poniedziałek, 13 lipca 2026

Jak i dlaczego Anima stawia mężczyzn w sytuacjach "bez wyjścia" oraz jak i po co w nich trwać :)


 

Dziś na YT opublikowałem fascynujący fragment wykładu Marie Louise von Franz o Animie w baśni.
OWO tertium quod non datur jest także koniecznym warunkiem (rozwiązania? porozumienia? zrozumienia?) wszelkich powtarzających się konfliktów ! W taki sposób Jaźń pokazuje, że ego nie ma zasobów do ich rozwiązania.
W aspekcie kolektywnym (i relacyjnym w związkach) ta sama dynamika oraz impotencja "kolektywnego ego" dotyczy powtarzalnych (nierozwiązywalnych /intractable) konfliktów zbiorowych jak Bliski Wschód, Wołyń, Żydzi itd. /... WYnika z tego, że w wielu przypadkach do rozpoznania tak własnego cienia, jak i zbiorowego, potrzebna jest funkcja transcendentna, czyli "Boża łaska", oraz ofiara, poświęcenie i realne cierpienie często długotrwałe ...
"W języku psychologicznym sytuacja bez wyjścia, którą z wielką zręcznością anima aranżuje w życiu mężczyzny, ma doprowadzić go do stanu, w którym będzie mógł doświadczyć Jaźni, w którym będzie wewnętrznie otwarty na ingerencję ze strony *tertium quod non datur* (trzeciego, które nie jest dane, to znaczy rzeczy nieznanej). W ten sposób, jak pisał Jung, anima jest przewodniczką ku realizacji Jaźni, choć czasami w bardzo bolesny sposób. Myśląc o animie jako przewodniczce duszy, skłonni jesteśmy wyobrażać sobie Beatrycze prowadzącą Dantego do Raju, ale nie powinniśmy zapominać, że doświadczył on tego dopiero po tym, jak przeszedł przez Piekło. Zazwyczaj anima nie bierze mężczyzny za rękę i nie prowadzi go prosto do Raju; najpierw wrzuca go do gorącej kadzi, gdzie przez pewien czas porządnie się smaży.

Anima w naszej opowieści celuje w sam środek, podczas gdy wiejskie kobiety reprezentują niezróżnicowaną, niezdarną postawę, która jest zbyt mocno przywiązana do idei konkretnej rzeczywistości i dlatego ponoszą porażkę; nie potrafią sprostać próbie, ponieważ reprezentują zbyt prymitywną i niezróżnicowaną postawę uczuciową."


W przeciwieństwie do bohaterów sag awanturniczych, bohaterowie lub bohaterki baśni są abstrakcjami, czyli w naszym języku archetypami. Dlatego ich losy nie są neurotycznymi komplikacjami, ale raczej wyrazem trudności i niebezpieczeństw, jakie niesie nam sama natura. W interpretacji personalistycznej uzdrawiający element archetypowej narracji zostaje unieważniony. Na przykład w baśniach prawie zawsze dziecko-bohater zostaje porzucone. Jeśli zatem interpretować jego los jako nerwicę (a obecnie Traumę ) porzuconego dziecka, przypisuje się go neurotycznej narracji rodzinnej naszych czasów. Jeśli jednak pozostawimy go osadzonym w jego kontekście archetypowym, wówczas nabiera to znacznie głębszego znaczenia, a mianowicie, że nowego Boga naszych czasów można zawsze odnaleźć w ignorowanym i głęboko nieświadomym zakątku Psyche (narodziny Chrystusa w stajni). Jeśli dana osoba doświadcza nerwicy z powodu  porzucenia jako dziecko, baśń wzywa ją, by zwróciła się ku opuszczonemu Bogu we własnym wnętrzu, zamiast utożsamiania  się ze swoim cierpieniem. Hans Giehrl w książce Volksmärchen und Tiefenpsychologie stawia zarzut interpretatorom psychologii głębi, który uważam za częściowo uzasadniony, a mianowicie, że przenoszą oni swoje własne, subiektywne problemy na baśnie, w których w ogóle takowych nie ma. 



