Świat to teatr a rany prawdziwe - jak to połączyć?

Allan Watts tym cytatem ogromnie trafnie wpasowuje się moje ostatnie przeżycia/doświadczenia -- ale warto dodać tu istotny "szczegół", którego także doświadczam i z którym mam kłopot: ktoś, kto postrzega świat jak teatr - hinduistyczną grę Atmana-Brahmana (włączając w to postrzegający podmiot) posiada ogromną rangę duchową, która może być raniąca i denerwująca dla tych, co widzą świat inaczej - bardziej namacalnie,w kategoriach stałej i podatnej na cierpienia formy ...

"Hinduistyczny model wszechświata jest teatrem. Świat nie jest stwarzany, jest odgrywany. Tak więc poza każdym obliczem – ludzkim, zwierzęcym, roślinnym, mineralnym – znajduje się oblicze, lub też „nie-oblicze”, centralnej Jaźni, Atmana, który jest Brahmanem, nie dającą się zdefiniować ostateczną rzeczywistością. Ponieważ, rzecz jasna, Ten, który jest centrum, nie może stać się przedmiotem poznania, tak jak nie możesz ugryźć własnych zębów czy unieść się nad ziemią o własnych siłach. To jest właśnie „To, Co Jest”; to podstawa, którą ty sam jesteś; co jest potocznym tłumaczeniem sanskryckiego porzekadła: „Tat Tvam Asi” – „Ty jesteś tym”. To idea, że natura rzeczywistości jest grą w chowanego, ponieważ tak naprawdę jest to jedyna gra jaka istnieje – „raz widzisz, a raz nie”. Cała natura wibruje, jest jak falisty ruch grzbietu i doliny fali, impuls i przerwa, impuls i przerwa. Jedynie my nie zawsze to zauważamy, ponieważ nasze zmysły reagują wolniej na życie, które wydaje się być ciągłym strumieniem energii, bez przerw. Zatem idea ta polega na tym, że przez niekończące się cykle czasu najwyższa rzeczywistość, Jaźń, bawi się ze sobą w chowanego. (…) W sanskrycie sen ten nazywany jest maya, lecz słowo to oznacza coś więcej niż tylko sen czy iluzję. Oznacza również moc twórczą, magię, umiejętność, sztukę i miarę. Kładzenie fundamentów jest stwarzaniem maya. Świat jest więc wielkim przedstawieniem. Jest grą."

/Alan Watts, "Znaczenie filozofii orientalnej"/

Komentarze