ZRANIONA KOBIETA cz II - O WEWNĘTRZNYM KRYTYKU

Kolejny, jak sądzę wspaniały fragment z przełożonej przeze mnie książki Lindy Schierse Leonard (podkreślenia w tekście moje - R.P.)

Puella i zdeprawowany starzec

Wiele kobiet zadaje mi pytania: Jak mam to zrobić? ... Nie jestem dobra ... Wszystko źle robię ... Nie ma nadziei ... Nikt mnie nigdy nie pokocha.

Kiedy o raz czy dwa razy za dużo powiedziałam to samo do siebie, zaczęłam się zastanawiać, co kryje się za takim brakiem wiary; co stoi za negatywnym obrazem samej siebie? Co utrzymuje kobiety w tak wielkim braku poczucia bezpieczeństwa i ufności, że pozostają wiecznymi dziewczynami, schwytanymi w archetypowy wzorzec puelli?
Nagle przyszedł mi do głowy powtarzający się motyw, wspólny obraz ze snów licznych kobiet, w tym również i z moich snów - obraz zdeprawowanego, sadystycznego starca. Poniższy sen ilustruje to zagadnienie.

@SEN = We śnie, seksualnie zboczony starzec podąża za młodą, niewinną dziewczyną i czyha na dogodny moment, w którym mógłby ją porwać. Powiedział, że czas unicestwienie nadejdzie, kiedy dziewczynka zacznie ubierać się w długie sukienki; czyli w chwili, gdy będzie gotowa stać się kobietą. Ale niewinne dziewczę miało przyjaciółkę, która ostrzegła ją przed tym człowiekiem, tak że była w stanie odwrócić się i skonfrontować z nim. Tajny plan porwania zawiódł, co rozwścieczyło zboczeńca i popchnęło w kierunku dziewczyny, lecz ona kopnęła go w krocze i odepchnęła zwijającego się z bólu. Oszalały z wściekłości starzec złapał za wiadro z wodą, w której wcześniej były myte truskawki i próbował nim rzucić. Ale dziewczyna była szybsza i przechwyciła wiadro, wylewając wodę na niego. Gdy to zrobiła, odezwał się głos: Oto zadanie znane z bajek napisanych w czterech różnych językach.


Sen pokazuje jaki zachodzi związek pomiędzy tymi dwiema postaciami: puellą i zdeprawowanym starcem. Obrazuje również czas dojrzewania oraz podkreśla niebezpieczeństwo tego okresu. Od tej pory zaczyna się bowiem świadoma konfrontacja, a wraz z nią możliwość radzenia sobie z tą, wewnętrzną postacią. Do tej możliwości wrócę później. Jednak najpierw chciałabym przyjrzeć się bliżej tym dwóm postaciom: puelli oraz zdeprawowanemu starcowi. Dzięki temu można odkryć dlaczego i w jaki sposób należą one do siebie.
Tak, jak każdej Persefonie odpowiada Pluton, który porywa ją i wciąga pod ziemię, tak i w psyche puelli zamieszkuje chora manifestacja skostniałej i autorytarnej męskiej strony. Potencjalnie jest to stary mędrzec, który zachorował i zrobił się wredny, gdyż długo pozostawał zaniedbywany. Uważam, że to zaniedbanie wynika z niewłaściwego rozwoju ojca, gdzie ojciec nie był w stosunku do córki zaangażowany i odpowiedzialny na poziomie erosa i logosa. Inaczej mówiąc, ojciec nie funkcjonował jako ojciec.
Kiedy brakuje wzoru takiej postawy ojca, która daje poczucie wewnętrznego autorytetu i ducha, lub gdy jest ona zdeformowana, stwarza to okazję do wkroczenia zdeprawowanego starca. Zgodnie z moim doświadczeniem, gdy w psyche istnieje niewykorzystywany potencjał, to zachodzi możliwość tego rodzaju deprawacji. Potencjał ojca istnieje we wnętrzu każdej osoby, zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn. Żeby jednak rozwinąć potencjał, potrzebujemy doświadczenia. Potrzebujemy ciągłych badań i eksperymentów, sprawdzianów oraz prób i to jest właśnie sposób uczenia się wykorzystywania wewnętrznych zasobów.
Jeśli jednak faktyczny ojciec nie istnieje lub jeśli w czasie rozwoju córki prezentuje negatywny przykład, to w jaki sposób ma ona doświadczać tej części siebie i nauczyć się ją poznawać? Najprawdopodobniej będzie musiała polegać na tym, co usłyszy od matki i krewnych, będzie na nią wpływać kultura oraz własne fantazje, tworzone z powodu braku odniesienia do konkretu istniejącego w rzeczywistym świecie. Bardzo prawdopodobne, że jeśli ojciec był niedostępny dla córki, to nie istniał również dla żony. Możliwe zatem, że matka była rozgoryczona mężczyznami lub prezentowała cyniczne komentarze na ich temat, a tym samym mówiła o zdeprawowanym, negatywnym, wewnętrznym mężczyźnie, czyli o negatywnym związku z własną, wewnętrzną męskością. Nic zatem dziwnego, że córka może wychowywać się przejmując tak samo negatywny pogląd na ojca i mężczyzn, jednocześnie wytwarzając w sobie zniekształcony związek z wewnętrzną męskością. Kiedy wyobraźnia osiąga pełnię możliwości po stronie negatywnej, to łatwo może się wykształcić obraz "Sinobrodego". Taki scenariusz może zaistnieć zarówno wewnętrznie, jak i na poziomie kulturowym. Załóżmy, że kobieta wychowywała się w faszystowskich Niemczech - przykład ekstremalny, lecz opowiadający o miejscu, gdzie rządzą nazistowskie bestie. Jaki mogłaby mieć wówczas obraz ojca lub ducha? Lub choćby w Ameryce, gdzie tak często mężczyźni pozostają chłopcami i gdzie jest tak dużo rozwodów oraz niedotrzymanych, traktowanych koniunkturalnie przyrzeczeń.
(...)
Jakkolwiek jest to sytuacja ekstremalna, to myślę, że w większości wzorców puella - zdeprawowany starzec ważny jest jeden czynnik. W pierwszym z przytoczonych snów, niewinna dziewczyna musi skonfrontować się ze zdeprawowanym starcem. Czyniąc to, musi świadomie zwrócić na niego uwagę i nie udawać, że go tam nie ma, jak to miało miejsce w czasach jej niewinności. To właśnie świadome spotkanie, pozwala podjąć walkę i pokonać jego cyniczną, niosącą zagrożenie kontrolę. Oblanie go wodą po truskawkach jest jej kobiecą asertywnością, sprzeciwem przed ochlapywaniem pomyjami nieudanej miłości, a także afirmacją siły jej własnej miłości. Ale najpierw musi zmierzyć się z tą postacią, to znaczy poznać ją i nazwać. Dramat "Ostatniego tanga w Paryżu" wydarza się wówczas, gdy młoda dziewczyna boi się prawdziwego spotkania ze starszym mężczyzną, kiedy boi się dowiedzieć kim jest, zidentyfikować go i poznać jego imię. W przeciwieństwie do tego przykładu, zarówno w śnie, jak i w bajce "Titelitury" (niem.: Rumpelstilthcen"), właśnie dokładne poznanie imienia oraz zidentyfikowanie zdeprawowanej postaci zapobiega tragedii i ratuje dziewczynę przed schwytaniem przez wykolejeńca.