Przekład fragmentu tekstu książki “Interpretacje baśni” MLvon Franz na język polski w kontekście procesu indywiduacji oraz rozwoju ANimy:


Głuptasek przyprowadza do domu swoją kandydatkę na pannę młodą, która – siedząc w powozie – zamieniła się w piękną księżniczkę. Jednak po przybyciu na dwór, dwaj starsi bracia ponownie nie chcą zaakceptować tego rozwiązania i żądają czwartej, ostatniej próby. W sali z sufitu zwisa pierścień (obręcz), i wszystkie trzy narzeczone muszą przez niego przeskoczyć. Przyprowadzone przez dwóch starszych braci  chłopki, które skaczą, ale upadają, łamiąc sobie ręce i nogi. Jednak oblubienica najmłodszego syna – zapewne dlatego, że wcześniej była żabą (lub ropuchą) – z niezwykłą lekkością przeskakuje przez obręcz, przez co wszelkie protesty ustają, a najmłodszy syn otrzymuje koronę i mądrze panuje przez długie lata.

W tej opowieści pierścień pojawiał się wcześniej jako symbol zjednoczenia. W pozytywnym znaczeniu oznacza on świadomie wybrane zobowiązanie wobec jakiejś boskiej mocy, czyli wobec Jaźni; w aspekcie negatywnym oznacza fascynację, bycie uwięzionym, spętanym, z negatywnym aspektem: na przykład uwięzioniem w kompleksie lub w emocjach uwięzieniem w „błędnym kole”.

Tutaj mamy jeszcze inny motyw – skakanie przez pierścień. Obejmuje to podwójne działanie, ponieważ oznacza skok do góry, z jednoczesną umiejętnością precyzyjnego celowania w środek pierścienia, co umożliwia przejście. W folklorze wspomina się o dawnych wiosennych świętach w krajach niemieckojęzycznych, podczas których młodzi mężczyźni, jadąc konno, musieli trafić włócznią w sam środek pierścienia. Był to wiosenny rytuał płodności, a zarazem test sprawności młodych mężczyzn na koniach. Pojawia się tu znowu motyw celowania w środek pierścienia w trakcie rywalizacji. To przybliża nas do znaczenia celowania w środek lub przez środek pierścienia. Choć wydaje się to dość odległe, można również dostrzec związek ze sztuką łucznictwa zen, w której chodzi o celowanie w środek – nie w ekstrawertyczny sposób, jak robiliby to ludzie Zachodu, poprzez sprawność fizyczną i świadomą koncentrację, ale poprzez formę głębokiej medytacji, dzięki której łucznik wewnętrznie kontaktuje się z własnym centrum (, co nazwalibyśmy Jaźnią), skąd naturalnie trafia w zewnętrzny cel. W ten sposób, przy swoich najwyższych osiągnięciach, z zamkniętymi oczami i bez celowania, łucznicy zen potrafią bez wysiłku trafiać w dziesiątkę. Cała ta praktyka ma służyć jako techniczna pomoc w odnalezieniu drogi do przebywania we własnym wewnętrznym centrum, bez rozpraszania się myślami, ambicjami czy impulsami ego.

O ile mi wiadomo, skakanie przez płonący pierścień jest obecnie praktykowane wyłącznie w cyrku, gdzie jest jedną z najpopularniejszych sztuczek. Tygrysy oraz inne dzikie zwierzęta muszą skakać przez płonące obręcze. Im bardziej nieokiełznane zwierzę, tym  widok jest  bardziej ekscytujący  – to motyw, do którego wrócę później.

Dokładne celowanie w środek pierścienia nie jest trudne do zinterpretowania. Moglibyśmy powiedzieć, że – choć uzewnętrzniona realnym działaniu symbolicznym – jest to tajemnica odnajdywania wewnętrznego centrum osobowości, absolutnie analogiczna do tego, do czego dąży się w łucznictwie zen . Istnieje jednak druga trudność. Skacząca osoba, musi opuścić ziemską rzeczywistość i dotrzeć do centrum ruchem w powietrzu. Kiedy zatem anima, (tutaj) postać księżniczki, skacze przez środek pierścienia, unosi się w powietrzu; a w baśni szczególnie podkreśla się, że potrafiła zrobić to dobrze. Wiejskie dziewczęta były jednak na tyle  ciężkie i niezgrabne, jak opowiada baśń, że nie mogły tego dokonać bez upadku i połamania nóg, bo ziemska grawitacja była dla nich zbyt silna.

