czwartek, 8 maja 2008

POSZUKIWANIA MOCY W RÓŻNYCH TRADYCJACH

W poszukiwaniu mocy II ...


W tradycji Indian Ameryki Północnej, żeby odnaleźć moc trzeba wyruszyć do szczególnego miejsca w naturze, miejsca, które jest źródłem mocy i które istnieje od początku świata. Może to być miejsce, gdzie ludzie odnajdują szczęście i zdrowie. Lub miejsce, dokąd wyrusza się, aby ćwiczyć siłę i wytrzymałość lub gdzie można sprawdzić swoją brawurę i odwagę. Indianie znają również uświęcone wielowiekową naturą miejsca, do których udają się po ochronę i długie życie. Jednak samo znalezienie się w którymś z takich, uświęconych tradycją miejsc nie oznacza automatycznie odkrycia mocy. Poszukiwanie mocy nie jest przy tym tak proste i oczywiste np.: pójdziesz w jakieś określone miejsce i po krótkim czasie uzyskasz moc!

Indiański uzdrowiciel Medicine Grizzly Bear Lake o poszukiwaniu mocy mówi na przykład w taki sposób: "Jeżeli chcesz uzyskać moc leczenia, musisz pójść na tereny, gdzie naucza się uzdrawiania. Jednak to nie znaczy, że uzyskasz tę moc wyłącznie dzięki udaniu się tam i poprawnemu postępowaniu. Czasami ludzie mogą czegoś chcieć, ponieważ są samolubni albo ich intencje nie są dobre. W odpowiedzi mogą uzyskać raczej to, co Wielki Stwórca uważa, że jest im potrzebne, niż to, czego chcą. Ja na przykład nigdy nie prosiłem o zostanie szamanem. Wyruszyłem do lasu na poszukiwanie mocy, aby uzyskać powodzenie w grach hazardowych, a zamiast tego zostałem szamanem!"

Większość mieszkańców Zachodu podziela przekonanie, że możliwe jest uzyskanie mocy bądź większej siły, jeśli tylko ktoś tego zapragnie lub, gdy spełni się odpowiednie warunki. Wyraźnie mówi o tym znane i często powtarzane motto „chcieć to móc", „dasz rady”, itp. Każdy z nas jednak wie, jak bardzo złudny jest taki „kontrakt” z Wszechświatem. Metaforycznie pięknie o tym rozprawia biblijna księga Hioba.

Może właśnie dlatego w tradycjach plemiennych, w miejscach, gdzie zachodnia cywilizacja jeszcze nie w pełni narzuciła swoje poglądy (dokonując kulturowej kolonializacji), panują odmienne przekonania. Tam, gdzie ludzie jeszcze nie zdołali całkowicie zdominować przyrody, uważa się, że to wcale nie człowiek wybiera czas i miejsce poszukiwania mocy. Zdaniem naszych przodków oraz członków plemion żyjących w harmonii z naturą, decyzję o czasie i miejscu poszukiwaniu mocy podejmują siły większe od człowieka. Dla ludzi żyjących w bliskim kontakcie z naturą, na przykład dla członków społeczności impulsem do poszukiwań może być szczególny, zazwyczaj powtarzający się sen lub coś, co dana osoba i uzna za ważny znak. Znak jest zawsze czymś niespodziewanym, zaskakującym i nowym.

Przychodzi mi na myśl przykład młodego mężczyzny, któremu przyśnił się kiedyś jeleń. We śnie, który powtórzył się trzykrotnie, jeleń intensywnie wpatrywał się w śniącego wprowadzając go w błogi spokój oraz sprawiając wrażenie telepatycznego porozumienia. Zgodnie ze zwyczajem, młody człowiek uznał ten sen za ważny znak, skonsultował się z szamanem i za jego radą udał się na poszukiwanie mocy.

Wyprawę po moc reprezentowaną przez jelenia poprzedziły staranne przygotowania. Po kilku tygodniach, latem w określonym tradycją miejscu młody człowiek przygotowywał się do poszukiwania wizji dającej moc jelenia. Musiał pościć, pić tylko zioła, wielokrotnie przeprowadzać oczyszczające ceremonie itd. Po pewnym czasie mógł pójść w wyżej położone leśne obszary, gdzie dniem i nocą pozostawał w jednym miejscu. Po dwóch dniach przyśnił mu się sen, w którym podeszło do niego kilka jeleni udzielających mu cennych nauk. Właściwie nie był to tylko jeden sen, ale kilka snów pomiędzy którymi młody człowiek budził się, aby lepiej zapamiętać poszczególne sny, które każdorazowo były kontynuacją poprzedniego snu.

Po pewnym czasie młodego Indianina obudził odgłos kroków. Nie trzeba wyjaśniać, że po kilku niezwykłych snach głośne stąpanie nieznanej istoty mocno go zaniepokoiło. Z kolei późna pora oraz post połączony z czuwaniem i dużą wysokością mogły zmienić stan świadomości młodego Indianina i przyprawić go o halucynacje. Tak czy owak tupiącą postacią okazał się dorodny jeleń, który w wizji Indianina przemienił się w młodego wojownika. Wojownik przemówił i wyjaśnił, że jest duchem jelenia, który jakiś czas temu pojawił się we śnie. Po krótkiej rozmowie przekazał młodemu człowiekowi specjalną pieśń mocy, dzięki której można uzdrawiać chorych.