Jak przebiega taka identyfikacja i nazywanie? Jeden ze sposobów wiedzie poprzez sny, które ukazują wewnętrznych bohaterów oraz odkrywają dynamikę ich wzajemnych relacji. Kolejna droga, to zrozumienie naszych projekcji rzutowanych na inne osoby, fantazji o tym, jak inni powinni się naszym zdaniem zachowywać. Bajki, mity, literatura i film dostarczają znakomitych sposobności do obejrzenia siebie w różnych rolach oraz w odsłanianych przez nie wzorcach. Kolejną metodą jest aktywna wyobraźnia, czyli aktywny dialog z wewnętrzną postacią mający na celu odkrycie kim ona jest, po co się pojawiła i dlaczego zachowuje się w taki sposób. Jedna z poddających się analizie kobiet, w ramach aktywnej wyobraźni rozmawiała z postacią zdeprawowanego starca, który pojawiał się w jej licznych snach. Kiedy spytała go dlaczego był taki podły i wredny, odpowiedział:
"Panienko, wkurzasz mnie swoją niewinną cnotliwością. Odgrywasz biedną, bezbronną ofiarę. Najpierw mnie nie zauważasz, a potem mnie obwiniasz, ale ja także potrzebuję trochę uwagi i dlatego sprawiam ci kłopoty. Spróbuj mnie zrozumieć. Wtedy pojmiesz dlaczego jestem taki sfrustrowany i przykry."
Ta postać chciała powiedzieć, że była taka z powodu nieustannego ignorowania i udawania, że się jej nie zauważa. Kiedy śniąca zaczęła zwracać na niego uwagę, rozmawiać i przyjaźnić się z nim, starzec zaczął się zmieniać.
Tak więc zapominanie o zdeprawowanym starcu i pomijanie go sprawia, że puella pozostaje w bezradności i pasywności. Jak można zaniedbać taką postać na poziomie psychologicznym? Jednym z zaniedbań jest zaprzeczanie jej obecności. Przykładem może być postawa idealistycznego i nadmiernego optymizmu, który nie uznaje żadnych ograniczeń, pełna aspiracji postawa, w której panuje przekonanie, że wszystko jest możliwe i nie istnieje moc demonicznych aspektów cienia. Przykładem zaniedbania cienia u rwącej do przodu Donny Juany, jest ignorująca ograniczenia czasowe niecierpliwość, gdzie ważniejsza jest ucieczka w przyszłość, niż wykonywanie tego, czego wymaga teraźniejszość. "Ukochana laleczka" może wpaść w pułapkę nie potrafiąc uznać swojej ciemnej strony z powodu nadmiernie wyidealizowanych projekcji rzutowanych na nią przez ojca oraz przez jej partnerów. Odwrotnością tego jest, jak w przypadku niedostosowanej, utożsamienie się z aspektem cienia w ramach buntowniczej postawy, która nie konfrontuje się z postacią zdeprawowanego starca, ponieważ sama się zbytnio z nim zidentyfikowała. Przykładem tego jest ekstremalne zanurzanie się w alkohol, narkotyki i seks, ponieważ nie akceptuje się wówczas naturalnych ograniczeń ciała i życia emocjonalnego. W końcu "dziewczyna ze szkła" (porcelanowa panienka) lekceważy zdeprawowanego starca wycofując się w świat własnych fantazji.