Wskazuje to na bardzo subtelny problem związany z uświadomieniem sobie (realizacją) animy. Mężczyźni, którzy nic  nie wiedzą o psychologii, mają tendencję do projektowania animy na realną kobietę, doświadczając jej wyłącznie zewnętrznie. Jeśli jednak dzięki psychologicznej introspekcji uświadomią sobie, że atrakcyjność, jaką wywiera na nich anima, nie jest wyłącznie czynnikiem zewnętrznym, ale czymś, co sami w sobie noszą  – czyli wewnętrznym obrazem kobiecej istoty, która jest prawdziwym ideałem oraz przewodniczką duszy – wtedy często  ego tworzy kolejny problem; pseudokonflikt między sferą wewnętrzną a zewnętrzną, mówiąc: „Nie wiem, czy ta postać ze snu to moja wewnętrzna anima, czy też dotyczy realnej kobiety na zewnątrz. Czy mam podążać za fascynacją animą w świecie zewnętrznym, czy też mam dokonać jej introjekcji i potraktować ją jako postać czysto symboliczną? Kiedy ludzie używają takiego sformułowania, kryje się w nim lekki podtekst umniejszania: postać jest „niczym innym niż tylko czysto symboliczną”. Z powodu naszej silnej niewiary w realność Psyche, ludzie zazwyczaj dodają coś w stylu: „Czy muszę realizować to tylko wewnątrz? Czy nie mogę mieć czegoś na zewnątrz i to w konkretnej formie?”. Widzimy tu, że świadomość ze swoim ekstrawertycznym nastawieniem daje się złapać w fałszywy konflikt pomiędzy konkretną zewnętrzną postacią a symboliczną wewnętrzną realizacją i w ten sposób sztucznie rozcina fenomen Animy na pół.

Dzieje się tak wyłącznie wtedy, gdy mężczyzna nie potrafi oderwać swojej animy od ziemi, jeśli nie jest ona zdolna do skakania tak jak Żabia dama, jeśli jest jak wiejska głuptaska. Popadnięcie w taki konflikt wskazuje na brak świadomości na poziomie uczuć; jest to typowy konflikt, wywołany nie przez funkcję uczucia, lecz przez myślenie, które tworzy sztuczne przeciwieństwo między tym, co wewnątrz, a tym, co na zewnątrz, między ego a obiektem. W rzeczywistości odpowiedź brzmi, że nie jest to ani na zewnątrz, ani wewnątrz, ponieważ ma to związek z rzeczywistością psychiczną *per se* (samej w sobie), a ta nie jest ani na zewnątrz, ani wewnątrz. Jest i tym, i tamtym, oraz żadnym z nich. To właśnie anima musi zostać uświadomiona jako rzeczywistość sama w sobie. Jeśli ona, anima, chce przyjść z zewnątrz, musi To właśnie tam ma zostać zaakceptowana. Jeśli chce przyjść od wewnątrz, musi zostać zaakceptowana w tamtym obszarze. Zadaniem nie jest tworzenie jakichkolwiek sztucznych i niezdarnych różnic między tymi dwoma obszarami. Anima to jedno zjawisko, zjawisko życia. Reprezentuje ona przepływ życia w psychice mężczyzny. Musi on podążać jej krętymi ścieżkami, które poruszają się bardzo specyficznie, dokładnie pomiędzy dwoma granicami: wnętrza i zewnętrza.

