Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Matka Ziemia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Matka Ziemia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 marca 2023

Jak Ziemia może pomagać w pracy z traumą i dysocjacją ...

 Dysocjacja to najczęściej jeden ze skutków traumy. Jest to skuteczny mechanizm obronny oddalający nas od bólu i cierpienia (choć ma oczywiście niekorzystne skutki "uboczne"!).

Również oddzielenie się od cierpiącej i zatruwanej tej części Nas, którą nazywamy Ziemią można postrzegać za zglobalizowaną dysocjację.
To dlatego bliższy i głębszy kontakt z Naturą bywa leczący...
Co by było, gdybyś od teraz zamiast ręki lewej/prawej miał/a rękę południową, wschodnią, północną czy zachodnią w zależności od twej sytuacji na Ziemi ?

o języku i wielostronności siebie i Świata:

wykład, o którym wspominam (i polecam!) - z napisami w j. polskim: https://www.ted.com/talks/lera_boroditsky_how_language_shapes_the_way_we_think/


scan z książki Arnolda Mindella:








poniedziałek, 29 listopada 2010

Z Cyklu "O wychowaniu ..."

Ostatnio wpadł mi w oko cytat autorstwa Jean Liedloff autorki skądinąd bardzo inspirującej książki pt. "Koncepcja Kontinuum"
cytat brzmi następująco:
"w toku ewolucji nie mógł powstać gatunek, którego dzieci doprowadzałyby swoich rodziców do szału - to byłoby wbrew logice"


Zdanie brzmi zachęcająco, ale raczej nie współgra z ludzkim doświadczeniem z punktu widzenia matki, ojca czy opiekuna - rodzica. Najpierw sprawdziłem, czy autorka jest matką/rodzicem bądź opiekunem i okazało się, że nie. To akurat (przynajmniej jeżeli o mnie chodzi) sporo wyjaśnia.

Współczesna zarówno psychologiczna jak i neurologiczna wiedza o emocjach wskazuje na fakt, że większość (o ile nie WSZYSTKIE) naszych reakcji EMOCJONALNYCH jest WBREW logice!!! Emocje nie powstają tam, gdzie króluje "logika". W sytuacjach, w których zdarza się, że człowiek bywa doprowadzona/y "do szału" nie może być mowy o logice. To zupełnie dwa odmienne obszary. Wydaje się, iż to zdanie może sugerować, że autorka nie miała doświadczenia ciągłego przebywania (24h/dobe), dzień po dniu, miesiąc po miesiącu - w kontakcie z niemowlakiem i dzieckiem w wieku poniemowlęcym. (Np. jako jedyna opiekunka bez silnego wsparcia z zewnątrz). Z książki na przykład wynika, że macierzyństwo jest doświadczeniem znanym jej z obserwacji.
Można także podejrzewać, że autorka nie wie SKĄD mogą brać się aż tak silne reakcje emocjonalne u matek/ojców.
Kiedy zachodzi taka sytuacja, że nagle rodzic bywa "doprowadzony do szału" i chce np. potrząsnąć dzieckiem (lub znacznie gorzej!), to wówczas WCALE nie chodzi wyłącznie o obserwowane zachowania dzieci !!! Wcale nie chodzi o to, co takiego robią (zazwyczaj "przeciw nam") dzieci! W takich sytuacjach bardzo często "wzbudzane" są emocjonalne stany z NASZEGO własnego niemowlęctwa i wczesnego dzieciństwa. I to właśnie te, wczesno-dziecięce wspomnienia aktywizują się w układzie limbicznym na poziomie nieświadomym, doprowadzają do wyładowania (acting out) "włączając" pierwotne reakcje emocjonalne, które omijają naszą korę, gdzie może funkcjonować "LOGICZNE", racjonalne myślenie. W takich sytuacjach logika nie ma nic do powiedzenia -- w układzie limbicznym, takie coś po prostu nie istnieje.

Ponadto mało kto posiada świadomość faktu, że zajmując się małym dzieckiem same/i jesteśmy poniekąd w regresie do tego wieku! (A przynajmniej duża część nas) To akurat bywa i przeszkodą, i pomocą - gdyż umożliwia lepsze empatyzowanie z maluchem!

To co smutne, to również fakt, że cytowana opinia implikuje konieczność bycia "matką ewolucyjną" i wpędza w poczucie winy tych opiekunów/opiekunki, które/zy nie raz i nie dwa się wściekli. Jest to trochę podobne do obrazu idealnej matki kreowanej przez kolorowe czasopisma, do którego to wizerunku "należy się" dostosować.

O wiele bardziej wyważone i bardziej humanitarne /dla matki!/ podejście prezentował już w latach siedemdziesiątych XX w. znakomity pediatra a zarazem psychoanalityk, dr Winnicot, który widząc jak wiele z punktu widzenia kultury, mass mediów, książek, gazet i otoczenia wymaga się od matki sformułował koncepcję "matki wystarczająco dobrej"...

Bądźmy dobrzy dla WSZYSTKICH dzieci -- w tym także dla wewnętrznego dziecka Matki (i ojca) :)))

środa, 17 listopada 2010

MATKA ZIEMIA --- Common Ground

Praktycznie rok temu, 16. XI. 2009 pisałem jak Matka Ziemia może pomagać w naszych konfliktach i polaryzacjach tutaj: http://robertpalusinski.blogspot.com/2009/11/uzdrawiajaca-ziemia.html - jest to dobre wyjaśnienie i kontekst dla poniższej rady Arnolda Mindell'a z moją wstawką a propos sytuacji w Polsce:

Hurrah! for US President Obama saying Democrats+Republicans must find common
ground to work together after elections divided Congress. Now? Next
...step? Someone, anyone, anywhere, please, please BE THAT COMMON EARTH


Hurra! dla prezydenta Ameryki Obamy, który powiada, że Demokraci i Republikanie muszą znaleźć wspólne podłoże (teren) pozwalające na współpracę po wyborach dzielących kongres.
Co teraz? Kolejny krok? Ktoś, każdy, w dowolnym miejscu niech stanie się - TĄ WSPÓLNĄ ZIEMIĄ - bardzo proszę.
(przewiduje się że w wyborach do Kongresu przewagę zyska opozycja Obamy komentarz - R.P.)


Robert Palusinski:
A "KTO" i Kiedy w Polsce będzie/stanie się ową "COMMON EARTH" dla PiS i PO? dla "antyfaszystów" i "narodowców"? Dla "Palaczy" i Nie-Palaczy"?
Mindell (od)powiada:
"My advice to leaders ... all of us -- go deeply inside, find that spot creating and supporting diversity of opinions and be that "earthspot" as well as the opinions. I call that the Processmind spot."
Moja rada dla liderów ... dla nas wszystkich wniknijmy w siebie, znajdźmy to miejsce, które tworzy i wspiera różnorodność zdań i stańcie się tym "miejscem na ziemi" jak również tymi opiniami. To jest miejsce "Umysłu Procesowego".