SZAMAŃSKIE PODRÓŻE W KANALE SŁUCHOWYM I WZROKOWYM




Tajemnica szamańskiego bębna


Wpływ fal wysyłanych przez nasz układ nerwowy oraz związane z tym zmiany możliwości funkcjonowania mózgu są niezwykłym zjawiskiem, które szamani poznali już tysiące lat temu. Stwierdzono, że szaman może skutecznie działać, gdy jego mózg znajduje się w odpowiednim rytmie fal. To umożliwia mu wejście w trans pozwalające na podróż do innych światów.
W XX wieku naukowcy odkryli, że mózg człowieka pracuje na różnych falach w zależności od tego czym się akurat zajmujemy i w jakim jesteśmy nastroju. Różnice pomiędzy poszczególnymi falami i rytmami są tak duże, że spokojnie możemy zastosować powiedzenie mówiące o „nadawaniu” na różnych falach. Osoba, której mózg działa na jednej fali, będzie mieć trudności w porozumieniu się z kimś, kto odbiera na innej długości fal! W wielu przypadkach kłopoty z wzajemnym zrozumieniem się nie wynikają z różnic osobowości dwóch osób, ale z rytmów w jakich pracują ich mózgi. Badając aktywność elektryczną mózgu za pomocą elektroencefalografu (EEG) stwierdzono, że rytm naszych fal mózgowych można podzielić na cztery główne kategorie: beta, delta, theta i alfa.
Przez większość czasu nasz mózg wytwarza fale o częstotliwości około 14 herców – czyli 14 cykli na sekundę. Jest to rytm beta. Ten rytm dominuje w codziennym życiu. Kiedy w naszych mózgach przeważają fale delta – czyli zakres od 0 do 4 herców – oznacza to, że znajdujemy się w stanie głębokiego snu, śpiączki lub narkozy. Z kolei stan theta – częstotliwość od 4 do 7 cykli na sekundę, pojawia się w bardzo głębokim relaksie, lekkim śnie, medytacji, a także podczas marzeń, które zupełnie niespodziewanie pochłaniają nas na jawie z taką siłą, że zdarza się nam zapomnieć, co mieliśmy zamiar zrobić. Czwartym rodzajem fal emitowanych przez mózg są fale alfa – o częstotliwości od 7 do 14 herców. Bardzo często się o nich słyszy, ponieważ towarzyszą medytacji, jodze, relaksacji, pojawiają się tuż przed zaśnięciem i zaraz po przebudzeniu, a także w czasie narodzin i śmierci. Fale alfa bywają też nazywane stanem alfa, który znajduje zastosowanie w metodzie Silvy oraz we wszystkich technikach związanych z sugestią i hipnozą. Skuteczne uzdrawianie, zdolność jasnowidzenia, przepowiadania przyszłości i w końcu skutecznego stosowania magii możliwe jest jedynie wówczas, gdy nasz mózg znajduje się pod wpływem fal alfa. Kiedy znajdujemy się tym stanie, pracujemy w innym rytmie niż w codziennej rzeczywistości.
Jak osiągać takie stany świadomości? Ludzka pomysłowość jest w tym względzie nieograniczona i dzięki temu powstała bardzo duża liczba metod, o których można by napisać grubą książkę. Jednym z najskuteczniejszych sposobów jest muzyka, jednak musi być ona wykonywana w odpowiednim rytmie. Jeśli się mu poddamy, to po pewnym czasie nasz układ nerwowy dostroi się do niego i znajdziemy się w odmiennym, szamańskim stanie świadomości. Najstarsze sposoby wytwarzania tego stanu to monotonne stukanie kamieniem w skałę, albo dwoma kawałkami twardego drewna o siebie, co do dzisiaj stosują australijscy Aborygeni. Innym znanym zwłaszcza naszym dzieciom instrumentem są grzechotki, klaskanie w dłonie, granie na łuku i drumli, a przede wszystkim gra na bębnie.
Dla szamana bęben to święty instrument, a zarazem pojazd, na którym szaman odjeżdża do innych światów. Nie jest to bęben afrykański, w który uderza się dłonią, ale płaski bęben, na którym gra się pałeczką. W zależności od kultury i regionu, szaman uważa swój bęben za konia, renifera, jelenia, tygrysa, a czasem ptaka. Zazwyczaj bębny są wykonywane ze skóry któregoś z wymienionych zwierząt. Duch tego zwierzęcia żyje nadal w bębnie, a sam proces wytwarzania bębna i nadawania mu ducha oraz mocy, jest długotrwałym i skomplikowanym obrzędem.