Innym aspektem tego pseudokonfliktu jest pytanie: „Czy muszę myśleć o mojej animie z duchowym oddaniem? Na przykład modlić się do Dziewicy zamiast patrzeć na nogi pięknej kobiety i kochać ją seksualnie?”. Nie istnieje taka  różnica! To, co wyższe, i to, co niższe, stanowią jedno i – jak wszystkie treści nieświadomości – mają całą gamę przejawów, które nazwalibyśmy duchowymi i popędowymi. Zasadniczo w swoim archetypowym przejawie obydwa czynniki stanowią jedność i tylko świadomość rozdziela te aspekty. Jeśli mężczyzna naprawdę nawiązał kontakt ze swoją animą, to ten cały problem znika, ponieważ wtedy anima zamanifestuje się natychmiast, a on zawsze pozostanie skoncentrowany na jej rzeczywistości i odwróci wzrok od omawianego pseudokonfliktu, który wokół niej narasta. Mówiąc bardzo prostymi i jasnymi słowami, będzie on stale próbował podążać za swoim uczuciem, za swoją stroną Erosa, bez oglądania się na jakiekolwiek inne elementy i w ten sposób przejdzie przez pozornie antagonistyczne światy jak po ostrzu brzytwy. Pozostawanie wiernym temu, co Jung nazywa psychiczną rzeczywistością , jest osiągnięciem na miarę akrobatycznej próby , ponieważ nasza świadomość ma naturalną tendencję do wiecznego wikłania się w jednostronne interpretacje, do ciągłego formułowania programu lub recepty, zamiast zwykłego trwania pomiędzy przeciwieństwami w zgodzie z przepływem życia. W tym wszystkim istnieje tylko jedna lojalność lub stałość: lojalność wobec wewnętrznej rzeczywistości animy, co pięknie wyraża się w skoku przez obręcz, w pozycji animy w powietrzu, dokładnie w środku i w ruchu poprzez obręcz.


Inny typowy, wywoływany przez nieświadomość konflikt animy zmuszającym mężczyznę do zróżnicowania swojego Erosa, jest trójkąt małżeński. Kiedy mężczyzna popada w taki konflikt, wykazuje tendencję do postawy mówiącej: „Jeśli opuszczę tę drugą kobietę, zdradzę własne uczucia ze względu na konwenanse. Jeśli ucieknę od żony i dzieci z kobietą, na którą padła projekcja mojej animy, zachowam się nieodpowiedzialnie i ulegnę nastrojowi, który dość szybko przeminie, o czym zawsze wiadomo. Nie mogę zrobić obu tych rzeczy, a także nie mogę w nieskończoność przedłużać sytuacji niemożliwej do zniesienia”. (Jeśli anima chce narzucić się świadomości mężczyzny, często doprowadza do takiego właśnie konfliktu). Animus jego żony będzie nalegać: „Musisz podjąć decyzję!”. Z kolei animus jego dziewczyny uniesie się dumą i powie: „Nie mogę tak po prostu tkwić w zawieszeniu!”. Wszyscy i wszystko popycha go ku błędnym decyzjom.

Tutaj znowu lojalność wobec rzeczywistość psychiki  daje jedyne możliwe rozwiązanie i generalnie anima ma tendencję do wmanewrowania mężczyzną w sytuację, która z założenia ma być bez wyjścia. Jung powiedział, że znalezienie się w sytuacji bez wyjścia lub w konflikcie, który nie ma rozwiązania, to klasyczny początek procesu indywiduacji. Taka sytuacja ma być z założenia bez wyjścia: nieświadomość chce beznadziejnego konfliktu, aby postawić świadomość ego pod ścianą, tak by mężczyzna musiał uświadomić sobie, że cokolwiek zrobi, będzie złe, i jakiejkolwiek decyzji nie podejmie, również będzie błędna. Ma to na celu rozbicie poczucia wyższości ego, które zawsze działa pod wpływem iluzji, że spoczywa na nim odpowiedzialność za decyzję. Oczywiście, jeśli mężczyzna powie: „Och, no to po prostu puszczę wszystko na żywioł i nie podejmę żadnej decyzji, tylko będę zwlekał i wykręcał się na wszystkie strony”, to cała sprawa jest równie błędna, bo wtedy naturalnie nic się nie dzieje. Jeśli jednak jest on na tyle etyczny, by cierpieć aż do głębi swojej osobowości, wówczas zazwyczaj, z powodu nierozwiązywalności sytuacji na poziomie świadomości, manifestuje się Jaźń. W języku religijnym można by powiedzieć, że sytuacja bez wyjścia ma zmusić człowieka do zdania się na akt Boży. W języku psychologicznym sytuacja bez wyjścia, którą  z wielką zręcznością anima aranżuje w życiu mężczyzny, ma doprowadzić go do stanu, w którym będzie mógł doświadczyć Jaźni, w którym będzie wewnętrznie otwarty na ingerencję ze strony *tertium quod non datur* (trzeciego, które nie jest dane, to znaczy rzeczy nieznanej). W ten sposób, jak pisał Jung, anima jest przewodniczką ku realizacji Jaźni, choć czasami w bardzo bolesny sposób. Myśląc o animie jako przewodniczce duszy, skłonni jesteśmy wyobrażać sobie Beatrycze prowadzącą Dantego do Raju, ale nie powinniśmy zapominać, że doświadczył on tego dopiero po tym, jak przeszedł przez Piekło. Zazwyczaj anima nie bierze mężczyzny za rękę i nie prowadzi go prosto do Raju; najpierw wrzuca go do gorącej kadzi, gdzie przez pewien czas porządnie się smaży.

