"Świat jest lustrem. Odbija do Ciebie to, kim jesteś ?" NIEKONIECZNIE ...


Na facebooku natknąłem się na cytat, który zainspirował mnie do refleksji. Brzmiało to tak:

"Świat jest lustrem. Odbija do Ciebie to, kim jesteś. Jeśli jesteś kochający, przyjacielski, pomocny - świat okaże się kochający i przyjacielski i pomocny dla Ciebie. Świat jest tym, kim Ty jesteś."

Dla mnie z takiej idei przebija wielka pewność myślenia o człowieku jak o jakimś wyjątkowym gatunku. Brak w tym cytacie (oraz słowach odnoszących się do niego, które pominąłem) także refleksji mówiącej o współ-zależności człowieka z całym światem. W podejściu z jakiego wynika cytowana myśl, zakłada się, że to człowiek w pełni sam kreuje swoje zachowanie - to kim jest, a "świat" jak lustro się do niego dostosowuje. Doświadczenie i wiedza nie pozwalają mi na uwierzenie w takie postulaty czy sugestie.

Na przykład: jak by to brzmiało i wyglądało (jeśli byłaby to prawda), gdyby przełożyć ten postulat również na inne gatunki (o ile moglibyśmy uwolnić się od gatunkowego szowinizmu /speciesism/) będące wraz z nami mieszkańcami tego świata? Powyższe stwierdzenie winno być prawdziwe także dla innych gatunków i to nie tylko "naczelnych" (co za słowo! - brzmi jak "redaktor naczelny". ). Wyobraźmy sobie mysz "kochającą, przyjacielską, pomocną". Czy jeśli spotka w jakimś zaułku kota, to świat na pewno będzie dla niej "lustrem" - a kot okaże się istotą "kochającą, przyjacielską, pomocną"? (chyba, że siłą swej auto-kreacji i myśli wyląduje w świecie bez drapieżników...)

Inny przykład: większość dzieci rodzi się radosna, beztroska, pełna chęci poznawania i eksplorowania świata - o ile ich potrzeby są zaspokajane i nie cierpią na choroby. Takie są. Czy świat wokół nich jest lustrem ???

A jak jest z np. chorobami czy innym cierpieniem osób "kochających, przyjacielskich, pomocnych" -- szpitale są pełne właśnie takich osób ...

Bardzo wielkościowy jest osąd, że świat jest tylko lustrem i nie oddziałuje na człowieka - jak możnaby sądzić z ww cytatu. Człowiek i świat istnieją we współzależności. W stosunku do Świata człowiek nie jest nawet noworodkiem! Ta Ziemia liczy sobie 5 miliardów lat a homo sapiens zaledwie 80 tys. Szamani wiedzieli o tym od najdawniejszych czasów czcząc Matkę Naturę i wiedząc, że jest coś Nieznanego , niepoznawalnego, znacznie przerastającego człowieka i jego życzenia, myśli, kreacjonizm. Składali tym mocom ofiary...Ponad 2,5 tysiąca lat temu buddyzm opisał tę współzależność w doktrynie pratitya samutpada (współzależnego powstawania), zaś Afrykańczycy (których nie dopadł kulturowy kolonializm) mają po prostu zwyczaj powiadać "istnieję bo ty istniejesz" (Ubuntu).

Człowiek chciałby, żeby świat dostosowywał się do jego życzeń i "odzwierciedlał" jego dobrą postawę. Czyni to na różne sposoby. Zasadniczo właśnie na tym polega religia: w każdym systemie wierzeń dobre uczynki są nagradzane. Jednak jest to raczej "ludyczny" sposób rozumienia religii o czym mówi np. biblijna przypowieść o Hiobie.

Jak bardzo (jako gatunek) jesteśmy zadufani, pewni siebie oraz ego-antropo-centryczni celnie zauważył Ken Wilber pytany o "wzięcia" ludzi przez UFO, którym kosmici robili operacje, badali ich i wszczepiali chipy. Wilber mówił mniej więcej tak:

"Trzeba być niezwykle egocentrycznym, by sądzić, że przedstawiciele nieporównywalnie bardziej rozwiniętych cywilizacji lecą miliardy lat świetlnych tylko po to by zaglądać w tyłek przedstawicielom jakiegoś znacznie niżej rozwiniętego gatunku na odległej planecie"...

Komentarze