Czy ta historia może się w jakiś sposób odnosić do współczesnego człowieka? Czy w warunkach dzisiejszej cywilizacji możliwy jest tego rodzaju przekaz mocy ? Moim zdaniem jest to możliwe i zadziwiająco często spotykam się z podobnymi doświadczeniami u moich klientów. Niestety sny nie są równie wyraźnie zapamiętane jak w opisanym przykładzie. Wynika to z tego, że nasza uwaga oraz postrzeganie nie są nastawione na łowienie mocy w chwili, gdy Ona samowolnie chce się nam objawić. Nikt nas nie uczył zauważania przejawów mocy. Kiedy ludziom z kręgów cywilizacji zachodniej śnią się zwierzęta i to nawet wielokrotnie, to mało kto traktuje taki sen jako szczególny przekaz lub znak. Większość z nas traktuje sny jako jeszcze jedno z ciekawych, ale bardzo licznych przeżyć i doznań. Podobnie jest z innymi snami mocy niekoniecznie z postaciami zwierząt, które często pojawiają się i niezauważone przemijają.

Pochodzący z plemienia Yaqui szaman don Juan, główny bohater opowiadań Castanedy twierdził, że dostrzeganie przejawów śnienia w codziennym życiu a także w nocy wymaga szczególnego rodzaju uwagi nazwanej przez don Juana „drugą uwagą”. Pierwsza uwaga jest nam potrzebna żeby skupiać się na zwykłej, codziennej rzeczywistości, na przykład do kierowania samochodem. Druga uwaga pozwala dostrzegać to, co jest niezwykłe, niecodzienne, pochodzące z innych wymiarów i niepasujące do obrazu uznanego przez większość ludzi za normę. Don Juan uważał, że dla przebudzenia „drugiej uwagi” konieczne jest przesunięcie „punktu scalającego”. Zdaniem szamanów zamieszkujących Amerykę Łacińską, ów „punkt scalający”, to system społecznych wierzeń i przekonań oraz ustalony i ugruntowany od dziesięcioleci pogląd na świat a także na samego siebie, który jest na tyle mocno utrwalony, że bardzo często nie pozwala dostrzec niczego, co nie przystaje do tego poglądu. W dawnych czasach szamani potrafili fizycznie przesuwać punkt scalający swoich uczniów w ich ciałach energetycznych.

Czy, a jeśli tak, to jak zwykły, mieszkający w środku Europy człowiek może przesunąć swój punkt scalający i zacząć dostrzegać niezwykłe zjawiska? Z czysto szamańskiego punktu widzenia jest to trudne a nawet niemożliwe. Szaman powiedziałby, że o tym decydują tylko duchy – czyli coś, co moglibyśmy nazwać „siłami wyższymi” lub Wielkim „Ja”.

Z punktu widzenia współczesnego psychoterapeuty oznacza to, że powinniśmy w większym stopniu uznawać ważność snów i niezwykłych, a często bardzo zaskakujących zjawisk. Przykładem jak to działa w praktyce niech będą ginące już tradycje Indian Naskapi, zamieszkujących półwysep Labrador. Jeszcze w latach 50 tych XXw żyli oni w małych, rozproszonych klanach, zajmowali się łowiectwem i nie wykształcili żadnego wspólnego systemu religijnego. To samo z siebie jest fascynujące. Naskapi są swego rodzaju żywym zabytkiem antropologii kulturowej oraz historii wierzeń religijnych. Życie w bardzo surowych i trudnych warunkach zmusiło Naskapi do polegania na „drugiej uwadze” i na wiedzy płynącej ze snów. To plemię nie wykształciło rytuałów, świąt czy szczególnych zwyczajów plemiennych. Jednak Naskapi posiadali głęboką wiarę w istnienie duszy – czegoś, co jest czymś znacznie więcej od życia pojedynczego człowieka. Dusza nazywana była „wewnętrznym towarzyszem” lub przyjacielem „Mista peo” co dosłownie oznacza „Wielki Człowiek”. Mista peo mieszka w sercu i jest nieśmiertelny. W chwili śmierci lub tuż przed nią opuszcza człowieka, po czym inkarnuje się w kolejnym wcieleniu.

Ci spośród Indian Naskapi, którzy zwracają bardzo dużą uwagę na sny, sprawdzają ich znaczenie i wprowadzają wiedzę ze snów w życie są w lepszym kontakcie z Wielkim Człowiekiem – Mista Peo, który zsyła im lepsze sny. Sny pozwalają Indianom Naskapi lepiej orientować się nie tylko zawiłościach życia wewnętrznego oraz duchowego rozwoju, ale dają wiedzę jak najbardziej praktyczną! Naskapi dowiadywali w snach się jaka będzie pogoda i gdzie znajdują się karibu, które były ich głównym źródłem pożywienia. Choć u Naskapi nie istniały zasady dekalogu, to panowało przekonanie, że kłamstwa i nieszczerość utrudniały kontakt z Mista peo, zaś szczodrość oraz miłość w stosunku do ludzi i zwierząt przyciągało Wielkiego Człowieka.

Co zatem powinien czynić człowiek zachodu, aby przyciągnąć pomyślne sny i posługiwać się drugą uwagą?

Powinniśmy darzyć większym szacunkiem Wielkiego Człowieka w nas. To nie jest wcale skomplikowane; wystarczy uznać, ze „mały” człowiek nie jest miarą wszechrzeczy, ale jedynie częścią większej całości, że dzięki szczerości i lepszemu stosunkowi do bliźnich i środowiska (u Naskapi zwierzęta) nasza dusza – Wielkie Ja zacznie nam przesyłać dobre i całkiem konkretne rady nie tylko w snach, ale wraz z rozwojem postrzegania „drugą uwagą” także na jawie…


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz - twoja opinia/zdanie jest dla mnie ważne !