem "zaklęcia" kodu genetycznego), zobaczymy zarazem na ile nasze symptomy są powiązane ze światem oraz dlaczego są informacjami z przyszłości!!!
Przede wszystkim jednak skupimy się na umiejętności pracy wewnętrznej (nad samą/ym sobą) tak jak to jest nauczane w psychologii analitycznej C. G. Junga oraz w Psychologii Zorientowanej na Proces. Czyli nauczymy się stosować alchemiczną medytację zorientowaną na proces z możliwie jak najlepszym i jak najtrwalszym dostępem do tego, co Arnold Mindell nazywa Process Mind
Celem ogólnym warsztatów jest poznanie sposobów wewnętrznej pracy nad sobą wywodzących się z pradawnych tradycji a jednocześnie stale obecnych w najnowszych metodach terapeutycznych.
Dzięki tym zajęciom uczestnicy warsztatów dowiadują się jakie sposoby poznawania ważnych informacji stosowali nasi przodkowie i jak to zostało zaadaptowane przez współczesną wiedzę. Są bliżej odkrycia własnego sensu i mitu życia. Rozumieją sens i potrzebę stałego poznawania siebie oraz związku z Ziemią, potrafią z powodzeniem zastosować praktykowane techniki zarówno w trakcie warsztatów, jak i po powrocie do miejsc zamieszkania.
Miejsce: Ośrodek "TRZY ŹRÓDŁA" w Kotlinie Kłodzkiej - miejsce piękne, odosobnione - wśród lasów i gór; z cudownymi widokami, przestrzenią i wibracjami w Długopolu Górnym.
Termin: 24 - 30. 08. 2009. (6 pełnych dni – zaczynamy w poniedziałek po południu, kończymy w niedzielę obiadem).
Cena: 600 zł/ 6 dni warsztatów. Nocleg na wspólnej sali lub w namiocie na terenie – 15 zł/ noc. Posiłki organizujemy wspólnie i/lub we własnym zakresie (noclegi we wspólnej sali lub w namiocie - własnym - na terenie ośrodka).
Można również nocować w gospodarstwie agroturystycznym "Stary Młyn" koszt 30 zł od osoby za noc (informacja i rezerwacja WE WŁASNYM ZAKRESIE: www.starymlyn.klodzko.pl, tel. 074 813-98-68, 607-323-616 - tam też znajduje się mapka z dojazdem).
Co zabrać ze sobą: śpiwór, karimata, 1-2 koce lub więcej - do budowy szałasu potów, latarka, ostry nóż (scyzoryk), świece, zapałki, instrumenty muzyczne, agrafki, chusta lub prześcieradło do owinięcia się w szałasie.
Ilość miejsc ograniczona, decyduje kolejność zgłoszeń i data wpłacenia zaliczki w wysokości 260 zł do dn. 10.08.2009.
Kontakt, informacje i szczegóły: e-mail: r_paluch@wp.pl , tel. kom.: 505 476 964.
Warsztat poprowadzi: Robert Palusiński - psychoterapeuta Akademii Psychologii Zorientowanej na Proces. Posiada uprawnienia Polskiego Towarzystwa Psychologii Procesu do prowadzenia terapii i pracy z grupami pod superwizją. W latach 1998 - 2003 studiował w Research Society for Process Oriented Psychology w Zurichu, szkolił się także w Londynie, Kopenhadze i Bratysławie. Od 2000r. roku regularnie prowadzi zajęcia i warsztaty łączące współczesne techniki szamańskie (M. Harner) z psychologią i psychoterapią. Prowadzi także autorskie warsztaty rozwojowe, psychologiczne oraz zajęcia grupowe i terapię indywidualną, par i rodzin. Tłumacz literatury psychologicznej (m.inn. A. Mindell: "Cienie Miasta", "Psychologia i szamanizm", "Śnienie na jawie" a także analizy jungowskiej, np. "Zraniona Kobieta" L.S. Leonard). Liczne publikacje własne. Prowadził zajęcia z psychologii na Uniwersytecie Jagiellońskim, Śląskim, w Gestaltowskim Instytucie Rozwoju Osobistego, Dojrzewalni Róż i innych. Zajmuje się facylitacją i praktyką rozwiązywania konfliktów oraz uczy innych jak pracować z konfliktami. Członek The International Association of Coaching (IAC). Więcej o prowadzącym: robertpalusinski.blogspot.com/ oraz http://www.palusinski.strefa.pl/ .