Jednak oprócz specjalnego, rytualnego sposobu wytwarzania szamańskiego bębna najważniejszy jest sposób grania. Z reguły bęben wydaje niskie tony, z którymi rezonuje układ nerwowy człowieka. To z kolei wpływa na cały organizm. Znany amerykański antropolog Michael Harner powiedział kiedyś, że po dziesięciu minutach gry na bębnie, w umyśle osoby praktykującej szamanizm zachodzą zmiany podobne do tych, jakie występują u mistrzów Zen po kilkunastu minutach medytacji.
Badania wykazały, że słuchanie gry na bębnie robionym na wzór instrumentów szamańskich, w rytmie 8 - 3 uderzeń na sekundę (a więc 8-3 herców ), powoduje powstanie fal alfa i theta w korze słuchowej mózgu. Te rytmy przyczyniają się do zwolnienia akcji serca, pogłębienia oddechu, rozluźnienia napięcia mięśni i wprowadzają organizm w stan równowagi przynoszącej uzdrowienie. Najważniejsze okazuje się tempo grania na bębnie, bo na całym świecie szamani podczas ceremonii grają w rytmie 200 - 220 uderzeń na minutę. Właśnie ten rytm wywołuje szamański stan świadomości odpowiadający rytmom theta i alfa. Możemy to porównać do takiego stanu, w którym człowiek śni, a jednocześnie zachowuje codzienną świadomość.
Zazwyczaj szaman oprócz grania na bębnie, równocześnie tańczy i śpiewa. Czasami śpiew jest pieśnią mocy, a czasem jest to pieśń konkretnego ducha lub istoty, która potrafi uleczyć chorobę. Szamański śpiew może mieć słowa, ale mogą to być także niezrozumiałe dla nas „przypadkowe” dźwięki. Tempo śpiewu jest też bardzo ważne. Kiedyś odkryłem, że tybetańscy mnisi śpiewają bardzo dużo mantr i pieśni w tempie 200 - 220 sylab na minutę – dokładnie w takim samym rytmie w jakim szamani grają na bębnie. W takim tempie śpiewa się na przykład stusylabową mantrę Buddy Wadżrassatwy, która ma moc oczyszczania zarówno złej karmy jak i niekorzystnej, zewnętrznej atmosfery duchowej.
Szamański rytuał z wymaga zazwyczaj pomocy i udziału wielu osób. Gdy w syberyjskiej jurcie szaman przystępuje do rytuału, posługuje się zazwyczaj dwoma bębnami. Jeden z nich, dla nabrania mocy i odpowiedniego dźwięku leży przy świętym ogniu, a na drugim bębni szaman. Gdy bęben, traci brzmienie na przykład z powodu wilgoci, szaman zmienia swojego „konia”, na którym „jedzie” do innego świata. W bębnowej podróży szamanowi towarzyszy pomocnik, często bywa to żona szamana. Rytuał wygląda tak, że szaman grzechotką, dwoma patykami albo innym instrumentem, śpiewem oraz tańcem nadaje właściwy rytm, a pomocnik go podejmuje. W tańcu bardzo pomocne są przypięte do stroju dzwoneczki i rytmicznie brzęczące, metalowe przedmioty. Kiedy część wstępna rytuału zostaje wykonana, a szaman wyczuwa, że duchy już nadchodzą, kładzie się na ziemię i wyrusza w podróż do świata Dolnego lub Górnego, podczas gdy pomocnik bez przerwy gra na bębnie podtrzymując trans szamana.
Jak już wspomniałem nie zawsze musi być to gra na bębnie. W niektórych tradycjach - na przykład u Lapończyków z północnej Skandynawii, po wstępnej grze na bębnie zgromadzone kobiety intonowały piękny, łagodny i delikatny śpiew o nazwie joik. Joik może być śpiewany zarówno ze słowami, jak i bez słów. Taki śpiew z powodzeniem zastępuje grę bębna podczas całej szamańskiej podróży. W Laponii grupa kobiet śpiewała na zmiany, a nieprzerwany śpiew mógł trwać nawet trzy doby. I przez ten czas szaman mógł leżeć całkowicie bez ruchu przebywając w bardzo głębokim transie.
Wspomniany wcześniej antropolog Michael Harner przystosował szamański sposób grania na bębnie do potrzeb współczesnych ,żyjących w miastach ludzi i nagrał bębnienie na płytę CD. Jeśli ktoś chce praktykować szamanizm w domowym zaciszu nie budząc sąsiadów waleniem w bęben, może założyć słuchawki na uszy i włączyć odtwarzacz. Osoby współcześnie praktykujące szamanizm w miastach uważają, że taki sposób jest skuteczny i niewiele odbiega od szamańskiego bicia w bęben sprzed tysięcy lat ...

Komentarze

  1. Bardzo dobry artykuł! bowiem przedstawia kwintesencję techniki szamańskiej! Polecę go na mojej stronie.Pozdrawiam :-) Małgorzata Karczewska -filozof praktyk - Oranżeria filozoficzna

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz - twoja opinia/zdanie jest dla mnie ważne !