Anima w naszej opowieści celuje w sam środek, podczas gdy wiejskie kobiety reprezentują niezróżnicowaną, niezdarną postawę, która jest zbyt mocno przywiązana do idei konkretnej rzeczywistości i dlatego ponoszą porażkę; nie potrafią sprostać próbie, ponieważ reprezentują zbyt prymitywną i niezróżnicowaną postawę uczuciową.

Poleciłabym w tym kontekście wykład Junga z 1939 roku zatytułowany „Życie symboliczne”. Jung mówi w nim, że współcześnie wszyscy jesteśmy uwięzieni w racjonalizmie, a nasz racjonalny pogląd na życie nakazuje nam być rozsądnymi, i że ten rozsądek wyklucza wszelką symbolikę. Następnie pokazuje, o ile bogatsze jest życie ludzi wciąż zakorzenionych w żywej symbolice swoich form religijnych. Jak odkrył sam Jung, można odnaleźć drogę powrotną do jakiejś żywej symboliki – jednak nie do tej symboliki utraconej , lecz do wciąż żywej funkcji, która ją wytwarza. Docieramy do niej poprzez zwrócenie uwagi na nieświadomość i nasze sny. Poprzez długotrwałe zwracanie uwagi na własne sny oraz faktyczne branie ich pod uwagę, nieświadomość współczesnego człowieka może odbudować życie symboliczne. To jednak zakłada, że nie interpretuje się swoich snów czysto intelektualnie i że naprawdę włącza się je we własne życie. Wtedy nastąpi przywrócenie życia symbolicznego, już nie w ramach zbiorowej formy rytualnej, ale w formie o bardziej indywidualnym zabarwieniu i kształcie. Oznacza to rezygnację z życia wyłącznie rozsądkiem dyktowanym przez ego i jego decyzjami na rzecz życia z ego zanurzonym w przepływie życia psychicznego, które wyraża się w formie symbolicznej i wymaga działania symbolicznego .

Musimy zobaczyć, co nasza własna żywa psychika proponuje jako symboliczną formę życia, w której możemy żyć. Dlatego Jung często nalegał na coś, co sam robił we własnym życiu: kiedy symbol ze snu pojawia się w dominującej formie, należy zadać sobie trud, by odtworzyć go jako obraz, nawet jeśli nie potrafi się rysować, lub wykuć go w kamieniu, nawet jeśli nie jest się rzeźbiarzem, i wejść z nim w pewną, realną relację. Po godzinie analizy nie powinno się wychodzić, zapominając o wszystkim i pozwalając żeby ego organizowało resztę dnia; raczej przez cały dzień powinno się pozostać (przebywać) z symbolami swoich snów i próbować dostrzec, w którym miejscu chcą one wkroczyć w rzeczywistość naszego życia. To właśnie ma na myśli Jung, kiedy mówi o prowadzeniu życia symbolicznego .

Anima jest przewodniczką, a nawet istotą takiej realizacji życia symbolicznego. Mężczyzna, który nie zrozumiał i nie przyswoił swojego problemu animy, nie potrafi żyć w tym wewnętrznym rytmie; jego świadome ego oraz intelekt nie mogą mu o tym opowiedzieć.