Zdeprawowany starzec może zostać także zlekceważony, gdy próbuje się od niego uciec. Jedna z moich klientek była ścigana w swoim śnie przez niebezpiecznego starszego mężczyznę, który chciał ją wyprzedzić. Kiedy dobiegli do ogrodzenia, odwróciła się i kopnęła go w nogę. Mężczyzna potknął się i wpadł do dziury, w której znajdowało się podobne do trumny pudło. Usiłowała go zakopać, lecz nie dokończyła tego, a on wkrótce znowu był tuż za nią mówiąc, że i tak mu nie umknie. Lecz ona pofrunęła, lecąc zaś została zassana w powietrzną pustkę. W tym przypadku zdeprawowany starzec przejawiał się w jej świadomości częstym przyjmowaniem cynicznej i samokrytycznej postawy twierdzącej, że śniącej nic się nie uda oraz dręczył ją poczuciem winy za to, że jest taka "zła". Dlatego na wiele lat przerwała edukację, a kiedy w końcu podjęła ryzyko pójścia do szkoły, starzec sugerował, że i tak jej nie skończy. Ten sen pochodzi z okresu, w którym zaczęła konfrontować się z tą wewnętrzną postacią, ale jeszcze nie całkiem się to udawało, więc nadal próbowała uciec. Pustka w niebie, do której została wciągnięta, symbolizowała pustą przestrzeń w niej samej, poczucie przygnębienia i winy wywołane tym, że nie realizowała swoich możliwości, a zamiast tego projektowała je na swoich partnerów. Kiedy w trakcie terapii zaczęła sprzeciwiać się wewnętrznemu cynizmowi, w coraz mniejszym stopniu czuła się ofiarą okoliczności i zaczęła brać odpowiedzialność za własne decyzje. Postanowiła na przykład rozwijać się zawodowo i wówczas usłyszała cyniczny, zjadliwy głos, który krzyczał: "Nie zasługujesz na sukces!" Odkrzyknęła mu jeszcze głośniej, że głos się myli, a ona jest w stanie zrealizować swoje cele. Kiedy to zrobiła, otworzyły się przed nią nowe aspekty świata.

Jednym z powodów ucieczki przed taką postacią jest fakt, że może być ona bardzo demoniczna. Diabeł jest przecież czymś odrzuconym i zaniedbanym, ale także dumnym i próżnym. Te dwie cechy zaś - odrzucenie i duma - zazwyczaj wymieniają się miejscami w psychice. Kiedy czułam się odrzucona, to byłam skłonna mówić sobie: No cóż, pójdę sobie tam, gdzie naprawdę ktoś mnie doceni... Wynika z tego rzecz jasna, że odrzucenie nie spotyka się ze świadomym przekonaniem o własnej wartości, lecz jest to kompensacja na poziomie fantazji, która stwierdza, iż jest się w istocie kimś wspaniałym, zaś odrzucające daną osobę tępaki, były zbyt głupie, żeby to zauważyć. Jednak występuje tu również obawa, że ci co odrzucali, mogli faktycznie mieć rację.
Spotkanie ze zdeprawowanym starcem oznacza konfrontację z kompleksem odrzucenia-inflacji. Jest to spotkanie określonej tożsamości z diabłem, z potężną i bezsilną dumą, która powiada "Nie potrafię tego zrobić" zakładając zarazem, że posiada w sobie pełnię władzy do decydowania o tym co dana osoba może, a czego nie może zrobić. Taka postawa nie pozostawia niczego wyższym, przekraczającym ego siłom; wewnętrznym, uzdrawiającym zasobom ukrytym pod pozorem dziewczęcej niemożności.

Konfrontacja ze zdeprawowanym starcem oznacza podjęcie ryzyka walki z tą postacią - walki, która może prowadzić do nowo odnalezionej siły, jak miało to miejsce w przypadku dziewczyny, która w śnie chlusnęła brudną wodą i otrzymała potwierdzenie o wykonaniu zadania. Konfrontacja ze zdeprawowanym starcem oznacza również taką ewentualność, że w deprawacji ukryta jest możliwość. Diabeł jest przecież upadłym aniołem, szlachetną postacią, której potencjał został źle wykorzystany z powodu niewłaściwej postawy.

Komentarze