TĘCZA, TĘCZOWY WĄŻ i ZBAWICIEL

Załączony obrazek przedstawia TĘCZOWEGO WĘŻA (może ten sam, co wyszedł z pod Ziemi na pl. /nomen omen/ Zbawiciela i do Niej jak ów "Zbawiciel") powrócił i w Niej Śni ...
Kiedy myślę o  s/palonej tęczy na pl. Zbawiciela w Warszawie jedną z refleksji jaka mnie nachodzi, to potrzeba zauważenia także symbolicznych wymiarów tego zdarzenia (zdarzeń) mając na uwadze, że wszystkie wymiary: społeczne (uzgodniona rzeczywistość) oraz symboliczne (w tym Śnienie) mają znaczenie.

Na początek proponuję wykonać eksperyment:
1. Zrelaksuj się przez chwilę, może weź kilka spokojnych oddechów, pozwól sobie na zamglenie umysłu. Następnie zadaj sobie pytanie: jakie jest twoje  pierwsze skojarzenie ze słowem "Tęcza" ? Co ci ona przypomina?
2. Spróbuj wzmocnić to skojarzenie udając się do krainy z  której przybyło owo skojarzenie - gdzieś tam ... w innym czasie i innym miejscu ...
3. Opowiedz krótką historię z tej krainy zaczynającą się od "dawno, dawno temu, za górami, za lasami ..."
4. Jak płynie czas w tej krainie, jaka jest tam przestrzeń, jak ustosunkowują się do siebie żyjące "TAM" istoty i w jaki sposób się komunikują ze sobą?
5. Gdybyś mogła wnieść coś z tej Krainy do naszego świata, to co by to było? Czy to, co byś wniosła mogłoby być w jakimś (choćby najdrobniejszym) sensie Zbawieniem dla naszego świata?

napisz proszę swoje spostrzeżenia z ww ćwiczenia  w komentarzu :)



W spalonej tęczy na pl Zbawiciela widzę (m. inn.) Tęczowego Węża. W mitologii australijskich Aborygenów odgrywa niezwykle istotną rolę. W mitycznej Epoce Snu Tęczowy Wąż wędrował przez Australię i swym ciałem oraz śnieniem kształtował krajobraz: wzniesienia, doliny, sadzawki i koryta rzeczne.
W miejscach, w których urządzał sobie postój, powstawały jeziorka (bilabong), pełne zarodków dusz – zarówno ludzi jak i zwierząt. Także on, jako pierwszy, dał ludziom wodę, którą miał być jego mocz. Gdyby nie to, umarliby z pragnienia.
Z uwagi na mnogość  plemion i języków w rdzennej Australii nosi wiele imion, najczęściej nazywany jest Kunmanggur. Jest to słowo nieprzetłumaczalne, ale można rozważać takie znaczenia jak; Kanamgek, czyli "ten który odwiecznie działa"; Dimgek czyli "ten, który jest teraz działa"; oraz Kulaitj, co znaczy, że Tęczowy wąż jest Pramatką.
Tęczowy wąż przekazał szamanom mistyczne rytuały, dzięki którym mogli leczyć chorych. Również aborygeńska Pramatka wypełznąć miała z morza jako wąż, po czym urodziła przodków rdzennych mieszkańców Australii.
W jaki sposób oddychać? Jak i gdzie szukać pożywienia? Także i na te pytanie odpowiedziała pierwszym mieszkańcom australijskiego kontynentu wężowa Pramatka.
Podobnie jak inne bóstwa z Epoki Snu, Tęczowy Wąż wszedł pod ziemię i śni świat (w tym ludzi) do istnienia, a my jesteśmy wytworem jego snu. Co rónie ważne, to, że Aborygeni powiadają: możesz zabić kangura, ale nie jego Śnienie. W tym kontekście Tęcza, podobnie jak Tęczowy Wąż jest nie-do-spalenia, ani nie-do-zabicia  ... 
W pracy z konfliktami - także z dużymi grupami (a nawet narodami), istotną rolę odgrywa czynnik zwany Rolą - Duchem, czyli czymś/kimś, co nie jest fizycznie obecne, reprezentowane, ale ludzie o tym/kimś mówią .
Wydaje mi się, że Rola - Duch (Ghost Role) w wydarzeniach związanych z tęczą to (szeroko rozumiany) Zbawiciel (czyli genius loci samego placu) - gdybym facylitował ten konflikt, to starałbym się oddać mu głos w tej sprawie i obserwował reakcje stron konfliktu ...

 



Komentarze

  1. No właśnie - (szeroko rozumiany) Zbawiciel... Jest Jezus, syn Boga, którego na ustach mają palące tęczę osoby, którym wydaje się, że to, czego dziś tęcza stała się symbolem (a raczej ci, którzy wykorzystują ją jako swój symbol), jest temuż Bogu wstrętne; jest Zbawiciel wniebowstąpiony (a raczej z nieba zrzucony), który w Gruzji kulom ani na codzień władcom otaczających nas mocarstw się nie kłaniał; jest jego brat, którego imię tak zgrabnie zrymowało się tłumom z okrzykiem "Polskę zbaw!"
    Z drugiej strony są ludzie, młodzi i trochę starsi, którzy przychodzą spędzać tam czas, którzy na googlowskich mapach zmieniają nazwę tego miejsca na "plac Hipstera" a między sobą mówią o spotkaniach na "Zbawiku" - bo tak krócej, przyjemniej, z(a)bawniej; choć i oni mają swoje małe codzienne boje i marsze, gdy bronią status quo swojego i rozsianych wokół placu knajpek, w których bywają, przed okolicznymi mieszkańcami, narzekającymi na hałas, alkoholizm, sodomę i gomorę... miejsce oddycha ciężko, jakby leżał mu kamień na piersi, kluby powstają i znikają, ludzie budują tęczę i ją palą, wszystko w dynamice nieomal glacjalnej, ale czuję tu puls, oddech, może kaszel lub szloch, i ten rytm, przypływy i odpływy, jakby ktoś wieki temu pod ziemią wsadził tu mały, działający na krew w ludzkich żyłach księżyc, zegarek, którego tykanie wszyscy czują i słyszą, ale o którym wszyscy zapomnieli.
    Ciekawe, jakie jest śnienie tego miejsca. Co było Zbawicielem przed braćmi, przed Chrystusem. Jakie szlaki się tu krzyżowały, rytm jakich zdarzeń odzwierciedlał pulsem tego miejsca zanim wybudowano kamienne świątynie i położono bruk.

    OdpowiedzUsuń
  2. Aleksander; dzieki za komentarz i dopełniające informacje zwiększające świadomość wokół miejsca, zjawiska i zagadnienia. Dzięki tobie zaświeciła mi iskierka: "możeby zrobić Forum Głębokiej Demokracji wokół (i na) placu Zbawiciela?" :) - Just a dream - ale połączony z moim snem dzisiejszej nocy - którego zaczynam lepiej rozumieć :). Dzieki

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz - twoja opinia/zdanie jest dla mnie ważne !