W wariancie bajki z innej części Niemiec, o którym wspominałam ostatnim razem, żaba nie przekształca się w piękną kobietę, która pojawia się na dworze; przeciwnie, w górnym świecie pojawia się w postaci żaby, podczas gdy w świecie dolnym jest piękną dziewczyną. Istnieje również ostateczna próba; mianowicie żaba woła: *Umschling mich* (obejmij mnie) i *versenk dich* (zanurz się). *Versenken* oznacza czynność opuszczania czegoś w wodę lub w ziemię. Oznacza to jednak również – zwłaszcza gdy jest to czasownik zwrotny, *sich versenken* – pogrążenie się w głębokiej medytacji. Jest to wyrażenie używane w języku mistycznym. Naturalnie obrazuje ono schodzenie w dół do swojej wewnętrznej wody, ziemi lub otchłani – schodzenie w swoje wewnętrzne głębiny.

Żabia anima wydaje to tajemnicze wezwanie, a Głuptasek je rozumie. Obejmuje żabę i skacze z nią do stawu, i w tym momencie ona przemienia się w piękną kobietę, a oni wyłaniają się razem jako para ludzi. Jeśli podejść do tego zupełnie naiwnie, możemy powiedzieć, że Głuptasek musi udać się za nią do jej królestwa, akceptując jej sposób życia. Ona jest żabą i bez przerwy skacze do wody, pływa w niej i czerpie z tego radość. Jeśli on ją obejmuje i skacze z nią do wody, to akceptuje jej żabie życie. Można więc powiedzieć, że pan młody idzie za panną młodą do jej domu, a nie na odwrót. Dzięki temu, że zaakceptował ją jako żabę, ona zostaje przemieniona w człowieka. Akceptacja żaby i żabiego życia oznacza skok w świat wewnętrzny , zatopienie się w wewnętrznej rzeczywistości – i tu dochodzimy ponownie do tego samego: intencją animy jest skłonienie racjonalnej świadomości do zaakceptowania życia symbolicznego, zatopienia się w nim bez żadnych „ale”, krytyki czy racjonalnych obiekcji, lecz z gestem wielkodusznej akceptacji, mówiącym: „W imię Boże, cokolwiek się stanie, wskoczę w to i to zrealizuję”. A to wymaga odwagi i naiwności. Oznacza to poświęcenie intelektualnej i racjonalnej postawy, co sprawia trudność kobietom, ale jest o wiele trudniejsze w przypadku mężczyzny, ponieważ sprzeciwia się jego świadomym tendencjom, szczególnie tendencjom współczesnego człowieka Zachodu.

Kiedy anima staje się ludzka, jest to spotkanie przeciwieństw: on idzie w jej kierunku, więc i ona wychodzi mu naprzeciw. Zawsze widzimy, że jeśli napięcie między sytuacją świadomą a zbyt niskim poziomem treści nieświadomych jest zbyt wielkie, jakikolwiek gest w jedną ze stron ogólnie poprawia sytuację również po drugiej stronie. Bardzo często mężczyźnie śni się na przykład, że jego anima pojawia się jako prostytutka lub ktoś w tym rodzaju, WTedy mówi, że ona znajduje się zbyt nisko, że nie może posunąć się aż tak daleko, bo to wbrew jego etycznym zasadom . Zazwyczaj, jeśli ktoś przełamie takie usztywnione uprzedzenia i wykona wspaniałomyślny gest wobec niższej części swojej osobowości oraz swoich impulsów, następuje nagła zmiana i anima wznosi się na wyższy poziom. Nie powinno się jednak mówić o tym ludziom, gdyż pomniejszyłoby to wagę ofiary, jaką trzeba złożyć odważnie i absolutnie bez żadnych kalkulacji. Jeśli człowiek ma taką odwagę i szczerość, wtedy zazwyczaj dzieje się cud polegający na tym, że ta tak zwana niższa część osobowości – ta, która została skazana na ten stan wyłącznie z powodu wyniosłości postawy świadomej – wznosi się na ludzki poziom.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz - twoja opinia/zdanie jest dla mnie ważne !